Coraz mniej dzieci, coraz więcej pytań. Lubin wobec kryzysu
LUBIN. To problem, który narastał przez lata, a dziś coraz trudniej go ignorować. W całym kraju rodzi się mniej dzieci, a kolejne regiony zaczynają się wyludniać. Lubin nie jest tu wyjątkiem. Pojawia się więc pytanie – czy naprawdę nic nie da się zrobić, by odwrócić ten trend? Sprawą zajął się lubiński radny Franciszek Wojtyczka( na zdjęciu), który zwrócił uwagę na pogłębiający się problem i jego konsekwencje dla miasta. Jego zdaniem sytuacja jest poważna i wymaga zdecydowanych działań.
– W Lubinie od wielu lat zmniejsza się dramatycznie liczba narodzin dzieci. Skutkuje to, według uzasadnień prezydenta likwidacją przedszkoli, szkół i braku budowy żłobków. Aby zmienić ten bardzo niekorzystny trend w naszym mieście, należałoby niezwłocznie podjąć długofalowe, kompleksowe działania, które zachęciłyby młodych ludzi do decydowania się na narodziny dzieci – mówi radny.
Wskazuje również konkretne przykłady z innych samorządów, gdzie wprowadzane są dodatkowe formy wsparcia dla rodziców.
– Przykładem podejmowania takich decyzji są mniej zamożne samorządy, gdzie oprócz ustawowego becikowego wprowadza się dodatkowe, wyższe świadczenia dla rodziców nowo narodzonych dzieci. Np. w gminie Wysokie Mazowieckie od marca 2026 roku miasto wprowadza becikowe w wysokości 3000 zł na każde nowo narodzone dziecko. W Łomży, Wasilkowie becikowe wynosi 1500 zł. Może to być też inna forma pomocy jak np. ułatwienie młodym ludziom dostępu do własnego mieszkania – opisuje Wojtyczka.
Na końcu stawia najważniejsze pytanie, które coraz częściej pojawia się wśród mieszkańców.
– Kiedy zostaną podjęte przez prezydenta miasta Lubina konkretne działania zmniejszające lęk o przyszłość i stwarzające dogodne warunki dla młodych ludzi, aby zachęcić ich do posiadania dzieci? – pyta.
Odpowiedź magistratu studzi oczekiwania. Jak podkreślono, problem spadku liczby urodzeń nie dotyczy wyłącznie Lubina, ale jest zjawiskiem znacznie szerszym.
– Wskazane przez radnego zjawisko, w szczególności spadek liczby urodzeń oraz zmiany demograficzne, nie mają charakteru wyłącznie lokalnego, lecz wpisują się w szerszy trend obserwowany zarówno w skali kraju, jak i na poziomie globalnym – informuje Andrzej Pudełko z lubińskiego magistratu.
W odpowiedzi zwrócił uwagę na liczne przyczyny tego stanu rzeczy.
– Dane demograficzne jednoznacznie wskazują, że z podobnymi wyzwaniami mierzy się obecnie większość samorządów w Polsce, a zjawisko to wynika z wielu współzależnych czynników, takich jak zmiany stylu życia, odkładanie decyzji o posiadaniu dzieci, sytuacja ekonomiczna gospodarstw domowych, stabilność zatrudnienia czy przemiany społeczne i kulturowe – stwierdza urzędnik.
Miasto podkreśla też ograniczone możliwości działania na poziomie lokalnym.
– Możliwości oddziaływania samorządu gminnego w tym obszarze są ograniczone i nie pozwalają na samodzielne odwrócenie niekorzystnych trendów demograficznych. Kluczowe znaczenie mają działania systemowe prowadzone na poziomie państwa – informuje Pudełko.
Nie oznacza to jednak całkowitej bierności. Jak zapewnia urząd, podejmowane są działania mające poprawić warunki życia mieszkańców.
– Gmina Miejska Lubin podejmuje i będzie podejmować działania mające na celu tworzenie możliwie jak najlepszych warunków do życia dla mieszkańców, w tym rodzin z dziećmi, koncentrując się na zapewnieniu dostępu do wysokiej jakości usług publicznych oraz infrastruktury społecznej – wyjaśnia przedstawiciel magistratu.
Jednocześnie odnosi się do pomysłów dotyczących dodatkowych świadczeń finansowych.
– Analiza przykładów miast wskazanych w interpelacji nie potwierdza tezy o istotnym wpływie samorządowego becikowego na wzrost liczby urodzeń. Świadczenia jednorazowe mają charakter pomocowy, nie są czynnikiem decydującym o podejmowaniu decyzji o posiadaniu dzieci – zaznacza.
Fot. gov.pl
Dodaj komentarz