Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Damian Stawikowski: Kolej wraca tam, gdzie przez lata wydawało się to niemożliwe

LEGNICA. Przejazd specjalny z Głogowa do Żagania i z powrotem przyciągnął na pokład wielu oficjeli. Wzięli w nim udział przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych, marszałkowie województw dolnośląskiego i lubuskiego, a także lokalni samorządowcy. Nie zabrakło kierownictwa Kolei Dolnośląskich z prezesem zarządu Damianem STAWIKOWSKIM.  O szansach na powrót pociągów do Gaworzyc, przyszłości kolei aglomeracyjnej Zagłębia Miedziowego, inwestycjach w nowoczesny tabor oraz kolejowej rewolucji na Dolnym Śląsku rozmawiamy z Damianem Stawikowskim, prezesem Kolei Dolnośląskich. Funkcję prezesa pełni od 2019 roku.

Rozmawia Zbigniew Jakubowski

Damian Stawikowski: Kolej wraca tam, gdzie przez lata wydawało się to niemożliwe

Powrót pociągu do Gaworzyc po 25 latach to bardziej symbol czy realny początek zmian?

Damian Stawikowski: To przede wszystkim ważny dzień dla przyszłości. Dzisiejszy przejazd pokazuje, że ta linia ma potencjał i może ponownie służyć mieszkańcom. Wierzę, że za kilka lat nie będziemy już mówić o przejazdach okolicznościowych, ale o regularnych połączeniach pasażerskich.

Czy naprawdę jest szansa, że pociągi wrócą tu na stałe?

Jest taka szansa. PKP Polskie Linie Kolejowe przygotowują dokumentację i będą ubiegały się o środki na modernizację tej trasy. Jeśli inwestycja otrzyma finansowanie, nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby po zmodernizowanej linii ponownie kursowały pociągi pasażerskie. To byłby powrót po ćwierćwieczu przerwy.

Wspomniał Pan o kolei aglomeracyjnej Zagłębia Miedziowego. To realny projekt czy odległa wizja?

To ambitny, ale bardzo realny kierunek. Zagłębie Miedziowe potrzebuje nowoczesnego systemu transportowego. Mamy silne ośrodki – Lubin, Polkowice, Głogów, Legnicę – między którymi codziennie przemieszczają się tysiące mieszkańców. Dobrze funkcjonująca kolej mogłaby stać się kręgosłupem komunikacyjnym całego regionu.

Podczas przejazdu zwrócił Pan uwagę na reakcje najmłodszych mieszkańców.

To był chyba najbardziej wzruszający moment. Widzieliśmy dzieci, które pierwszy raz w życiu zobaczyły pociąg na tej linii. Mogły wejść do kabiny maszynisty, były zachwycone. To pokazuje, jak długo mieszkańcy czekali na powrót kolei i jak wielkie emocje wciąż ona wywołuje.

Sama linia jednak wymaga ogromnych inwestycji.

Oczywiście. Tory to tylko część całego systemu. Przed nami modernizacja infrastruktury, stacji, przystanków i budynków kolejowych. To będą duże nakłady finansowe, ale Dolny Śląsk pokazał już wielokrotnie, że warto inwestować w kolej.

Województwo lubuskie dopiero rozpoczyna podobny proces. Jak Pan ocenia ten kierunek?

Dolny Śląsk zaczął tę kolejową rewolucję kilkanaście lat temu i dziś widzimy efekty. W Lubuskiem ten proces dopiero się rozpędza, ale nowe władze województwa bardzo mocno stawiają na kolej. Powołano własnego przewoźnika samorządowego, planowane są inwestycje w linie i tabor. Można powiedzieć, że przechodzą dziś drogę, którą my przeszliśmy kilkanaście lat temu.

 Koleje Dolnośląskie są już obecne także w województwie lubuskim.

Tak, od dwóch lat obsługujemy połączenia między Zieloną Górą a Wrocławiem przez Głogów, Lubin i Legnicę, a także linią nadodrzańską przez Wołów i Ścinawę. W sezonie letnim nasze pociągi dojeżdżają również do Szczecina, Międzyzdrojów i Świnoujścia. Chcemy pokazywać, że nowoczesna kolej nie zna granic administracyjnych i może skutecznie łączyć regiony. KD rozwijają także połączenia poza Dolnym Śląskiem, a liczba pasażerów systematycznie rośnie.

W tym samym czasie ogłosiliście przetarg na nowoczesne pociągi. Dlaczego właśnie teraz?

Bo musimy przygotowywać się na przyszłość. Coraz więcej linii jest rewitalizowanych, ale wiele z nich nadal nie jest zelektryfikowanych. Potrzebujemy pojazdów, które poradzą sobie w każdych warunkach.

Jak będą działały nowe składy?

To pociągi dwunapędowe. Tam, gdzie jest sieć trakcyjna, będą jechały pod pantografem. Gdy wyjadą na linię niezelektryfikowaną, wykorzystają energię zgromadzoną w bateriach. Jeżeli odcinek okaże się dłuższy, źródłem energii będą również ogniwa wodorowe. To rozwiązanie nowoczesne, ekologiczne i zgodne z kierunkiem rozwoju europejskiej kolei.

Kto chce dostarczyć te pojazdy?

Do postępowania zgłosiły się trzy firmy – polska PESA, czeska Škoda oraz niemiecki Siemens. W sierpniu powinniśmy poznać pierwsze oferty.

Czy inwestowanie w nowoczesny tabor to dziś znak rozpoznawczy Kolei Dolnośląskich?

Zdecydowanie tak. Od początku stawiamy na nowoczesność, komfort i niezawodność. Mieszkańcy oczekują szybkich, wygodnych i ekologicznych połączeń. Naszym zadaniem jest zapewnić im taki standard niezależnie od tego, czy podróżują główną magistralą, czy lokalną linią kolejową.

Jaką wiadomość chciałby Pan dziś przekazać mieszkańcom Gaworzyc i całego Zagłębia Miedziowego?

Żeby nie tracili wiary. Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto wierzył, że pociągi wrócą do wielu dolnośląskich miast. Dziś są tam codziennością. Mam nadzieję, że podobnie będzie z tą linią. Dzisiejszy przejazd nie jest końcem historii, ale początkiem drogi do trwałego powrotu kolei do tej części regionu.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Wyślij

Powiązane wpisy