Robert Kropiwnicki - polityczny architekt Legnicy. Ile naprawdę jest wart jego lokalny układ?
LEGNICA. Jeżeli Robert Raczyński przez lata budował w Lubinie własny system, to Robert Kropiwnicki w Legnicy stworzył coś innego. Nie tyle polityczny monolit, co sieć ludzi i zależności, która pozwala mu być obecnym jednocześnie na kilku poziomach - w Warszawie, w Legnicy, w samorządzie województwa i w lokalnych strukturach Koalicji Obywatelskiej. To właśnie dlatego nazwiska Kropiwnickiego nie powinno się analizować wyłącznie przez pryzmat tego, ile razy zabiera głos w Sejmie.
Znacznie ciekawsze jest pytanie: ilu ludzi w regionie zawdzięcza swoją polityczną pozycję układowi, który współtworzył Kropiwnicki? I jeszcze ważniejsze: czy Robert Kropiwnicki buduje już własne polityczne zaplecze na lata, czy tylko korzysta z aktualnej siły KO?
Z Legnicy do Warszawy - i z Warszawy z powrotem do Legnicy
Kropiwnicki jest przykładem polityka, który zrobił coś, czego wielu lokalnym politykom nie udaje się osiągnąć. Wyszedł z lokalnej polityki, wszedł do parlamentu, a następnie otrzymał stanowisko w rządzie. W Ministerstwie Aktywów Państwowych pełnił funkcję sekretarza stanu. Jego nazwisko pojawiało się przy sprawach dotyczących spółek Skarbu Państwa, energetyki, przemysłu czy nadzoru właścicielskiego.
To nie jest więc polityk, który zna Warszawę tylko z sejmowej ławy. Poznał mechanizmy funkcjonowania administracji rządowej i polityki na poziomie centralnym. Ale w przeciwieństwie do części parlamentarzystów z regionu jego krajowa kariera nie oznaczała całkowitego odcięcia od Legnicy. Wręcz przeciwnie. Legnica cały czas pozostawała jednym z najważniejszych elementów jego politycznej układanki. I właśnie na tym polega różnica. Kropiwnicki nie jest tylko parlamentarzystą W lokalnej polityce można mieć mandat posła i niewiele znaczyć. Można też nie być prezydentem, marszałkiem czy starostą, a mimo to mieć wpływ na to, kto obejmuje najważniejsze stanowiska. Kropiwnicki należy do tej drugiej kategorii. Jego znaczenie wynika z tego, że przez lata był jednym z ludzi budujących środowisko Platformy Obywatelskiej w Legnicy. Dziś jego wpływ widać najlepiej wtedy, kiedy spojrzymy nie na jedno nazwisko, ale na kilka jednocześnie.
Asy w talii Kropiwnickiego
Maciej Kupaj. Jarosław Rabczenko. Aleksandra Krzeszewska. To trzy różne polityczne role, ale wszystkie są częścią tej samej legnickiej układanki. W wyborach samorządowych 2024 roku KO postawiła w Legnicy na Macieja Kupaja jako kandydata na prezydenta oraz Jarosława Rabczenkę jako kandydata do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Kampania była prowadzona wspólnie, a Kropiwnicki występował obok obu kandydatów podczas oficjalnego startu kampanii samorządowej. To nie był przypadkowy zestaw. Kupaj i Rabczenko to dziś polityczne asy w talii Kropiwnickiego.
Kupaj daje mu dostęp do najważniejszego samorządu w tej części regionu. Rabczenko - wpływ na poziomie województwa. A Kropiwnicki może działać ponad nimi - jako polityk obecny w Warszawie i w strukturach KO. To tworzy bardzo ciekawy układ. Miasto - województwo - Warszawa. Trzy poziomy polityki połączone nazwiskami ludzi, którzy współpracują ze sobą od lat.
Kupaj nie był przypadkowym kandydatem
Maciej Kupaj miał już wcześniej doświadczenie samorządowe - był radnym Legnicy od 2014 roku. W 2024 roku wygrał wybory prezydenckie, pokonując w drugiej turze kandydatkę popieraną przez PiS Joannę Śliwińską-Łokaj. Zdobył 65,94 proc. głosów. Ale z punktu widzenia politycznej układanki ważne jest nie tylko to, że wygrał. Ważne jest kto stał za kampanią i jakie środowisko razem z nim budowało zwycięstwo.
