Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Kulisy pracy kurierów...

Witamy ich często na progu własnego domu, ale czy wiemy kim są i co robią. Kurier, to brzmi dumnie? Zapłaciłeś za przesyłkę. Oczekujesz rzetelnej dostawy, na czas. Ale czy byleś kiedyś w skórze kuriera? Amerykanie mówią, "W cudzych butach", na jedno wychodzi, jeśli skórzane... Zlecenia ma być wykonane i już. Przesyłki bywają rozmaite. Firmy kurierskie dostarczają nawet... trumny. Zarobki? Hm... Cicho sza.

Kulisy pracy kurierów...

 Budzik zrywa mnie o 5 rano, słońce właśnie wita dzień. Ja także. Dzień, który pozostanie na długo w pamięci. Zdaniem kurierów, wiosenny poranek jest fajny. Najgorzej wstawać i kończyć pracę gdy ciemno. Depresja wchodzi w grę... A o co toczy się gra?  To wyjaśnię już za chwilę.

- Jedziemy na bazę, ale gęba w kubeł. Jeśli ktoś się dowie, z jaką firmą jeździsz, może być niewesoło - ostrzega mój kierowca-przewodnik. - I żadnych fotek czy to aparatem czy telefonem.
Nie chodzi o animozje między kierowcami. Bardziej o szefostwo, które, prawem korporacyjnym, zabrania kontaktów między kierowcami. W praktyce wszyscy się znają. Nieważne - DHL, UPC, czy GLS. Podstawa to dostarczyć przesyłkę. I o to idzie gra.

Nie podam chronologii, oraz adresów, po tym można dojść do firmy, a co gorsza do kierowcy.

Legnica, Rynek, kierowcy mijający busa, w miarę uprzejmi. Zaparkować nie ma jak. W ruch idzie "jodełka'. Nie każdy zwalnia, ale towar trzeba dostarczyć. Nikogo nie ma w domu. Przesyłka z Anglii. Nie podano numeru telefonu odbiorcy. - Trudno. Jeszcze tu wrócimy - mówi mój przewodnik.

Wracaliśmy. Do skutku. Sześć razy. I tak cały dzień. Bo kogoś nie ma w domu. Albo, podany jest adres jakiegoś urzędu. Kurier o tym nie wie. Planuje trasę wg. odbiorców indywidualnych, sklepów i urzędów. Przyjechaliśmy pod pewien urząd po 15. Pani, czyli adresatka, skończyła pracę. Kurier dzwoni. Pani odbiera. Twierdzi, że nie ma sprawy jutro odbierze towar. Zapytałem. czemu wcześniej nie zadzwonił?

- Bo nigdy nie wiadomo, jak będzie z odbiorem przesyłki na miejscu. A liczy się czas. Dostarczasz, albo wydzwaniasz. Na to nie ma całego dnia. A za połączenia tez muszę zapłacić - odparł.
Wspinamy się na piąte piętro. Paczka ma blisko 40 kg. Nikogo nie ma w domu. Co w takim przypadku? Zostawia si aviso, lub jeździ z dostawą do skutku. Jeżeli skutku nie ma ,przesyłka trafia do nadawcy, z adnotacją, "nie dostarczono"

Praca kuriera rozpoczyna się o 6.30. Pobranie towaru, czytaj "dźwiganie paczek". Plus papiery itp. Wyrusza się ok. 8. Im szybciej, tym lepiej. Po południu, robi się na legnickich ulicach tłoczno. A czas goni.

Dzień skończył się o 20-stej. Później niż planowo. Bo są jeszcze tzw. odbiory. W tym przypadku chodziło o odebranie, czyli załadowanie na pakę busa paczek, o wadze 3,5 tony. Wiem, że to krótki przekaz i zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kierowca był cały czas, wręcz przeuprzejmy, dla odbiorców. Konia z rzędem temu, kto odgadnie, ile razy zatrzymaliśmy się na posiłek...