Jak Polkowice wyprzedziły Polskę w walce z rakiem
POLKOWICE. Dwadzieścia lat temu w Polsce mało kto mówił o wirusie HPV. O szczepieniach chroniących przed rakiem szyjki macicy wiedzieli nieliczni. Tymczasem w Polkowicach rodził się program, który z czasem stał się jednym z najważniejszych przykładów profilaktyki zdrowotnej w kraju.
Dziś wiadomo, że była to decyzja, która mogła uratować wiele istnień. Po dwóch dekadach, uczestnicy tamtych wydarzeń mówią o nim jak o wspólnym wysiłku lekarzy, samorządowców, pielęgniarek, nauczycieli i samych mieszkańców.
– Zaczynaliśmy wtedy, kiedy w Polsce praktycznie nikt nie szczepił dzieci przeciwko wirusowi HPV, a na świecie tylko kilka krajów prowadziło takie programy – wspomina pediatra z Polkowickiego Centrum Usług Zdrowotnych Jolanta Węgierska-Januszkiewicz.
– Pamiętam moment, kiedy usłyszeliśmy, że odkrywca wirusa brodawczaka ludzkiego powodującego raka szyjki macicy otrzymał Nagrodę Nobla – opowiada Mariola Kośmider, ówczesna dyrektor Polkowickiego Centrum Usług Zdrowotnych i główna inicjatorka programu. – W tamtym czasie każdego dnia w Polsce umierało na ten nowotwór średnio pięć kobiet. Pomyśleliśmy wtedy: musimy w Polkowicach zabezpieczyć nasze dziewczynki przed tą straszną, śmiertelną chorobą.
Kluczowa decyzja o finansowaniu
Jedna dawka szczepionki kosztowała wtedy około 500 złotych, a kompletne szczepienie składało się z trzech dawek. To dla wielu rodzin było ogromnym wydatkiem.
– Postanowiliśmy napisać program zdrowotny i przyjąć zasady edukacji, żeby przekonać nauczycieli, rodziców i same dziewczynki do szczepień – wspomina Mariola Kośmider. – Wszyscy patrzyli na nas ze zdziwieniem. Pytali, dlaczego samorząd chce wydawać publiczne pieniądze na szczepienia, które dopiero raczkują w Polsce.
Polkowice jednak nie zrezygnowały i wkrótce stały się pierwszą Burmistrz Wiesław Wabik z ambasadorkami Chronię życie przed rakiem w 2007 r. gminą w kraju, która rozpoczęła szeroki program szczepień przeciwko wirusowi HPV.
-Od pierwszej edycji nie trzeba było mnie namawiać, abym znalazł środki w budżecie gminy Polkowice niezbędne na profilaktykę zdrowia naszych mieszkanek – mówi burmistrz Wiesław Wabik. – Uratowanie chociaż jednego ludzkiego życia jest najważniejsze i nie ma ceny – dodaje.W
Już w pierwszych latach wyszczepialność sięgnęła 95 procent. To był ogromny sukces.
Edukacja od wioski do wioski
Sam program szczepień był tylko częścią większego planu. Okazało się, że przekonanie władz gminy do sfinansowania programu z budżetu było tą łatwiejszą częścią. Kluczowa była edukacja mieszkańców.
– Sama informacja nie wystarczała. Trzeba było ludziom wszystko dokładnie wyjaśnić. Jeździliśmy od wioski do wioski, tłumaczyliśmy, rozmawialiśmy z rodzicami – wspomina Dorota Pędlowska-Wojciech, koordynatorka programów zdrowotnych w PCUZ, w tym „Chronię życie przed rakiem”. – W szkołach, w świetlicach wiejskich, a tam gdzie ich nie było spotykaliśmy się w zakrystiach wiejskich kościołów przekonywaliśmy, że te szczepienia są potrzebne, a profilaktyka jest kluczowa w walce z nowotworami szyjki macicy czy piersi.
Program był szczegółowo zaplanowany. Składał się nie tylko z akcji szczepień dziewczynek przeciw wirusowi HPV, ale również z nauki samobadania piersi, jak i z badania piersi przez położne. Doszły też USG piersi, spotkania z Amazonkami i cytologia. Ten wysiłek przynosił konkretne efekty już w pierwszych latach.
– Pamiętam pierwszą kobietę, u której podczas samobadania wykryłyśmy maleńki guzek – wspomina Dorota Pędlowska-Wojciech. – Wysłaliśmy ją na mammografię. Okazało się, że był to nowotwór we wczesnym stadium. Wszystko skończyło się dobrze. Do dziś spotykamy się na ulicy i mówimy sobie „dzień dobry”.