Kropiwnicki, Rabczenko, Krzeszewska i inni działacze KO byli obecni w kampanii od samego początku. Podczas kampanii Kropiwnicki publicznie mobilizował wyborców do dalszej walki o zwycięstwo. Kupaj został prezydentem. Ale z punktu widzenia Kropiwnickiego równie ważne było coś innego. KO przejęła Legnicę. W wyborach do Rady Miejskiej KO zdobyła 14 z 23 mandatów, uzyskując samodzielną większość. To już nie jest pojedynczy sukces jednego kandydata. To jest zmiana lokalnego układu sił.
Rabczenko - drugi filar
Jeżeli Kupaj jest najważniejszym elementem układu miejskiego, Rabczenko jest jego odpowiednikiem na poziomie województwa. W wyborach do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego w 2024 roku Jarosław Rabczenko zdobył 21 480 głosów i uzyskał mandat. W samej Legnicy otrzymał 10 318 głosów, czyli 32,35 proc. wszystkich głosów oddanych na kandydatów w tym okręgu. To bardzo mocny wynik lokalny. I właśnie dlatego Rabczenko nie jest tylko „człowiekiem z listy KO”. Jest politykiem, który ma własny mandat i własną rozpoznawalność. A jednocześnie pozostaje częścią większego środowiska. Dla Kropiwnickiego oznacza to możliwość oddziaływania nie tylko na Legnicę, ale także na regionalną politykę samorządową.
Trzeci element układanki - Aleksandra Krzeszewska
Najciekawsze jest jednak to, że ten system nie kończy się na dwóch doświadczonych politykach. Jest jeszcze nowe pokolenie. Aleksandra Krzeszewska. W 2024 roku była jedną z twarzy kampanii Kupaja - pełniła funkcję szefowej jego komitetu wyborczego. Po wyborach została pierwszą zastępczynią prezydenta Legnicy. To ważne z dwóch powodów. Po pierwsze - jest blisko centrum władzy w mieście. Po drugie - reprezentuje pokolenie, które coraz mocniej buduje własną polityczną markę poprzez media społecznościowe. I właśnie dlatego Krzeszewska może być dla Kropiwnickiego kimś więcej niż tylko zastępczynią prezydenta.
Może być jednym z elementów długoterminowego zaplecza. Bo polityka nie kończy się na jednej kadencji. Jeżeli obecny układ ma przetrwać dłużej, potrzebni są ludzie, którzy będą mogli przejąć odpowiedzialność za kilka lat.
Kropiwnicki buduje układ czy po prostu korzysta z siły KO?
Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie. Można powiedzieć: „To nie jest żaden system Kropiwnickiego. To po prostu silna KO”. I jest w tym sporo prawdy. Koalicja Obywatelska ma dziś w Legnicy większość w radzie, prezydenta miasta i swojego przedstawiciela w Sejmiku. Ale można też spojrzeć na to inaczej. Partia daje szyld. Ludzie budują wpływ. A Kropiwnicki przez lata był jednym z tych ludzi, którzy pomagali tworzyć lokalne struktury. Dlatego nawet jeżeli nie wszystkie decyzje w Legnicy można przypisać Kropiwnickiemu - jego roli jako jednego z architektów lokalnego środowiska nie da się pominąć.
W Warszawie może być politykiem ogólnopolskim. W Legnicy pozostaje lokalnym graczem. To połączenie jest niezwykle cenne. Bo jeżeli samorządowiec potrzebuje kontaktu w Warszawie, Kropiwnicki może go mieć. Jeżeli polityk ogólnopolski potrzebuje mocnego zaplecza w Legnicy, Kropiwnicki również je ma. A jeżeli KO będzie szukała ludzi do kolejnych wyborów samorządowych - ma już gotową strukturę, doświadczenie i nazwiska.
Czy Kropiwnicki myśli już o 2029 roku?
To pytanie jest ważniejsze, niż może się wydawać. Bo obecny układ jest dopiero początkiem. Kupaj jest prezydentem Legnicy. Rabczenko działa w zarządzie województwa. Krzeszewska jest wiceprezydentem. Kropiwnicki jest w Warszawie.
Jeżeli te cztery elementy pozostaną ze sobą politycznie kompatybilne, KO może mieć w Legnicy bardzo mocną pozycję również w kolejnych wyborach. Ale polityka ma jedną zasadę: ludzie się zmieniają, a ambicje rosną. Kupaj może z czasem chcieć budować własną pozycję. Rabczenko może mieć ambicje wojewódzkie. Krzeszewska może chcieć samodzielnej kariery. A Kropiwnicki może mieć własny plan na Warszawę. Im silniejsi stają się ludzie w jego otoczeniu, tym trudniej utrzymać ich wyłącznie jako element jednego układu. I właśnie tutaj może pojawić się największy test jego przywództwa.
