Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Czy powstanie nowy klub radnych w Sejmiku ? Szykuje się rewolta...

REGION.  Jak donosi portal Wrocławskie Fakty, siedmioro radnych, którzy od pięciu miesięcy pozostają poza klubem PiS, dojrzewa do decyzji o powołaniu nowego klubu.
Czy to zapowiedź wielkiej rewolucji w Sejmiku  jeszcze w marcu br i powstania nowego układu władzy ?  Radny Marcin BORYS od kilku miesięcy nawołuje do zmiany zarządu Województwa, w którym minimum 3 miejsca powinni mieć radni Koalicji Obywatelskiej... W tle PiS i jego pragnienie odbudowy dawnej siły...

Czy powstanie nowy klub radnych w Sejmiku ? Szykuje się rewolta...

Aktualnie w 36 osobowym sejmiku dolnośląskim są trzy kluby – największy klub KO liczący 16 radnych, PSL-BS (5 radnych) oraz 6-osobowy klub PiS (Piotr Karwan, Małgorzata Calińska-Mayer, Andrzej Kredkowski, Tytus Czartoryski, Paweł Grabek i Damian Mrozek). Natomiast aż 9 radnych nie jest zrzeszonych w żadnym klubie, w tej grupie znajduje się 4 polityków PiS (Jacek Baczyński, Marcin Krzyżanowski i byli parlamentarzyści Krzysztof Mróz oraz Przemysław Czarnecki).

Radny Przemysław Czarnecki w rozmowie z mediami nie kryje, że sytuacja jest dynamiczna, choć wciąż liczy na reakcję centrali. „W dalszym ciągu czekamy na decyzję pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jak widzi sytuację naszej siódemki w PiS” – zaznacza samorządowiec. Usunięci decyzją prezesa Kaczyńskiego z klubu PiS radni dojrzewają do decyzji o założeniu swojego klubu – „Coraz poważniej rozważamy założenie nowego klubu. Niektórzy zastanawiają się już nie czy, tylko kiedy – mówi dla WF jeden z niezrzeszonych radnych. – Moim zdaniem radni czekają na decyzję Mateusza Morawieckiego, jeżeli ten da zielone światło do zmian i np. odejdzie z PiS to sytuacja w sejmiku bardzo szybko się ułoży i radni niezrzeszeni pójdą za nim – słyszymy od innego wojewódzkiego radnego. Posiadanie własnego klubu to w samorządowej rzeczywistości kwestia kluczowa; gwarantuje ono sprawne funkcjonowanie, dostęp do konwentu seniorów oraz realny wpływ na procesy legislacyjne. Bez struktur klubowych radni są niczym żołnierz bez broni, są pozbawieni narzędzi, które pozwalają na skuteczną reprezentację wyborców. Sytuację siedmiu buntowników z PiS dodatkowo komplikuje fakt, że ani prezes Jarosław Kaczyński, ani nikt z władz partii nie prosi ich o powrót do klubu. Brak pomysłu na siebie czy może syndrom sztokholmski albo wręcz brak odwagi są kompletnie niezrozumiałe, może zapowiedzi radnego Czarneckiego w końcu przełamią trwający prawie pół roku impas i niebawem w sejmiku powstanie nowy klub? Z wypowiedzi buntowników można stwierdzić, że czas oczekiwania nie będzie trwał wiecznie, Czarnecki wręcz stawia ultimatum prezesowi Kaczyńskiemu: „Jak nie będzie jasnej deklaracji, to wiele scenariuszy jest możliwych i prawdopodobnych. W polityce nie można niczego wykluczyć” – mówi radny, sugerując, że powołanie odrębnego klubu jest już tylko kwestią czasu.
Obecne turbulencje przypominają sytuację z poprzedniej kadencji, kiedy to z klubu Bezpartyjnych Samorządowców wyszli radni Patryk Wild oraz Dariusz Stasiak. Ich rebelia doprowadziła do znacznie większych wstrząsów politycznych i destabilizacji układu sił w regionie, dziś PiS nie rządzi w województwie stąd rokosz wewnątrz ich klubu jest bez znaczenia dla układu sił w województwie. Warto jednak pamiętać o finale tamtej historii. Choć przez pewien czas Wild i Stasiak byli języczkiem uwagi, ostateczna weryfikacja nastąpiła przy urnach. Wyborcy, zniechęceni wewnętrznymi konfliktami i rozbijaniem jedności formacji, wystawili im w ostatnich wyborach „czerwoną kartkę”. Dziś obaj politycy nie zasiadają już w sejmiku, co powinno być przestrogą dla buntowników z PiS. W dłuższej perspektywie liczy się stabilizacja i przewidywalność, którą dają organizacje polityczne o ugruntowanej pozycji, którą niewątpliwie jest partia Kaczyńskiego.
Sytuację wokół partii Jarosława Kaczyńskiego bacznie obserwuje polityczny konkurent – Koalicja Obywatelska : – Gdyby w Koalicji Obywatelskiej nastąpił rozłam i część z nas chciałaby założyć własny klub, to na pewno bylibyśmy z partii usunięci, a co najmniej zawieszeni. Bez wątpienia PiS ma kłopot w sejmiku, my obserwujemy to i czekamy na rozwój sytuacji – tak sprawę komentuje w rozmowie z Wrocławskimi Faktami przewodniczący dolnośląskiego sejmiku Jerzy Pokój.
Jak podają WF na Dolnym Śląsku jak w soczewce widać wewnętrzny konflikt w partii Jarosława Kaczyńskiego. W regionie ścierają się dwie frakcje – zwolennicy byłego premiera Mateusza Morawieckiego i grupa jego przeciwników – w naszym województwie skupiona wokół Elżbiety Witek oraz Anny Zalewskiej. Radni usunięci w zeszłym roku z klubu PiS stoją przed trudnym wyborem, z jednej strony słyszymy głosy, że czekają na „zielone światło” od Mateusza Morawieckiego, były premier natomiast wzywa do jedności, podkreślając, że nie wolno tracić energii na wewnętrzne spory. W ostatnich dniach zapewnił, że jego celem pozostaje praca wewnątrz partii nad programem dla Polski, co czyni tym bardziej niezrozumiałym zachowanie radnych, którzy wymówili posłuszeństwo władzom swojej partii.

W podobny sposób wypowiada się przewodniczący klubu PiS Piotr Karwan, który twierdzi, że opowieści o podziałach na jakieś frakcje to wytwór wyobraźni ludzi, którzy źle życzą Prawu i Sprawiedliwości. W klubie PiS nie tracimy energii na wewnętrzne spory tylko skupiamy się na pracy, podkreśla radny.

Dodaj komentarz

Wyślij