Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Burmistrz dla Prochowic, nie Prochowice dla burmistrza (materiał wyborczy)

PROCHOWICE. Rozmowa z Krzysztofem Mikusem - liderem Komitetu Wyborczego Wyborców PROCHOWICE OD NOWA i kandydatem na Burmistrza Miasta i Gminy Prochowice w kwietniowych wyborach samorządowych.

Burmistrz dla Prochowic, nie Prochowice dla burmistrza (materiał wyborczy)

Kim jest Krzysztof Mikus?
Przede wszystkim mężem, ojcem oraz dziadkiem, następnie z urodzenia i z wyboru kwiatkowiczaniniem, który przez ostatnie pięć lat pełnił funkcję sołtysa Kwiatkowic.

A jakim jest pan człowiekiem?
Na pewno twardym. Wiem, że mój charakter ukształtowała praca. Całe moje życie zawodowe byłem związany z Zakładami Górniczymi Lubin, w których przepracowałem 33 lata, w tym 28 lat jako czynny ratownik górniczy. Pracowałem w naprawdę trudnych warunkach kopalni, często z narażeniem życia. Myślę, że to sprawiło, że bywam twardy i bezkompromisowy, ale jednocześnie także wrażliwy na drugiego człowieka. Praca pod ziemią nauczyła mnie odpowiedzialności za innych oraz tego – co często powtarzam – że sukces możliwy jest tylko wtedy, jeśli działa się w zespole. Dlatego wolę mówić „my” niż „ja”.

Skorzystał pan z górniczego przywileju i już od 7 lat jest pan młodym emerytem. Czy decyzja o starcie w wyborach jest efektem… nudy?
Ależ skąd! Na nudę nigdy nie narzekałem. Zawsze byłem bardzo aktywnym człowiekiem. Oprócz pracy na etacie, prowadziłem tartak, zajmowałem się ogrodnictwem, transportem i rozwijałem swoje pasje. Koniec pracy na tzw. etacie stał się początkiem mojej działalności społecznej, która z czasem okazała się dla mnie czymś zupełnie naturalnym i bez której chyba już trudno byłoby mi żyć. Decyzja o starcie w wyborach kiełkowała w mojej głowie już od dwóch lat i ostatecznie jest wynikiem wielu rozmów z mieszkańcami, którzy – tak samo, jak ja – odczuwają ogromną potrzebę zmiany i wejścia Gminy Prochowice na nowe tory.

W materiałach wyborczych pisze pan o sobie, że jest pan społecznikiem.
Tak właśnie się czuję. Jako sołtys zrealizowałem wiele przedsięwzięć, których głównym celem była integracja mieszkańców Kwiatkowic. Pierwszym krokiem było zapewnienie przestrzeni dla tej integracji. Jestem dumy, że moje osobiste zaangażowanie i praca, przyczyniły się do tego, że od dwóch lat wreszcie możemy cieszyć się Świetlicą Wiejską w Kwiatkowicach. Odczuwam wielką satysfakcję, gdy mieszkańcy wsi odpowiadają na moje zaproszenia i uczestniczą w spektaklach teatralnych, warsztatach, zabawach oraz innych okazjonalnych spotkaniach.
Nie umiem również odmówić osobom, które potrzebują wsparcia, dlatego już kilka lat temu zacząłem angażować się w przedsięwzięcia o charakterze charytatywnym. Organizacja zbiórek środków na rzecz chorych dzieci z naszej gminy, w tym również przy współpracy z Michałem Wiśniewskim, zawsze jest dla mnie dużym wyzwaniem – nie mam za sobą żadnych instytucji, mnóstwo pracy muszę wykonać sam. O wiele łatwiej jest po prostu wrzucić pieniądze do puszki, ale mnie to wszystko bardzo napędza i czasem trudno jest mnie zatrzymać!

Czy to oznacza, że człowiek z wiekiem mięknie, staje się bardziej wrażliwy?
Być może, chociaż ja myślę, że raczej mądrzeje. Kiedy jesteśmy młodzi, budujemy karierę, wijemy gniazda i mocno skupiamy się na sobie. Nasze dzieci są już samodzielne, mają własne rodziny, nie wymagają mojego zaangażowania i pewnie dlatego praca społeczna przyszła w sposób bardzo naturalny. Gdy zostałem sołtysem, postanowiłem, że będę pełnił tę funkcję na serio. Remont świetlicy i kapliczki Matki Boskiej czy moje inne starania o poprawę wizerunku wsi to jedna strona medalu. Druga sprawa to moje działania związane z dotarciem do ludzi, zwłaszcza tych, najbardziej potrzebujących. Bożonarodzeniowe odwiedziny u kwiatkowickich seniorów traktuję już jak tradycję. Są one bardzo wzruszające, czasem trudne, ale zabieram ze sobą reprezentację młodego pokolenia, żeby przy okazji dostała ona lekcję lokalnego patriotyzmu.