Medycyna i walka z mitami
Jednym z największych wyzwań było przełamanie strachu, który wynikał z niewiedzy oraz stereotypów.
-Pojawiały się różne mity, na przykład, że szczepienie HPV powoduje bezpłodność – mówi lek. Jolanta Węgierska-Januszkiewicz. – To oczywiście nieprawda. Szczepionka nie atakuje jajników ani komórek jajowych. Ona uczy organizm wytwarzać przeciwciała, które nie dopuszczają do zakażenia wirusem. Żywym przykładem są dziś dorosłe już Polkowiczanki, które szczepiły się jako nastolatki. Konferencja Chronię życie przed rakiem w Auli Forum
Były też inne obawy. – Niektórzy twierdzili, że szczepienia mogą zachęcać młodzież do wcześniejszej inicjacji seksualnej – dodaje lekarka. – Dla mnie to było kompletnie niezrozumiałe.
Dlatego z każdym rocznikiem, w ramach kolejnych odsłon programu, organizowano spotkania w szkołach.
– Rozmawialiśmy z rodzicami, odpowiadaliśmy na pytania. W akcję było zaangażowanych bardzo dużo osób: pielęgniarki, położne, rejestratorki, lekarze, nauczyciele – wspomina dr Węgierska-Januszkiewicz. – To była praca u podstaw.
Dziewczyny z kalendarza i bilbordów
Sandra Napierała kartka z kalendarza „Chronię życie przed rakiem” to była kampania zakrojona na bardzo dużą skalę. Aby przekonać rodziców i same dziewczynki do słuszności szczepień, a kobiety pozbawić wstydu wobec tak potrzebnych badań profilaktycznych, jak badanie piersi, potrzebna była nie tylko edukacja, ale i szeroko zakrojona akcja promocyjna. Z sukcesem zaangażowano do niej młodzież. Sandra Napierała była wtedy gimnazjalistką.
– Trzeba było napisać krótkie motto o tym, dlaczego warto się zaszczepić. Ja napisałam: „Zdrowie jest jak domino – jedno zaniedbane badanie możemy przypłacić szansą na szczęśliwe i spokojne życie”. Komisja wybierała najlepsze i tak trafiłam do kalendarza kampanii – opowiada „Dziewczyna Lipca”. – Sesję zdjęciową miałam na bieżni, w siłowni, w Aquaparku. Co ciekawe, dopiero dwadzieścia lat później zaczęłam biegać – śmieje się.
Kampania szybko stała się głośna w całej Polsce, a za jej sprawą o Polkowicach mówiło się na arenie ogólnopolskiej, jako o samorządzie, który daje przykład, jak prowadzić politykę zdrowotną.
– Były billboardy, wywiady w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych. Razem z koleżanką Karoliną i panią Mariolą Kośmider byłyśmy nawet w „Dzień Dobry TVN”. To było takie nasze pięć minut, ale najważniejsze, że chodziło o zdrowie – wspomina Sandra, dziś jest mama 10-letniej Zuzi i 8-letniego Henia.
Karolina Możdżanowska kartka z kalendarza – Wystąpienie w TVN z osobami, które przecież były dla nas niedostępne, to było coś niesamowitego. Miałyśmy po kilkanaście lat, a wywiad prowadzili Dorota Wellman i Marcin Prokop – wspomina Karolina Możdżanowska, „Dziewczyna Marca”. – Nasze wizerunki były na bilbordach i w kalendarzu. Wspólne filmiki. I osoba, która to wszystko rozpoczęła – pani Mariola Kośmider. Była naszą drugą mamą. Moim mottem było „Spokojna, bo zaszczepiona”. Gdyby nie to, pewnie nie byłabym dziś spokojna, a tak jestem zdrową i szczęśliwą mamą – podkreśla mama 13-letniej Hani i 9-letniego Igorka.
O tym, że inicjatorzy kampanii „Chronię życie przed rakiem” zaczynali wówczas od zera mówią przedstawicielki pierwszego rocznika, który został zaszczepiony, a były to dziewczynki urodzone w 1991 roku.
– Wtedy nie miałam prawie żadnej świadomości. Dopiero podczas kampanii zaczęłyśmy się dowiadywać, czym jest wirus HPV i przed czym chroni szczepienie – mówi Adriana Czerniawska, z pierwszego zaszczepionego rocznika. – Dziś, po latach, patrzę na to zupełnie inaczej. Jestem świadoma. W mojej rodzinie były dwa przypadki raka szyjki macicy. Dlatego wiem, jak ważna jest profilaktyka.
