Złotoryjska klapa filmowa
Szansa na wielką karierę filmową Złotoryi mija bezpowrotnie ku z pewnością rozpaczy burmistrza miasteczka. Płakać nie ma co, bo ileś tam tysięcy złociszów zostanie w miejskiej kasie. Wprawdzie na rewitalizację zabytkowego centrum miasteczka to nie wystarczy, ale na gażę np. dla Dody z całą pewnością. Natomiast ciekawe jest uzasadnienie złotoryjskiej filmowej klapy...

Burmistrz jak się okazuje jest raczej zwolennikiem teorii spiskowej lokalnej społeczności w tym części radnych. Na miejskiej stronie Robert Pawłowski (na zdjęciu) tak tłumaczył powody upadku filmowego pomysłu:
"Prawdą natomiast jest, że reżyser po zapoznaniu się z nastawieniem niektórych mieszkańców, w tym radnych - do projektu, zrezygnował z jego realizacji. Wiem, że niektórym ciężko w to uwierzyć, ale dla ludzi z pasją często wartości niematerialne są ważniejsze niż materialne. Szkoda, bo projektem zainteresowane były różne media i mielibyśmy naprawdę dobrą promocję naszego Miasta"
Tymczasem lokalny organ prasowy Ratusza wielką klapę z filmem tłumaczy wyłącznie brakiem zainteresowania ze strony złotoryjan...
"Projekt pierwszego w historii Złotoryi serialu fabularnego spalił na panewce – przynajmniej w tym roku. Producenci, którzy mieli ambicję sfilmować nasze miasto w stylu Woody’ego Allena, zrezygnowali z przeprowadzenia castingu. Powód? Zbyt małe zainteresowanie ze strony mieszkańców".
Jak tłumaczy reżyser i producent Grzegorz Jadowski, na casting zgłosiła się zbyt mała liczba osób, które mogłyby być brane pod uwagę przy obsadzie. – Do obsadzenia było 11 ról, a na każdą potrzebowaliśmy 4-5 kandydatów mogących wcielić się postać – po to, aby ostatecznie wybrać tylko jedną. Liczyliśmy na to, że zgłosi się minimum ok. 100-150 osób chcących zagrać w serialu. Jednak na pierwszy casting swoje zgłoszenia przysłały tylko 42 osoby ze Złotoryi, z których moim zdaniem 3-4 może mogły być brane pod uwagę do dwóch ról. Na drugi, otwarty casting, który próbował zorganizować Urząd Miejski, nie zgłosił się w ciągu tygodnia nikt – mówi filmowiec.
Jaka jest więc prawda o filmowej klapie? Co ciekawe realizacja "Opowieści złotoryjskiej" nie napotkała na podobne trudności ani z chętnymi do grania ani z nastawieniem lokalnej społeczności.
Filmowy tasiemiec o Złotoryi miał kosztowac podobno 45 tysięcy zlotych...
Komentarze (0)