Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Czarny wtorek pani mecenas

Burmistrz Złotoryi dwoi się i troi skąd brać pieniądze aby zaspokoić oczekiwania wyborców a tymczasem przyjdzie mu słono zapłacić za...

Czarny wtorek pani mecenas

 

To był bez wątpienia czarny wtorek dla pani mecenas reprezentującej Gminę Miejską Złotoryja w procesach o zapłatę. Tak się złożyło i to zapewne nie przez przypadek, że w jednym dniu  musiała reprezentować najpierw swego mocodawcę w procesie wytoczonym Gminie przez Firmę Grzegorza Barana, a później musiała uczestniczyć w procesie wytoczonym Gminie przez Firmę Gal-Mont. I wygląda na to, że ktoś inny zawinił a Pawłowskiego "powieszą". 

W pierwszej sprawie która zakończyła się ogłoszeniem wyroku pani mecenas musiała przełknąć po raz pierwszy gorycz porażki. Sąd orzekł konieczność zapłaty na korzyść Grzegorza Barana  przez Gminę całkiem sporej kwoty. Oczywiście znając życie i panią mecenas to wystąpi zapewne o uzasadnienie wyroku i złoży apelację. No chyba, że burmistrz pójdzie po rozum do głowy i zakończy ten bezsensowny spór na wyroku Sądu I instancji. Czego z całego serca jemu i Grzegorzowi tego życzę.  Po ogłoszeniu wyroku w sprawie Grzegorza Barana, pani mecenas jak to mówią „wpadła z deszczu pod rynnę”.

Podczas drugiej rozprawy musiała się nasłuchać, że jej stwierdzenia użyte przeciwko mojej osobie w ostatnim piśmie procesowym nie licują z powagą Sądu, a tym bardziej z zawodem który ona reprezentuje, to jeszcze Sąd na merytorycznej zawartości tego pisma nie zostawił tzw. „suchej nitki” i oczywiście w konsekwencji pismo odrzucił.   

O co chodziło? A oto, że pani mecenas za pieniądze podatników chciała prowadzić za pośrednictwem tego postępowania i tego Sądu swoją „prywatną wojnę” z osobą niżej podpisanego. Pani Mecenas po prostu w ostatnim piśmie poskarżyła się na mnie do Sądu, że ja w sposób nie uprawniony wypowiadam się na różnych forach internetowych w stosunku do jej osoby, a następnie chciała zabronić mi za pośrednictwem Sądu wypowiadania się na jej temat używając jak to określił Sąd wyrażeń nie licujących z powagą Sądu i zawodem który reprezentuje. W tym miejscu aż się prosi o zadanie jednego pytanie: Jak długo jeszcze burmistrz Robert Pawłowski będzie tolerować sytuacje, żeby publiczne pieniądze były w tak oczywisty sposób „wyrzucane w błoto”? Miał być "czas na zmiany" a jest...? Przypomnę tylko, że jest to kwota sięgająca nawet 20 tys. miesięcznie.