Bezpartyjni Samorządowcy do wyborów pójdą z Polskim Stronnictwem Ludowym?
DOLNY ŚLĄSK. PSL ma struktury terenowe w całym kraju i ludzi, Bezpartyjni Samorządowcy mają ludzi i pokazali na Dolnym Śląsku, że z rządzeniem na przekór politycznym układom nie mają problemu... Nie jest tajemnicą, że do spotkania działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego i Bezpartyjnych Samorządowców doszło w poprzedni weekend. - Nie jest tajemnicą, że spotkaliśmy się z przedstawicielami Polskiego Stronnictwa Ludowego. W naszym regionie jesteśmy z nimi w koalicji w jednym klubie. Rozmawialiśmy już o wspólnym starcie w 2019 roku, wtedy się nie udało, teraz rozmawiamy na nowo. My jako Bezpartyjni Samorządowcy mamy swoją tożsamość i siłę w regionach, ale ostatnie wybory pokazały, że sojusze są dobre - mówi Michał RADO, wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego, jeden z liderów BS.
Z Michałem RADO rozmawia Zbigniew Jakubowski
Panie Marszałku, pojawiają się głosy, że kto „idzie do tańca” z Bezpartyjnymi Samorządowcami, ten wygrywa... Taniec z Gwiazdami. Jak wygląda dziś sytuacja, jeśli chodzi o ewentualną współpracę PSL z Bezpartyjnymi Samorządowcami?
Michał RADO: wicemarszałek Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego: - Na dziś jest zdecydowanie za wcześnie na jednoznaczne deklaracje. Prowadzimy rozmowy, sondujemy możliwości współpracy i zastanawiamy się, co możemy wspólnie zrobić. Analizujemy też ewentualne przeszkody. Trzeba jednak podkreślić, że na Dolnym Śląsku ta współpraca od blisko dwóch lat układa się bardzo dobrze. Dlatego naturalne jest, że rozmawiamy o jej ewentualnym rozszerzeniu.
Czyli to raczej etap poznawania się i sprawdzania możliwości?
Tak. Mamy już pewne doświadczenia – próbowaliśmy współpracy przy wyborach krajowych w 2019 roku, choć wtedy nie zakończyło się to powodzeniem. Dziś wracamy do rozmów o możliwym wspólnym działaniu w przyszłości. Po ostatnich spotkaniach pojawił się też pomysł powołania zespołu ds. współpracy i rozwoju samorządowego. Niewykluczone, że Bezpartyjni Samorządowcy również będą w nim uczestniczyć jako eksperci.
A jak ta współpraca BS z PSL na Dolnym Śląsku jest postrzegana w polityce centralnej?
Myślę, że ma to swoje przełożenie na poziom ogólnopolski. To, jak układa się współpraca PSL z Bezpartyjnymi w regionie, wpływa również na postrzeganie Bezpartyjnych w Warszawie. Pokazuje, że można skutecznie współpracować i realizować konkretne projekty. W polityce liczy się skuteczność a my pokazaliśmy wielokrotnie, że jesteśmy skuteczni.
Czy pojawiają się już rozmowy o wspólnych listach wyborczych, na przykład do parlamentu? Np. w okręgu legnicko-jeleniogórskim... Myrda, Samborski, Przybylski itp?
Na takie deklaracje jest jeszcze za wcześnie. Rozmawiamy o współpracy, ale nie o konkretnych listach wyborczych. Na to przyjdzie czas...
A czy drzwi są otwarte dla ewentualnej nowej formacji, o której mówi Mateusz Morawiecki?
Rozmawiamy ze wszystkimi i jesteśmy otwarci na dialog. Natomiast dziś taka partia jeszcze nie istnieje, a sam Mateusz Morawiecki deklaruje pozostanie w PiS. Na konkretne decyzje przyjdzie czas.
Skąd w ogóle wziął się pomysł na zacieśnienie współpracy?
To naturalna konsekwencja dobrej współpracy w sejmiku województwa, m.in. z marszałkiem Pawłem Gancarzem, szefem PSL na Dolnym Śląsku, z czasów kiedy byłem perfekcyjnym wójtem gminy Stoszowice. Widzimy potencjał we wspólnym działaniu, zarówno organizacyjnym, jak i projektowym. To wspólna inicjatywa wynikająca z dotychczasowych doświadczeń.
Czy osobiste relacje też mają tu znaczenie?
Oczywiście. Znamy się od lat, współpracowaliśmy jeszcze wcześniej, zanim obecny marszałek objął swoją funkcję. Te relacje i zaufanie zdecydowanie ułatwiają rozmowy i sprzyjają ich dalszemu rozwojowi. Wielokrotnie rozumiemy się bez słów a naszym celem jest rozwój Dolnego Śląska w wielu przestrzeniach, w tym gospodarce.
Czy w takim razie możemy się spodziewać Pana nazwiska na listach parlamentarnych w przyszłości?
Na dziś nie zakładam takich scenariuszy. Ale jak wiadomo w polityce nigdy nie mówi się NIGDY.
Dziękuję za rozmowę
Dodaj komentarz