Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Radni kochają wójta bezinteresownie? (cz.1)

LUBIN. Bycie radnym to prestiż. Bycie radnym wspierającym wójta, burmistrza czy prezydenta to dodatkowo poczucie udziału we władzy. To jednak nie wszystko - niekiedy wydaje się, że są i inne korzyści, że popieranie władzy się po prostu zwyczajnie opłaca. Oczywiście… nieoficjalnie. Oficjalnie wszystko jest nie tylko, że legalne to jeszcze uzasadnione fachowością i umiejętnościami. Przyjrzyjmy się jak to wygląda w gminie Lubin.

Radni kochają wójta bezinteresownie? (cz.1)

Opozycja w radzie gminy wobec wójta Tadeusza Kielana, który wygrał ostatnie wybory, była liczniejsza od radnych go wspierających. Stąd trudności w uchwalaniu uchwał inicjowanych przez wójta i dokładne "prześwietlanie" intencji wójta w jego inicjatywach. Doświadczeni samorządowcy twierdzili, że taka sytuacja długo nie potrwa i kilku radnych zostanie różnymi metodami "przeciągniętych" do obozu wójta. Okazało się, że mieli rację.

Radny Nyklewicz do wyborów samorządowych przystępował z komitetu wyborczego poprzedniej wójt Ireny Rogowskiej. Krótko po wyborach został zwolniony z pracy w Gimnazjum nr 1 w Lubinie gdzie pracował jako nauczyciel. Informował wtedy, że był szykanowany przez dyrekcję szkoły za swoje poglądy i odmienne zdanie do pomysłów wójta Kielana. Nie minęło wiele czasu gdy postanowił „zmienić front” i odejść z dotychczasowego klubu radnych „Razem dla gminy Lubin” by związać się z klubem radnych wójta Kielana. Jak twierdził w wydanym przez siebie oświadczeniu, jego nagła zmiana poglądów to kwestia jego sumienia. Zaprzeczał również krążącym pogłoskom, że wiąże się z to propozycją nowej pracy ze strony wójta lub innych osób wspierających działania wójta. Nawet groził sądem osobom rozpowszechniającym takie pogłoski. Przejście Nyklewicza zmieniło układ sił w radzie gminy: radni popierający wójta Tadeusza Kielana uzyskali większość i w sierpniu ubiegłego roku powołali swoich ludzi na stanowiska przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady. Pod koniec sierpnia obecna żona radnego Nyklewicza wygrała konkurs o pracę na stanowisko w urzędzie gminy. Czyżby przypadek?

Jak by tego było mało, sam zainteresowany po niedługim czasie dostał pracę w Regionalnym Centrum Sportu w Lubinie, czyli w spółce miejskiej. O zależności wójta i prezydenta Lubina pisać chyba nie trzeba. Obaj grają w "jednej drużynie"... Radny nadal twierdzi, że nikt go nie "kupił".  Tylko ile osób mu wierzy? 

To pierwszy z jaskrawych "przypadków" uzyskania pracy dla siebie i najbliższej rodziny zaraz po radykalnej zmianie poglądów. O następnych napiszemy niebawem. W tym o tym jak pozyskuje się przychylność radnego w zamian za obietnice wiejskiej świetlicy itp.