Profilaktyka, która ratuje życie
Program „Chronię życie przed rakiem” to nie tylko szczepienia przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego, czyli profilaktyka raka szyjki macicy. Od lat to również profilaktyka raka piersi.
Położna i amazonki podczas kampanii – Bardzo ważna jest nauka samobadania piersi — mówi położna środowiskowa PCUZ Danuta Dawidowicz, która od lat angażuje się w działania w ramach programu. – Mieszkanki naszej gminy mogą przyjść do nas, do Poradni K i nauczyć się, jak prawidłowo badać swoje piersi. Często słyszymy: „W życiu tak się nie badałam”.
W ciągu dwóch dekad trwania programu Danucie Dawidowicz udało się wykryć u Polkowiczanek wiele zmian nowotworowych na bardzo wczesnym etapie, co najprawdopodobniej uratowało im życie.
– Była pacjentka z guzem wielkości kasztana. Dzięki badaniu wykryliśmy go na czas. Został usunięty i kobieta nie musiała przechodzić chemioterapii – opowiada położna.
W kampanii uczestniczą również Amazonki, członkinie Stowarzyszenia Klub Amazonek Polkowickich – kobiety, które przeszły przez chorobę, wygrały i walczą, teraz także o zdrowie innych kobiet.
– Jestem po mastektomii, żyję z tym już wiele lat – mówi Teresa Kulczyńska. – Lekarze mówią, że połowa sukcesu leczenia to nastawienie psychiczne. Trzeba wierzyć, że będzie dobrze.
– Każdego roku uczestniczymy w kampanii. Same zmierzyłyśmy się z nowotworem i mamy wiedzę, jak ta walka wygląda. Służmy radą i rozmową. Zachęcamy do kontaktu – mówi Barbara Broda, prezes Stowarzyszenia Klub Amazonek Polkowickich.
Dwadzieścia lat później
– Pamiętam Sandrę, pamiętam Karolinę — mówi Magdalena Szaflik-Kowalik z Punktu Szczepień w PCUZ. – Teraz są mamami i przychodzą do nas ze swoimi dziećmi. W naszym regionie nie mieliśmy żadnych poważnych skutków ubocznych. A to, że szczepienie powoduje bezpłodność, to mit. Dziewczyny, które szczepiły się dwadzieścia lat temu, dziś mają swoje dzieci – podsumowuje pielęgniarka.
Programem „Chronię życie przed rakiem” Polkowice przetarły szlak wielu samorządom. A od kilku lat szczepienia przeciw HPV są ministerialnym programem zdrowotnym.
Magdalena Szaflik-Kowalik punkt szczepien – Kiedyś były trzy dawki szczepionki. Teraz schemat jest prostszy: dwie dawki dla dzieci, dziewczynek i chłopców, między dziewiątym a czternastym rokiem życia – wyjaśnia Magdalena Szaflik-Kowalik.
Co ważne, wzorem gminy Polkowice, szczepienia przeciwko HPV są refundowane w całej Polsce.
– Rak szyjki macicy nie pojawia się bez wcześniejszego zakażenia wirusem brodawczaka, więc szczepienia naprawdę ratują życie – podkreśla Jolanta Węgierska-Januszkiewicz.
Decyzja w rękach rodziców
Dziś, w ramach programu ministerialnego, bezpłatne szczepienia przeciw HPV obejmują tak dziewczynki, jak i chłopców w wieku od ukończenia 9. roku życia do momentu ukończenia 14. roku życia.
– Każde dziecko jest kwalifikowane przez lekarza pediatrę, szczepienia odbywają się w wyznaczonych godzinach w Punkcie Szczepień. Można umówić się na wizytę telefonicznie, pod numerem 76 746 08 55 lub osobiście w Gabinecie numer 17. Pracujemy w godzinach 7.30-15.00. Co do terminów, jesteśmy bardzo elastyczni – mówi Magdalena Szaflik-Kowalik z Punktu Szczepień. – Zapraszamy.
-Nasza gmina nauczyła mieszkańców troski o zdrowie. Po drodze było mnóstwo przeszkód. Wszyscy patrzyli ze zdziwieniem, że chcemy wydać z budżetu samorządu ogromne pieniądze na szczepienia, które dopiero raczkowały w Polsce – podsumowuje Mariola Kośmider. – Sukcesem kampanii edukacyjnej było też traktowanie młodzieży jako partnera w edukacji i promocji. Nastolatki były ambasadorkami. W edukację włączyliśmy wszystkich mieszkańców, a nad całością czuwał zespół medyczny, jak i koordynatorzy.
Bo choć od pierwszych szczepień w naszej gminie minęło już dwadzieścia lat, cel pozostaje ten sam.
Chronić życie przed rakiem.
Dodaj komentarz