Wieś wraca do gry. Czy wraz z nią urośnie PSL?
LEGNICA. Przez lata wydawało się, że polska wieś będzie przede wszystkim zapleczem dla wielkich miast. Młodzi wyjeżdżali do Warszawy, Wrocławia, Poznania czy Krakowa, a mniejsze miejscowości stopniowo pustoszały. Dziś ten obraz zaczyna się zmieniać. Coraz więcej osób wybiera życie poza miastem, a wraz z nowymi mieszkańcami na wieś wraca coś więcej niż tylko ludność - wraca lokalna wspólnota. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w 2024 r. na obszary wiejskie przybyło z miast 215,2 tys. osób, podczas gdy w przeciwnym kierunku przeniosło się 172,8 tys. osób. Oznaczało to dodatnie saldo migracji wewnętrznych na wsi na poziomie 42,4 tys. osób. Szczególnie mocno zyskiwały obszary wiejskie Dolnego Śląska, gdzie saldo migracji wyniosło 7,1 tys. osób, a w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców było najwyższe w kraju - 7,5.
To nie jest jeszcze wielki powrót do modelu życia sprzed dekad. Jest jednak wyraźny sygnał: wieś przestaje być postrzegana wyłącznie jako miejsce, z którego trzeba wyjechać, aby znaleźć dobrą pracę, szkołę czy perspektywy dla rodziny.
Na wieś wraca życie
Zmiana jest widoczna nie tylko w statystykach. W wielu gminach ponownie zaczynają działać lokalne społeczności. Koła Gospodyń Wiejskich stają się miejscem spotkań nie tylko dla najstarszych mieszkańców. Organizowane są festyny, pikniki, zajęcia dla dzieci i wydarzenia sportowe.
Na boiskach pojawiają się dzieci, których rodzice jeszcze kilka lat temu mieszkali w dużym mieście. Powstają nowe drużyny, reaktywują się lokalne kluby - szczególnie grupy młodzieżowe, a świetlice i remizy ponownie stają się centrami życia społecznego. To właśnie ta codzienna, lokalna aktywność może mieć w przyszłości również konsekwencje polityczne.
Jeżeli na wieś coraz częściej przeprowadzają się młode rodziny, a wraz z nimi pojawiają się potrzeby dotyczące szkół, transportu publicznego, żłobków, przedszkoli, infrastruktury sportowej czy dostępu do usług, rośnie znaczenie polityki prowadzonej blisko mieszkańców. A to jest przestrzeń, w której tradycyjnie bardzo mocno obecne jest Polskie Stronnictwo Ludowe.
Dolny Śląsk pokazuje, jak można odbudowywać wiejską wspólnotę
Dobrym przykładem jest Dolny Śląsk. Obecnym marszałkiem województwa jest Paweł GANCARZ, wywodzący się z PSL. Funkcję objął w maju 2024 roku. Samorząd województwa pod jego kierownictwem mocno akcentuje rozwój infrastruktury, transportu oraz działania skierowane do lokalnych społeczności. Ale za wielkimi decyzjami stoją także ludzie wykonujący codzienną, często mało widowiskową pracę.
W przypadku dolnośląskiej wsi szczególną rolę odgrywa Radosław ZYSNARSKI, pełnomocnik marszałka ds. aktywizacji środowisk lokalnych. To właśnie on jest zaangażowany w działania skierowane do sołectw, lokalnych liderów i mieszkańców mniejszych miejscowości. Jest między innymi jednym z pomysłodawców konkursu „Miss Kobiety Wiejskiej”, którego celem było uhonorowanie kobiet aktywnie działających na rzecz lokalnych społeczności i obszarów wiejskich.
Drugą z osób wykonujących tę „mrówczą robotę” jest Agnieszka SZEMBERSKA, koordynatorka ds. Odnowy Dolnośląskiej Wsi w Urzędzie Marszałkowskim. Wspólnie z zespołem zajmuje się działaniami, które mają przekładać wojewódzką politykę na konkretne inicjatywy w gminach i sołectwach. Szemberska uczestniczyła m.in. w wydarzeniach poświęconych rozwojowi obszarów wiejskich i aktywizacji mieszkańców.
To właśnie takich osób często nie widać na pierwszych stronach gazet. A jednak bez ich codziennej pracy trudno byłoby mówić o realnej polityce regionalnej.
