Ronda wstydu? Wielkie nazwy, a za nimi chwasty i uschnięte drzewa (FOTO)
LEGNICA. Rondo Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Rondo Praw Kobiet, Rondo Bitwy Warszawskiej, Rondo Ofiar Zbrodni Katyńskiej, Rondo Chóru Madrygał oraz Rondo Energetyków Legnickich - to nazwy sześciu legnickich rond, których wielu Legniczan być może nawet nie potrafi wskazać na mapie. Wszystkie jednak znajdują się w rejonie Zbiorczej Drogi Południowej - jednej z najważniejszych i najbardziej uczęszczanych tras w mieście. I właśnie dlatego ich obecny wygląd trudno zrozumieć. Nazwy tych rond nie są przypadkowe. Zostały nadane na podstawie uchwał Rady Miejskiej Legnicy z listopada 2024 i lutego 2025 roku. Upamiętniają ważne wydarzenia historyczne, organizacje, idee społeczne oraz lokalną kulturę. Nazwy są więc znaczące. Problem w tym, że za tą symboliką nie idzie odpowiednia dbałość o same miejsca.
Wystarczy przejechać Zbiorczą Drogą Południową, aby zobaczyć, w jakim stanie znajduje się miejska zieleń. Ronda są porośnięte wysokimi chwastami i zeschniętymi trawami. W niektórych miejscach zamiast zadbanej roślinności uwagę zwracają uschnięte kwiaty, a na dwóch z rond stoi wyschnięte drzewo.
I nie jest to problem tylko tegoroczny. Podobny stan tych miejsc można było zobaczyć również w ubiegłym roku.
Nie lepiej wygląda zieleń wzdłuż samej Zbiorczej Drogi Południowej. Posadzone przed dwoma i trzema laty drzewa w wielu miejscach są całkowicie wyschnięte. Zostały po nich jedynie suche, około dwumetrowe kikuty. Taki widok można zobaczyć między innymi wzdłuż ulicy Mikołaja Kopernika, ulicy Sikorskiego - od Ronda Energetyków Legnickich w kierunku Koskowickiej, na skwerze przy rondzie oraz dalej w kierunku Carrefour - a także przy ulicy Okrężnej, w rejonie Akademii Miedzi Legnica. Łącznie chodzi o około 70 młodych drzew.
A przecież Zbiorcza Droga Południowa miała być nie tylko rozwiązaniem komunikacyjnym, ale również nowoczesną częścią miasta. Jej budowa była jedną z najważniejszych inwestycji drogowych ostatnich dwóch dekad. Poprzednie władze miasta realizowały ją etapami: w latach 2003–2006, następnie w latach 2014–2018, kiedy powstał między innymi kluczowy odcinek od ulicy Grabskiego do alei Rzeczypospolitej wraz z nowym mostem na Kaczawie i modernizacją ulicy Bielańskiej, oraz w latach 2022–2024/2025, kiedy połączono między innymi aleję Rzeczypospolitej, ulicę Okrężną i rejon ulic Sudeckiej, Koskowickiej oraz nowych połączeń drogowych.
Celem Zbiorczej Drogi Południowej było odciążenie centrum i usprawnienie komunikacji w Legnicy. I trzeba przyznać, że ten cel poprzedni prezydent Tadeusz Krzakowski osiągnął. Dziś jest to jedna z głównych arterii miasta. W godzinach szczytu ruch na ulicach Grabskiego, Alei 100-lecia Odzyskania Niepodległości czy Okrężnej jest ogromny. Dla wielu Legniczan Zbiorcza stała się szybkim sposobem przemieszczania się po mieście.
Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego jej otoczenie wygląda tak źle. Na trasie, którą każdego dnia przejeżdżają mieszkańcy i osoby przyjeżdżające do Legnicy, zamiast zadbanej zieleni widać chwasty, zeschniętą roślinność i uschnięte drzewa.
Problem nasadzeń był już zresztą wcześniej sygnalizowany. Dokładnie rok temu lokalne media informowały o ponad 50 uschniętych drzewach przy ulicach Sikorskiego i Koskowickiej. Wykonawca Zbiorczej Drogi Południowej podejrzewał wówczas celowe zniszczenie części roślin i zawiadomił policję. Miasto jednak zleciło wykonawcy, w ramach gwarancji, wykonanie nowych nasadzeń.
Minął rok. A ta martwa natura nadal jednak „zdobi” tę część Legnicy.
Legniccy radni często mówią o potrzebie zazieleniania miasta, odbetonowania przestrzeni czy tworzenia zielonych przystanków. To ważne inicjatywy. Ale zanim powstaną kolejne projekty, warto może najpierw zadbać o tę zieleń, która już została posadzona.
Czas więc na interwencję. Nie tylko służb miejskich, ale również Rady Miejskiej. Warto zainteresować się co stało się z zapowiadanymi nasadzeniami gwarancyjnymi i dlaczego rok po nagłośnieniu problemu sytuacja nadal wygląda podobnie. Dlaczego ronda są zaniedbane.
Bo wielkie nazwy zobowiązują. A ronda nazwane imieniem ważnych wydarzeń, organizacji i ludzi nie powinny być miejscami, o których przypomina się dopiero wtedy, gdy ktoś zrobi im zdjęcie. Bo w tej chwili na pewno nie mogą być tłem na chociażby kręcenie rolek.
Mamy nadzieję, również, że miasto nie postąpi podobnie jak w przypadku ul.Wrocławskiej, kiedy podczas budowy nowej ścieżki rowerowej zastąpiono piękne zdrowe drzewa rajskiej jabłoni nowymi nasadzeniami. Spośród kilku nowych drzew, parę uschło szybko. Te zostały, po medialnej interwencji, usunięte, ale nowych w ich miejsce już nie posadzono. Zostały tylko puste przestrzenie.
Fot. Ewa Jakubowska
Dodaj komentarz