Czy Legnica stanie się jego politycznym bastionem?
Dziś odpowiedź brzmi: ma na to bardzo dobre warunki. Legnica jest największym miastem w swoim subregionie i jednym z rdzeni Legnicko-Głogowskiego Obszaru Funkcjonalnego. Strategia rozwoju miasta wskazuje ją jako regionalny ośrodek administracyjny, gospodarczy, edukacyjny i kulturalny. Kontrola nad takim miastem ma więc znaczenie większe niż lokalne. To nie jest tylko kwestia tego, kto jest prezydentem.
To wpływ na: inwestycje, miejskie spółki, politykę przestrzenną, relacje z województwem, organizacje społeczne, lokalne środowiska, przyszłych kandydatów. A przede wszystkim - na ludzi, którzy za kilka lat mogą sami startować w wyborach.
Kropiwnicki kontra model Raczyńskiego
To jeden z najciekawszych kontrastów całego LGOM. Robert Raczyński zbudował w Lubinie własny, mocno spersonalizowany, oddolny projekt. Robert Kropiwnicki buduje coś innego. Z perspektywy Warszawy opiera się na sieci ludzi działających na różnych poziomach. Raczyński jest centrum systemu. Kropiwnicki jest bardziej jego architektem.
Największe zagrożenie dla Kropiwnickiego może przyjść z jego własnego obozu. To paradoks lokalnej polityki. Jeżeli Kropiwnicki nie będzie miał ludzi - będzie słaby. Jeżeli będzie ich miał za dużo i będą zbyt silni - również może mieć problem. Maciej Kupaj ma dziś własny mandat prezydencki. Jarosław Rabczenko ma własny mandat do Sejmiku. Aleksandra Krzeszewska buduje własną rozpoznawalność. Każde z tych nazwisk może z czasem zacząć funkcjonować bardziej samodzielnie. Dlatego największym testem Kropiwnickiego nie będzie samo zdobywanie stanowisk. Będzie nim utrzymanie spójności własnego środowiska wtedy, kiedy jego ludzie zaczną mieć własne ambicje.
Polityczna układanka na 2029 rok
Jeżeli dzisiaj spróbować narysować mapę wpływów w Legnicy, wygląda ona mniej więcej tak: Kropiwnicki - Warszawa i polityczne zaplecze. Kupaj - Legnica i władza wykonawcza miasta. Rabczenko - Sejmik i poziom wojewódzki. Krzeszewska - nowe pokolenie i bezpośrednia obecność w mieście.
To bardzo mocny zestaw. Ale za trzy lata może wyglądać zupełnie inaczej. Bo właśnie wtedy zacznie się prawdziwy test. Czy Kupaj pozostanie lojalnym elementem większego układu, czy zbuduje własną markę? Czy Rabczenko pozostanie jednym z najważniejszych ludzi KO w regionie? Czy Krzeszewska będzie już samodzielną polityczką? I czy Kropiwnicki nadal będzie człowiekiem, który potrafi spiąć te wszystkie elementy?
Robert Kropiwnicki nie musi być prezydentem, żeby mieć wpływ na Legnicę
I to chyba najlepsze podsumowanie jego pozycji. Nie musi siedzieć w gabinecie prezydenta. Nie musi być marszałkiem. Nie musi nawet być najgłośniejszym politykiem regionu. Wystarczy, że będzie miał ludzi, którzy są w stanie wygrywać wybory i utrzymywać władzę. Na razie ten model działa. Maciej Kupaj jest prezydentem. KO ma większość w radzie. Jarosław Rabczenko ma mandat wojewódzki. Aleksandra Krzeszewska jest w ścisłym kierownictwie miasta. A Kropiwnicki pozostaje człowiekiem, który łączy lokalną politykę z Warszawą.
Dlatego w przypadku Roberta Kropiwnickiego warto patrzeć nie tylko na to, co robi on sam. Trzeba patrzeć na to, kto stoi obok niego. Bo być może największą polityczną wartością Kropiwnickiego nie jest jego własny mandat. Tylko to, że przez lata nauczył się budować ludzi, którzy mogą zdobywać kolejne szczeble władzy. I właśnie dlatego przed wyborami 2029 roku pytanie nie będzie brzmiało wyłącznie: „Czy Robert Kropiwnicki wygra kolejne wybory?”. Znacznie ciekawsze będzie: „Ilu ludzi z jego talii nadal będzie wtedy rozdawało karty w Legnicy i na Dolnym Śląsku?”
Dodaj komentarz