Sołtysowanie przestało panu wystarczać?
Tak. Zrozumiałem, że nie chcę przez kolejne lata odbijać się od ściany. Jako sołtys mogę jedynie składać pisma, wnioski i zapytania a moje działania muszę zawężać do obszaru Kwiatkowic, chociaż wiem, że jest wiele do naprawy również w innych wioskach naszej gminy i w samych Prochowicach. Uważam, że jako mieszkańcy tej gminy zasługujemy na więcej. To, co ja i moi współpracownicy proponujemy w naszym programie wyborczym, to nie są jakieś gruszki na wierzbie. Poza poważnymi inwestycjami, którymi są na przykład budowa dróg czy hali sportowej z prawdziwego zdarzenia, mówimy tam o kwestiach, które nie wymagają wielkich nakładów finansowych, ale rozwiązań systemowych i po prostu inicjatywy, która nie zostanie zduszona w zarodku. Dlatego w nazwie naszego komitetu wyborczego pojawia się hasło Prochowice od nowa – naprawdę uważamy, że trzeba nam urządzić tę gminę od nowa i jesteśmy w stanie to zrobić.

Kim są radni, startujący z komitetu wyborczego, którego jest pan liderem?
Trudno ich zdefiniować. Reprezentujemy różne pokolenia i pracujemy w różnych zawodach, ale łączy nas wspólny cel – chcemy urządzić Prochowice od nowa! Zaprosiłem do współpracy osoby, które – tak, jak ja – nie są związane z żadną partią polityczną i nie łączą je żadne relacje rodzinne z jakimikolwiek urzędnikami czy politykami. Wszystko to powoduje, że jesteśmy grupą niezależnych, samodzielnie myślących ludzi, którzy chcą pracować na rzecz Miasta i Gminy Prochowice, bo tutaj mieszkamy i tutaj wychowują się nasze dzieci oraz wnuki.

Jak pan wyjaśni drugie hasło, które pojawia się w materiałach wyborczych: burmistrz dla Prochowic, nie Prochowice dla burmistrza?
Traktuję to hasło jako moją obietnicę, którą składam mieszkańcom naszej gminy – w moich działaniach zawsze na pierwszym miejscu będzie stała Gmina Prochowice a nie moje imię i nazwisko. Jednym z obszarów, które wymieniamy w naszym programie wyborczym, jest promocja gminy, która dziś bardzo mocno kuleje. Już na starcie chciałbym wszystkich zapewnić, że jeśli mieszkańcy mi zaufają i zagłosują na mnie 7 kwietnia, to ja i moi współpracownicy gwarantujemy, że będziemy promować Miasto i Gminę Prochowice a nie osobisty wizerunek burmistrza. Dlaczego to jest takie istotne? Bo odpowiednio zbudowany wizerunek gminy wiąże się ze wzrostem jej atrakcyjności w oczach potencjalnych nowych inwestorów i mieszkańców. A przecież zależy nam na tym, by gmina rozwijała się na gruncie gospodarczym i społecznym. Taki rozwój to nie tylko zastrzyk gotówki dla budżetu gminy, ale również ogromna wartość dodana w postaci nowych miejsc pracy i wartościowych ludzi.

Czego na ten pozostały do wyborów czas życzy pan sobie i kontrkandydatom komitetu wyborczego, którego jest pan liderem?
Przed wszystkim spokojnych i rodzinnych świąt. A w kontekście kampanii wyborczej życzę nam wszystkim, żeby to była zdrowa, kulturalna rywalizacja. Już kilkukrotnie mówiłem o tym, że wybory kiedyś przeminą i trzeba będzie po nich spojrzeć w twarz sąsiadom i samemu sobie w lustrze. Byłoby świetnie, gdyby nikt z nas nie musiał się wstydzić.

Materiał sfinansowany przez KWW PROCHOWICE OD NOWA

Powiązane wpisy