Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Dolina Miedziowa. Projekt za 50–70 miliardów złotych, który może zmienić gospodarkę Dolnego Śląska

LUBIN.  Dolny Śląsk stoi przed być może największą gospodarczą szansą od czasu odkrycia złóż miedzi. Tym razem jednak nie chodzi o znalezienie kolejnego pokładu rudy. Chodzi o odpowiedź na znacznie ważniejsze pytanie ekonomiczne: ile wartości z dolnośląskiej miedzi zostanie w regionie, zanim trafi ona do światowego przemysłu.

Dzisiaj Zagłębie Miedziowe jest potęgą wydobywczą i hutniczą. KGHM pozostaje jego przemysłowym fundamentem, ale światowa gospodarka coraz wyraźniej pokazuje, że sama produkcja surowca nie wystarczy. Miedź staje się krwiobiegiem elektromobilności, transformacji energetycznej, elektroniki, centrów danych i sztucznej inteligencji. Największe pieniądze nie zawsze powstają tam, gdzie surowiec wydobywa się z ziemi. Powstają tam, gdzie jest on zamieniany w technologię.

Dolina Miedziowa. Projekt za 50–70 miliardów złotych, który może zmienić gospodarkę Dolnego Śląska

Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros przedstawia Dolinę Miedziową jako znacznie więcej niż projekt związany z samym górnictwem. Chodzi o zmianę całego modelu gospodarczego regionu – od wydobycia surowca do budowy przemysłu, który będzie ten surowiec przetwarzał i wykorzystywał w najbardziej zaawansowanych technologiach. Jaros mówił o miedzi i srebrze jako strategicznych zasobach Polski i podkreślał, że „kto ma surowce, ten ma władzę”. W jego wizji Dolina Miedziowa ma stać się „nowoczesnym ekosystemem przemysłowym”, w którym obok KGHM funkcjonować będą prywatne firmy, inwestorzy zagraniczni, uczelnie, startupy i producenci zaawansowanych technologii. Kluczowe jest przejście od prostego modelu wydobycia do pełnego łańcucha wartości – od kopalni, przez przetwórstwo, aż po produkty wysokiej wartości dodanej. Jaros określa ten projekt wręcz jako „plan na Polskę”.I właśnie tutaj zaczyna się ekonomiczny sens projektu, który można nazwać Doliną Miedziową.

Nie byłaby to jedna specjalna strefa ani kolejny park przemysłowy z szeregiem jednakowych hal. Dolina Miedziowa powinna być gospodarczą osią Dolnego Śląska, łączącą Wrocław i Miękinię z Legnicą, Lubinem, Polkowicami i Głogowem. Każde z tych miejsc posiada już własne kompetencje. Brakuje tylko wspólnego projektu, który zamieniłby geograficzną bliskość w jeden łańcuch gospodarczy.

Wrocław ma naukę, informatykę i kapitał ludzki. Miękinia może przyciągać nowoczesny przemysł elektroniczny. Legnica posiada przemysłową i logistyczną lokalizację. Lubin i Polkowice dysponują unikalnym doświadczeniem górniczym i inżynieryjnym. Głogów ma hutnictwo oraz potencjał do rozwoju recyklingu metali.

Razem mogą stworzyć coś znacznie większego niż suma sześciu lokalnych strategii rozwoju.

Najważniejszym elementem tego projektu jest KGHM. Nowa Strategia 2055+ już sama w sobie zawiera wiele elementów, które mogłyby stać się fundamentem Doliny Miedziowej. Spółka zaplanowała ponad 32 mld zł inwestycji do 2030 roku, z czego blisko 80 procent ma zostać wydane w Polsce. Co istotne, niemal 40 procent całego programu inwestycyjnego mają stanowić projekty rozwojowe. KGHM nie ukrywa również, że chce wydłużać łańcuch wartości i zwiększać udział produktów bardziej przetworzonych.

Prezes KGHM Remigiusz Paszkiewicz podczas prezentacji strategii mówił: „Naszą ambicją jest wzmocnienie naszej globalnej pozycji w długiej perspektywie”, wskazując jednocześnie na rozwój nowoczesnych technologii produkcyjnych, kompetencji i potencjału całej grupy kapitałowej.

