Dolny Śląsk staje się laboratorium nowej prawicy. Rozłam w PiS może zmienić nie tylko Sejm, ale i sejmik
DOLNY ŚLĄSK. Jeszcze kilka miesięcy temu konflikt w dolnośląskim PiS wydawał się jedynie lokalnym sporem o przywództwo w klubie sejmikowym. Dziś wiadomo już, że był zapowiedzią znacznie większych zmian. Decyzja Mateusza Morawieckiego o budowie własnego klubu parlamentarnego sprawia, że wydarzenia z Wrocławia i Dolnego Śląska nabierają ogólnopolskiego znaczenia. To właśnie tutaj najwcześniej ujawnił się podział, który dziś rozsadza największą partię opozycyjną.
Dolny Śląsk od dawna był jednym z najmocniejszych bastionów Mateusza Morawieckiego. To stąd wywodzi się były premier, stąd pochodzi Michał Dworczyk, a także znaczna część polityków, którzy zdecydowali się pozostać przy projekcie Rozwój Plus mimo ultimatum postawionego przez kierownictwo PiS. Trudno więc dziwić się, że właśnie tutaj konflikt przybrał najbardziej widoczną formę.
Najbardziej spektakularnie widać to w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Formalnie klub PiS liczy dziś sześciu radnych pod przewodnictwem Piotra Karwana. Obok funkcjonuje jednak siedmioosobowa grupa radnych wywodzących się z PiS, która od miesięcy pozostaje poza klubem i otwarcie deklaruje brak woli powrotu do obecnego układu. Wśród nich są doświadczeni samorządowcy, m.in. były senator Krzysztof Mróz czy legniczanin Jacek Baczyński. Już wcześniej pojawiały się informacje, że czekają oni na decyzje Mateusza Morawieckiego dotyczące dalszego kierunku politycznego.
Jeżeli teraz rzeczywiście powstanie klub Rozwój Plus również w sejmiku, będzie to symboliczne zakończenie pewnego etapu. PiS utraci status jedynej znaczącej siły opozycyjnej po prawej stronie sceny samorządowej. Opozycja zostałaby podzielona na dwa konkurujące środowiska, które jeszcze niedawno tworzyły jedną drużynę.
Pojawia się jednak znacznie ciekawsze pytanie: co dalej?
W polityce liczby mają znaczenie tylko wtedy, gdy przekładają się na wpływy. Samodzielny siedmioosobowy klub byłby widoczny, ale nie dawałby realnego wpływu na kierunek prac sejmiku. Dlatego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się poszukiwanie współpracy z ugrupowaniami tworzącymi większość.
Naturalnym partnerem wydają się Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Bezpartyjni Samorządowcy. To właśnie oni od początku kadencji pełnią rolę politycznego środka ciężkości w Zarządzie Województwa. Każde dodatkowe zaplecze wzmacniałoby ich pozycję zarówno wobec Koalicji Obywatelskiej, jak i wewnątrz samej koalicji.
Nie oznacza to oczywiście automatycznego wejścia Rozwoju Plus do koalicji. Bardziej prawdopodobna wydaje się współpraca przy wybranych projektach czy budowanie większości wokół konkretnych uchwał. W samorządzie wojewódzkim takie rozwiązania nie należą do rzadkości.
Jeżeli jednak do takiego zbliżenia rzeczywiście dojdzie, największym beneficjentem mogą okazać się właśnie PSL i Bezpartyjni Samorządowcy. Od początku kadencji konsekwentnie poszerzają oni swoje wpływy, przyciągając polityków spoza własnych środowisk. Wejście Rozwoju Plus do współpracy byłoby kolejnym dowodem, że potrafią skutecznie budować większość i zwiększać swoje znaczenie.
Paradoksalnie mogłoby to być bardziej kłopotliwe dla Koalicji Obywatelskiej niż dla samego PiS. Im silniejsi stają się mniejsi partnerzy koalicyjni, tym większą mają siłę negocjacyjną wobec największego ugrupowania w zarządzie województwa. Nie oznaczałoby to rozpadu koalicji, lecz przesunięcie jej wewnętrznego środka ciężkości.
A co z samym PiS?
Największym problemem partii nie jest dziś liczba radnych czy posłów. Jest nim wiarygodność jako formacji zdolnej do utrzymania jedności. Jeszcze niedawno spór w dolnośląskim sejmiku można było przedstawiać jako lokalny konflikt personalny. Po decyzjach Mateusza Morawieckiego taka narracja staje się coraz trudniejsza do obrony. Okazuje się bowiem, że Dolny Śląsk nie był wyjątkiem, lecz zapowiedzią ogólnopolskiego procesu.
Nie oznacza to jednak, że Rozwój Plus automatycznie stanie się trzecią siłą polskiej prawicy. Przed wyborami parlamentarnymi kluczowe pozostaną największe ugrupowania – Koalicja Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, PSL, Lewica oraz Konfederacja Mentzena i Bosaka. To one będą dysponowały najsilniejszymi strukturami, najbardziej rozpoznawalnymi markami i najlepszymi miejscami na listach wyborczych.
Dlatego wydarzenia w dolnośląskim sejmiku należy postrzegać przede wszystkim jako walkę o przyszłe przywództwo na centroprawicy, a nie jako rozstrzygnięcie wyborów w 2027 roku. Sejmik stał się poligonem, na którym testowane są nowe układy polityczne. To, co dziś dzieje się we Wrocławiu, może być zapowiedzią zmian w całym kraju. Pytanie brzmi już nie czy, ale jak daleko sięgną ich konsekwencje.
Dodaj komentarz