Kolej, która pozwala mieszkać poza miastem
Jednym z warunków odrodzenia wsi jest transport. Bez dobrej komunikacji życie poza miastem może oznaczać konieczność codziennego korzystania z samochodu. Dobra kolej zmienia tę zależność.
Dolny Śląsk jest tutaj jednym z najciekawszych przykładów w Polsce. Samorząd województwa od lat rozwija Koleje Dolnośląskie, przywraca połączenia do miejscowości, które przez lata były pozbawione kolei, i inwestuje w nowy tabor. Dziś za kolej w województwie odpowiada wicemarszałek Michał RADO z Bezpartyjnych Samorządowców. To on nadzoruje ten obszar w zarządzie województwa i od lat angażuje się w rozwój regionalnego transportu kolejowego. To właśnie pod jego nadzorem rozwijany jest projekt dalszej kolejowej ofensywy. W styczniu 2026 roku samorząd województwa zaprezentował program „Dolny Śląsk na dobrych torach”, zakładający m.in. rewitalizację nieczynnych linii, przywracanie połączeń oraz modernizację blisko 300 kilometrów tras kolejowych w kolejnych latach. W prezentacji programu uczestniczyli marszałek Paweł Gancarz i wicemarszałek Michał Rado.
To ważne z punktu widzenia rozwoju wsi. Bo pociąg nie jest tylko środkiem transportu. Jeżeli mieszkaniec niewielkiej miejscowości może wsiąść do pociągu i sprawnie dotrzeć do Wrocławia, nie musi wybierać między życiem na wsi a dostępem do miejskiego rynku pracy, edukacji, kultury czy usług. Kolej staje się więc jednym z narzędzi, które pozwalają ludziom mieszkać na wsi, ale żyć bez poczucia wykluczenia komunikacyjnego.
Dobrym symbolem tej polityki jest powrót kolei do Chocianowa czy już wkrótce do Złotoryi i Przemkowa, a także kolejne planowane inwestycje. Samorząd województwa od lat przywraca połączenia do miejscowości, które zniknęły z kolejowej mapy. I właśnie dlatego rozwój kolei powinien być traktowany jako element polityki wiejskiej. Droga, pociąg, szkoła, boisko czy świetlica są ze sobą znacznie bardziej powiązane, niż mogłoby się wydawać.
Samorząd jako fundament
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na rolę dolnośląskich samorządowców, w tym całego środowiska Bezpartyjnych Samorządowców, które przez lata współtworzyło regionalną politykę transportową i mocno akcentowało rozwój kolei oraz reaktywację nieczynnych połączeń. Sami przedstawiciele tego środowiska wskazywali kolej jako jeden z najważniejszych elementów swojej polityki regionalnej.
Nie sposób oczywiście przypisać jednemu ugrupowaniu całego sukcesu Kolei Dolnośląskich – ich rozwój jest procesem trwającym od wielu lat i angażującym kolejne władze województwa. Faktem jest jednak, że rozwój regionalnego transportu publicznego stał się jednym ze znaków rozpoznawczych Dolnego Śląska. I właśnie tu pojawia się szerszy wniosek. Dobra kolej może sprawić, że wieś przestaje być peryferią.
Powrót do lokalności
Być może po okresie wielkiej fascynacji życiem w metropolii zaczynamy szukać czegoś innego: większej przestrzeni, własnego domu, spokojniejszego otoczenia i jednocześnie dostępu do miasta wtedy, gdy jest potrzebny. Jeśli ten trend się utrzyma, polska wieś może przeżyć prawdziwy renesans. Nie będzie to jednak powrót do dawnej wsi, lecz powstanie nowej - bardziej zamożnej, lepiej skomunikowanej i coraz bardziej zróżnicowanej społecznie.
A wraz z nią może zmienić się również mapa polityczna Polski. PSL ma w takim scenariuszu naturalny atut: lokalne struktury, doświadczenie samorządowe i wieloletnią obecność w społecznościach wiejskich. Nie oznacza to automatycznie, że partia zacznie rosnąć w sondażach. Jeśli jednak wieś rzeczywiście będzie przyciągać coraz więcej młodych rodzin, a lokalne wspólnoty będą się odradzać, może się okazać, że polityczna przyszłość Polski będzie w większym stopniu rozstrzygała się właśnie tam, gdzie jeszcze niedawno wszyscy spodziewali się przede wszystkim dalszego odpływu mieszkańców…
Dodaj komentarz