Marcin Borys: definitywnie rozstaję się z Koalicją Obywatelską. To "zasługa" Macieja Kupaja i Roberta Kropiwnickiego !
DOLNY ŚLĄSK. Lubinianin Marcin Borys, dotychczasowy radny Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego w środę oficjalnie ogłosił, że odchodzi z KO. Będzie współpracował z Bezpartyjnymi Samorządowcami Marka Wocha.
Oto zapis dzisiejszej konferencji prasowej radnego Sejmiku Marcina BORYSA.
Dlaczego opuścił pan szeregi Koalicji Obywatelskiej? Przecież to jest partia władzy, ma wszystko, a pan...
Marcin Borys: Panie redaktorze, dziękuję za to pytanie, bo ono jest bardzo ważne. Tak jak pan przewodniczący Marek Woch powiedział, jestem człowiekiem, który nie boi się powiedzieć prawdy, stoi przy tej prawdzie i pomimo różnych prób złamania mojego moralnego kręgosłupa zawsze za tą prawdą szedłem. Powodów jest kilka. Przede wszystkim pierwszy powód to przegrana Michała Jarosa w głosowaniu 21 maja 2024 roku, kiedy Michał Jaros, startując na marszałka województwa dolnośląskiego, przegrał głosowanie głosami swoich radnych. To było dla mnie jak nóż wbity w plecy członka Koalicji Obywatelskiej. Pokazało to tak naprawdę, co wtedy w Koalicji Obywatelskiej się działo.
Druga sprawa jest dla mnie już taka prywatna. To wojna, którą toczy pan Maciej Kupaj, próbując z każdej strony zdeprecjonować moją osobę. Uważam, że takie sprawy można było zupełnie inaczej rozwiązać. Natomiast zachowanie pana prezydenta Legnicy oraz pana posła Kropiwnickiego całkowicie przechyliło szalę mojej decyzji.
Dzisiaj uważam, że partyjność jest złem, które pokazuje system, w którym żyjemy. System, który dzisiaj nas wszystkich, obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, sprowadza do parteru. Tak samo próba podjęta przez pana Kupaja miała sprowadzić mnie do parteru, natomiast ja tego prywatnie nie odbieram.
To są te dwie najważniejsze rzeczy, które zaważyły o tym, że odchodzę z Koalicji Obywatelskiej. Myślę też, że bardzo istotny był mój wywiad udzielony chyba rok temu panu redaktorowi Torzowi w sprawie afery kłodzkiej, gdzie powiedziałem, żeby pani Monika Wielichowska stanęła w prawdzie. Wiem, że było to jednoznaczne z tym, że utraciłem posadę prezesa MPK, ponieważ tej prawdy – choćbym miał to powtórzyć jeszcze setki razy – nie zmienię.
Czyli Monika Wielichowska nacisnęła na Macieja Kupaja, żeby pan stracił pracę?
Marcin Borys: Tego nie wiem, panie redaktorze. Natomiast patrząc na głosowanie, które odbyło się przy wyborze przewodniczącego regionu, gdzie ja bardzo mocno wspierałem działania pana ministra Michała Jarosa - Maciej Kupaj był po stronie Moniki Wielichowskiej. Nie odpowiem panu na to pytanie. Proszę je skierować do pana prezydenta Legnicy, Macieja Kupaja.
Panie Marcinie, został zakończony audyt w spółce, w której pan pracował i był prezesem. Prawdopodobnie zostanie skierowane zawiadomienie do prokuratury w związku z tym, co pan rzekomo robił. O niczym oczywiście nie przesądzamy.
Marcin Borys: - Z tym nie wiążę swojego zwolnienia, tylko z pobudkami politycznymi... Powiem panu, że ten audyt został zamówiony 15 dni po tym, jak zostałem zwolniony z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Pytanie więc, czym ten audyt dzisiaj jest, skoro nie potwierdza tezy, którą wielu redaktorów próbuje przedstawiać w różnych mediach.
Tezy przedstawia się w momencie zwolnienia, a nie szuka ich potwierdzenia po fakcie. To jest chyba najlepszy dowód dla państwa, czym ten audyt de facto jest.
Wie pan, jest takie staropolskie powiedzenie: „Dajcie mi człowieka, a znajdziemy na niego paragraf”. Tak to po prostu odbieram. Ja wiem, kim byłem w MPK i wiem, co robiłem.
Nawet zakup tych sławetnych noży, które teraz przedstawiane są jako element zarzutu... Proszę państwa, te noże były dla stowarzyszenia organizującego Bieg Weterana. Zostały przekazane panu Marcinowi Zawiślakowi członkowi zarządu Powiatu Złotoryjskiego jako organizatorowi tego biegu. Zakupiono, z tego co pamiętam, 56 takich noży taktycznych i przekazano je jako symboliczny prezent, by uczcić ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę. Pamiętam też, że sponsorami były również Koleje Dolnośląskie i wiele innych instytucji, które wsparły organizację Biegu Weterana w Złotoryi. Jeszcze raz zrobiłbym to samo.
Czyli definitywnie odszedł pan z Koalicji Obywatelskiej?
Marcin Borys: - Tak, panie redaktorze. Odszedłem z Koalicji Obywatelskiej. Już w niedzielę poinformowałem o tym pana przewodniczącego struktur powiatowych, ministra Piotra Borysa. Powiadomiłem również pana ministra Michała Jarosa, przewodniczącego regionu dolnośląskiego. Wczoraj, w późnych godzinach wieczornych, dostałem maila z informacją, że zostanę tymczasowo zawieszony w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Nie wiem, jak wygląda ten przekaz. Złożyłem także oficjalne pismo w tej sprawie, które przekazałem władzom regionu. Nie wiem, dlaczego to pismo nie wyszło do Warszawy i nie wchodzę w te szczegóły.
Natomiast wszystko zgodnie z wymaganiami statutowymi zostało przeze mnie wykonane. Znowu doszukuje się nie wiadomo czego. Próbuję zrozumieć funkcjonowanie niektórych mediów na Dolnym Śląsku, ale ciężko znaleźć w tym jakikolwiek logiczny wątek.
Zaraz po zakończeniu konferencji prasowej Marcina BORYSA i Marka WOCHA otrzymaliśmy z legnickiego Ratusza OŚWIADCZENIE poniższej treści:
" W odniesieniu do konferencji prasowej Marcina Borysa Urząd Miasta Legnicy informuje, że zwolnienie Pana Marcina Borysa z funkcji prezesa zarządu MPK sp. z o.o. miało powody wyłącznie merytoryczne. Miasto jako właściciel spółki oczekuje na wyniki postępowania prokuratury, która została zawiadomiona o podejrzeniu popełnienia przez Marcina Borysa przestępstwa naruszenia praw pracowniczych, przywłaszczenia środków oraz działaności na szkodę MPK sp. z o.o.
Zawiadomienie poprzedzono szczegółową analizą, której wyniki zamieszczone są na stronie internetowej spółki."
https://mpk.legnica.pl/doc/RAPORT%20Z%20AUDYTU.pdf
Dodaj komentarz