Jeszcze bardziej konkretny jest jeden ze wskaźników strategii. Do końca 2035 roku produkty bardziej przetworzone niż katody miedzi mają odpowiadać za około 60 procent przychodów ze sprzedaży miedzi elektrolitycznej. To właściwie gotowa ekonomiczna definicja kierunku, w którym powinien pójść cały region.

Dolina Miedziowa nie powinna więc oznaczać budowania przez KGHM kolejnych fabryk wszystkiego, co da się wyprodukować z miedzi. To byłoby nieefektywne i kosztowne. Rolą KGHM powinno być stworzenie przemysłowej kotwicy. Wokół niej powinien pojawić się prywatny kapitał.

KGHM wydobywa i przetwarza. Prywatne firmy budują kolejne ogniwa łańcucha wartości.

To właśnie tutaj powinny powstawać zakłady produkujące komponenty dla energetyki, elektromobilności i centrów danych. Firmy rozwijające automatykę przemysłową i robotykę dla górnictwa. Laboratoria pracujące nad nowymi materiałami. Przedsiębiorstwa odzyskujące miedź i metale krytyczne z elektrośmieci.

Dolina Miedziowa nie powinna oznaczać więcej gospodarki państwowej. Powinna oznaczać więcej prywatnego biznesu wokół strategicznego państwowego przemysłu.

Drugim filarem projektu musiałby być recykling. KGHM zakłada utrzymanie produkcji około 180 tys. ton miedzi rocznie ze złomów w krajowych aktywach. To pokazuje skalę, w jakiej gospodarka obiegu zamkniętego może stać się elementem przyszłego biznesu koncernu.

Dla Doliny Miedziowej oznacza to szansę na stworzenie europejskiego centrum odzysku metali. Stare telefony, komputery, samochody elektryczne, akumulatory i urządzenia przemysłowe mogą stać się nowym źródłem surowców. Głogów i Legnica, posiadające przemysłowe kompetencje i zaplecze hutnicze, mogłyby stać się centrum tego procesu.

W ten sposób region miałby dwa źródła miedzi. Pierwsze znajdowałoby się pod ziemią. Drugie w milionach ton produktów, które Europa już wyprodukowała i wyrzuciła.

To również wymagałoby zupełnie nowego podejścia do edukacji. Dolina Miedziowa nie może być wyłącznie projektem inwestycyjnym. Musi być projektem kadrowym. Politechnika Wrocławska, uczelnie i szkoły techniczne regionu powinny tworzyć wspólny system kształcenia dla przemysłu przyszłości.

Po stronie KGHM tę wizję można połączyć ze Strategią 2055+. Prezes Remigiusz Paszkiewicz podkreśla, że ambicją koncernu jest nie tylko utrzymanie pozycji światowego lidera produkcji miedzi i srebra, ale również zasadnicza transformacja firmy. „W planach do 2035 roku przyspieszamy transformację energetyczną, rozwijając nowoczesne technologie produkcyjne oraz konsekwentnie wydłużając łańcuch wartości” – mówił prezes KGHM. Zapowiedział również, że po 2035 roku koncern ma być „nowoczesną, multisurowcową grupą przemysłową”. Strategia przewiduje ponad 32 mld zł inwestycji w latach 2026–2030, około 80 proc. tej kwoty ma trafić do Polski. KGHM zakłada także zwiększenie udziału produktów bardziej przetworzonych do około 60 proc. przychodów ze sprzedaży miedzi elektrolitycznej do 2035 roku.

I właśnie w tym miejscu obie wizje się spotykają: Jaros mówi o zbudowaniu wokół miedzi nowego ekosystemu przemysłowego, a KGHM już planuje wydłużanie własnego łańcucha wartości. Dolina Miedziowa może więc być próbą połączenia państwowej strategii surowcowej z inwestycjami KGHM i prywatnym kapitałem technologicznym.

