ŚCINAWA. Wycinki części drzew przy ul. Kościuszki w Ścinawie prawdopodobnie nie uda się już całkowicie uniknąć. Mimo interwencji radnych Klubu „Porozmawiajmy” i zgłaszanych przez nich alternatywnych propozycji przebiegu ścieżki pieszo-rowerowej, do usunięcia przeznaczono część dojrzałych lip. Sprawa wywołuje coraz większe emocje, a mieszkańcy i radni pytają wprost: czy naprawdę nie można było zaprojektować tej inwestycji tak, aby uratować drzewa? Ratusz zajął w tej sprawie jasne stanowisko:
– Trwa generalny remont ulicy Kościuszki, Batorego i Grunwaldzkiej w Ścinawie, po wielu latach jeden z głównych ciągów komunikacyjnych w naszym mieście, od stacji kolejowej, aż do skrzyżowania z ulicą Szeroką zyska nową nawierzchnię, chodniki, zatoki na miejsca postojowe oraz ciąg pieszo-rowerowy po jednej stronie. Co do drzew, które tylko w części, z uwagi na szerokość pasa drogowego, kolidują z tym przedsięwzięciem, to nie będziemy, jak niektórzy sugerują i podnoszą alarm, wycinać całych alei i kilkudziesięciu lip, nawet nie kilkunastu, a tak naprawdę usuniętych zostanie kilka. Przeznaczone do wycięcia wątłe lipy już wcześniej były w osi starego, dziurawego i krzywego chodnika i zasadniczo utrudniały przejście pieszym, a dla osób na wózkach inwalidzkich, czy rodziców spacerujących z pociechami w dziecięcych gondolach stanowiły przeszkodę, która powodowała konieczność wchodzenia na jezdnię i zagrożenie potrącenia przez poruszające się jezdnią pojazdy. Dokładnie chodzi o 10 lip, które usunięte będą z fragmentu ulicy Kościuszki, tylko po jednej stronie, konkretnie od bloków i terenu Ścinawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, od skrzyżowania z ulicą Jagiełły do mniej więcej miejsca, gdzie stoi osiedlowa kotłownia. Dziwię się opozycyjnym radnym, że teraz, przy inwestycji gminnej podnoszą takie larum i pytam, dlaczego nie zabierali głosu, kiedy podczas trwającej inwestycji samorządu województwa i przebudowy drogi 292, a konkretnie ulicy Lubińskiej oraz Chobieńskiej w Ścinawie, gdzie wycięto niedawno około 20 drzew, też lip, ale i znacznie większych jesionów, nie zwracali na to uwagi i nie protestowali? Dlaczego, kiedy na zabytkowym cmentarzu parafialnym w naszym mieście, gdy zarządca wyciął za zgodą konserwatora kilkadziesiąt rosłych drzew, siedzieli cicho? – komentuje burmistrz Krystian Kosztyła.