Kulisy pracy kurierów...
Witamy ich często na progu własnego domu, ale czy wiemy kim są i co robią. Kurier, to brzmi dumnie? Zapłaciłeś za przesyłkę. Oczekujesz rzetelnej dostawy, na czas. Ale czy byleś kiedyś w skórze kuriera? Amerykanie mówią, "W cudzych butach", na jedno wychodzi, jeśli skórzane... Zlecenia ma być wykonane i już. Przesyłki bywają rozmaite. Firmy kurierskie dostarczają nawet... trumny. Zarobki? Hm... Cicho sza.
Budzik zrywa mnie o 5 rano, słońce właśnie wita dzień. Ja także. Dzień, który pozostanie na długo w pamięci. Zdaniem kurierów, wiosenny poranek jest fajny. Najgorzej wstawać i kończyć pracę gdy ciemno. Depresja wchodzi w grę... A o co toczy się gra? To wyjaśnię już za chwilę.
- Jedziemy na bazę, ale gęba w kubeł. Jeśli ktoś się dowie, z jaką firmą jeździsz, może być niewesoło - ostrzega mój kierowca-przewodnik. - I żadnych fotek czy to aparatem czy telefonem.
Nie chodzi o animozje między kierowcami. Bardziej o szefostwo, które, prawem korporacyjnym, zabrania kontaktów między kierowcami. W praktyce wszyscy się znają. Nieważne - DHL, UPC, czy GLS. Podstawa to dostarczyć przesyłkę. I o to idzie gra.
Nie podam chronologii, oraz adresów, po tym można dojść do firmy, a co gorsza do kierowcy.
Legnica, Rynek, kierowcy mijający busa, w miarę uprzejmi. Zaparkować nie ma jak. W ruch idzie "jodełka'. Nie każdy zwalnia, ale towar trzeba dostarczyć. Nikogo nie ma w domu. Przesyłka z Anglii. Nie podano numeru telefonu odbiorcy. - Trudno. Jeszcze tu wrócimy - mówi mój przewodnik.
Wracaliśmy. Do skutku. Sześć razy. I tak cały dzień. Bo kogoś nie ma w domu. Albo, podany jest adres jakiegoś urzędu. Kurier o tym nie wie. Planuje trasę wg. odbiorców indywidualnych, sklepów i urzędów. Przyjechaliśmy pod pewien urząd po 15. Pani, czyli adresatka, skończyła pracę. Kurier dzwoni. Pani odbiera. Twierdzi, że nie ma sprawy jutro odbierze towar. Zapytałem. czemu wcześniej nie zadzwonił?
- Bo nigdy nie wiadomo, jak będzie z odbiorem przesyłki na miejscu. A liczy się czas. Dostarczasz, albo wydzwaniasz. Na to nie ma całego dnia. A za połączenia tez muszę zapłacić - odparł.
Wspinamy się na piąte piętro. Paczka ma blisko 40 kg. Nikogo nie ma w domu. Co w takim przypadku? Zostawia si aviso, lub jeździ z dostawą do skutku. Jeżeli skutku nie ma ,przesyłka trafia do nadawcy, z adnotacją, "nie dostarczono"
Praca kuriera rozpoczyna się o 6.30. Pobranie towaru, czytaj "dźwiganie paczek". Plus papiery itp. Wyrusza się ok. 8. Im szybciej, tym lepiej. Po południu, robi się na legnickich ulicach tłoczno. A czas goni.
Dzień skończył się o 20-stej. Później niż planowo. Bo są jeszcze tzw. odbiory. W tym przypadku chodziło o odebranie, czyli załadowanie na pakę busa paczek, o wadze 3,5 tony. Wiem, że to krótki przekaz i zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kierowca był cały czas, wręcz przeuprzejmy, dla odbiorców. Konia z rzędem temu, kto odgadnie, ile razy zatrzymaliśmy się na posiłek...