Automatyka, robotyka, elektronika, AI, inżynieria materiałowa, energetyka i nowoczesne technologie górnicze powinny zostać wpisane w jeden regionalny program pod roboczą nazwą „Kadry dla Doliny Miedziowej”.

Bo fabrykę można zbudować w dwa lata. Inżyniera nie

Największą barierą tego projektu nie będzie więc brak terenów inwestycyjnych. Nie będzie nią nawet brak pieniędzy. Największym problemem może okazać się konkurencja o ludzi.

Ile kosztowałaby Dolina Miedziowa ? Realny program budowy Doliny Miedziowej należałoby rozłożyć na co najmniej 10–15 lat. Nie oznacza to jednak, że od zera trzeba znaleźć kilkadziesiąt miliardów publicznych pieniędzy. Znaczna część kapitału już jest w systemie.

Ponad 32 mld zł KGHM zamierza zainwestować do 2030 roku. Oczywiście nie można całej tej kwoty wpisać do budżetu Doliny Miedziowej, ponieważ podstawowa część nakładów służy utrzymaniu i rozwojowi działalności koncernu. Ale inwestycje w hutnictwo, energetykę, innowacje, recykling i nowe technologie mogą stać się przemysłowym fundamentem większego regionalnego projektu.

Do tego potrzebny byłby drugi strumień pieniędzy – inwestycje prywatne.

Jeżeli publiczne instytucje stworzyłyby odpowiednią infrastrukturę, przygotowały tereny i system zachęt, prywatny kapitał powinien w ciągu dekady zainwestować w regionie kolejne 15–25 mld zł w fabryki, centra technologiczne, recykling, elektronikę i przemysł zaawansowanych komponentów.

Trzeci element to infrastruktura publiczna: drogi, kolej, energetyka, sieci przesyłowe, laboratoria i system kształcenia. Tutaj potrzebny byłby program rzędu 8–12 mld zł, finansowany wspólnie przez państwo, samorząd województwa, fundusze europejskie i instytucje rozwojowe.

W takim modelu całkowity koszt Doliny Miedziowej można szacować na 50–70 mld zł w perspektywie kilkunastu lat. Brzmi jak astronomiczna suma, dopóki nie zestawi się jej z faktem, że największa regionalna firma już sama zaplanowała ponad 32 mld zł nakładów w ciągu zaledwie pięciu lat.

Największym błędem byłoby stworzenie kilku konkurujących ze sobą projektów. Wrocław budowałby własne centrum technologiczne. Legnica własny park przemysłowy. Lubin własną strefę innowacji. Polkowice własny klaster. Głogów własny projekt recyklingowy.

Wrocław dostarczałby naukę i technologie cyfrowe. Miękinia przyciągałaby elektronikę i inwestorów zagranicznych. Legnica rozwijałaby przetwórstwo i logistykę. Lubin oraz Polkowice technologie przemysłowe i górnicze. Głogów recykling oraz hutnictwo przyszłości.

KGHM byłby przemysłowym sercem tego układu, ale nie jego jedynym właścicielem.

To model znacznie bardziej nowoczesny niż klasyczna polityka przemysłowa. Państwo nie buduje wszystkiego samo. Tworzy warunki, infrastrukturę i bezpieczeństwo inwestycyjne. Wielka spółka daje stabilność i kompetencje. Prywatny kapitał wnosi szybkość, ryzyko i innowacyjność. Uczelnie dostarczają ludzi.

Dopiero połączenie tych czterech elementów tworzy prawdziwy klaster gospodarczy.

Dla Dolnego Śląska stawka jest większa niż kilka nowych inwestycji. Zagłębie Miedziowe przez dekady zbudowało swoją siłę na tym, co znajduje się pod ziemią. Dolina Miedziowa mogłaby zbudować kolejne dekady dobrobytu na tym, co powstanie nad ziemią.

KGHM ma już strategię pod hasłem „Innowacja w każdym gramie miedzi”.

Dla całego regionu można tę ideę rozwinąć jeszcze dalej.

Innowacja nie powinna kończyć się na każdym gramie miedzi. Powinna zaczynać się tam, gdzie kończy się kopalnia.

Dodaj komentarz

Wyślij

Powiązane wpisy