Kiedyś "wojna" - dziś zgodna praca na rzecz mieszkańców miasta i gminy
POLKOWICE. Jeszcze dwa lata temu walczyli ze sobą o władzę w Polkowicach. Dziś mówią jasno: albo odpowiedzialność i współpraca, albo chaos i awanturnicza demolka. Siedzą przy jednym stole i wspólnie działają dla dobra mieszkańców.
Podczas spotkania z mieszkańcami, na sali zasiedli liderzy środowisk, które dwa lata temu były konkurencją burmistrza Wiesława Wabika: Paweł Kowalski – My Polkowiczanie, Mariola Kośmider – Polkowice to Nasz Wspólny Dom i Mariusz Zybaczyński – Lepsze Polkowice. Razem z radnymi Wiesława Wabika oraz Bartkiem Muszyńskim i Beatą Kulikowską, którzy odeszli z klubu Krzysztofa Nestera, tworzą Klub Radnych Burmistrza Wiesława Wabika, który ma większość w obecnej Radzie Miejskiej. To nie jest gest kurtuazji. To polityczny sygnał: większość bierze odpowiedzialność za Polkowice.
Odpowiedzialność dla mieszkańców
Kiedyś byliście konkurentami. A od dwóch lat działacie razem. Co się zmieniło?
– W wyborach chodzi o to, aby wygrać i realizować swój program. Kiedy nie ma większości, to mądry człowiek patrzy, z kim może ten program realizować. Bo nie chodzi o to, aby krytykować czy wiecznie narzekać, tylko działać dla mieszkańców – mówi Mariusz Zybaczyński. Mieszkańcy po wyborach mówią „sprawdzam” – dorzuca Mariola Kośmider, a Paweł Kowalski dodaje – Mieszkańcy nie oczekują od nas, że będziemy się lubić. – Oczekują, że będziemy umieli współpracować dla ich dobra i dowozili ważne sprawy. – I to robimy – podsumowuje Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic.
Ale czy burmistrz nie może działać sam?
– Mieszkańcy w burmistrzu widzą kogoś, kto ma pełnię władzy. A tak nie jest. Burmistrz musi mieć swoje oparcie w większości radnych. Tak jak premier w sejmie. Jeśli nie ma większości, albo ma weto prezydenta – nic nie zrobi. Ma związane ręce. Burmistrz nie ma szans realizacji postulatów mieszkańców, jeśli nie ma większości w Radzie Miejskiej. Dzisiaj mamy Klub Radnych Burmistrza Wiesława Wabika. I to jest realna siła działania. To wielka szansa dla przyszłości Polkowic – podkreśla Wiesław Wabik.
Mariusz Zybaczyński: wywodzimy się z różnych środowisk, z różną tożsamością, ale dla dobra mieszkańców zbudowaliśmy platformę do współpracy i wspierania inicjatyw Burmistrza.
Współpraca dla mieszkańców
Kiedy zaczęliście wspólnie działać dla naszych mieszkańców, pojawiały się mocne słowa o zdradzie swoich grup wyborców.
Bardzo prosto formułuje się krytyczne hasła, warto jednak zastanowić się jak wyglądają one w praktyce. Nadużyciem zaufania byłoby zignorowanie wyników wyborów i rezygnacja z pomysłów, które przedstawialiśmy w naszych propozycjach. Każde ze środowisk zachowuje swoją tożsamość. Różnimy się, czasem spieramy, dyskutując o potrzebach miasta. Widzimy jednak także, że w dużej części nasze programy są ze sobą styczne. Właśnie na tym fundamencie budujemy naszą odpowiedzialną i merytoryczną współpracę – zaznacza Mariusz Zybaczyński.
Paweł Kowalski: Najłatwiej byłoby się pokłócić i nic nie robić. Tylko co byśmy w ten sposób osiągnęli? Takie podejście wcale nie oznacza, że się nie spieramy merytorycznie. Nasza współpraca to realna szansa na zmiany zgodnie z programem wyborczym. W naszym przypadku mowa o takich postulatach jak My Polkowiczanie, Władza Na Poziomie, Tradycja I Rozwój, Sprawne Zarządzanie, Przyjazna Gmina i Powiat.
Wiesław Wabik: Dwa lata temu powiedzieliśmy sobie szczerze: – Nie jest ważne, kto miał rację w kampanii, tylko co możemy razem zrobić dla mieszkańców ? Połączyliśmy nasze umiejętności i doświadczenia. Nasza dawna rywalizacja przerodziła się w skuteczną dla rozwoju naszej gminy współpracę. Zawsze podkreślałem i podkreślam – jestem człowiekiem współpracy, a nie konfliktu, człowiekiem partnerstwa, a nie niszczenia przeciwnika. Takiego znają mnie mieszkańcy. Dlatego dwa lata temu uznali, że powinienem wrócić, aby ratować naszą gminę – kiepsko zarządzaną i targaną konfliktami, ze słabymi perspektywami, za to z rosnącym długiem.
Program zamiast polityki i chaosu.
Jakie sprawy są najważniejsze dla naszej gminy?
– Mieszkania. Komunikacja. Zdrowie i jakość życia. To zadania, które realizujemy – wymienia burmistrz Wiesław Wabik.
– Mieszkania to jest kwestia jakości życia, bezpieczeństwa rodzin i przyszłości całej gminy. Młodzi chcą tu zostać, zakładać rodziny, żyć spokojnie, mieć dobrą opiekę zdrowotną, przyjazne żłobki, przedszkola i szkoły dla swoich dzieci, chcą czuć się w naszej gminie bezpiecznie – dopowiada Mariola Kośmider.
– Dach nad głową jest fundamentem lokalnej stabilności i życia społecznego. Jeżeli ludzie mają pewność mieszkania, to chcą tutaj mieszkać, pracować, posyłać swoje dzieci do szkół, zakładać firmy. Dlatego nasz plan budowy kolejnych mieszkań traktujemy jako inwestycję w przyszłość całej gminy, a nie tylko jako kolejny punkt w budżecie – podkreśla Wiesław Wabik. – Tak, nowe i ciepłe domy, bezpieczne drogi, dbałość o finanse i majątek gminny to zdecydowanie najważniejsze sprawy – dodaje Mariola Kośmider.
Bartosz Muszyński: - Rok temu zdecydowałem się dołączyć do klubu Wiesława Wabika, uznając, że jest to właściwa droga, by skutecznie i rzeczowo działać na rzecz mieszkańców, a także mieć realną możliwość realizowania swoich zapowiedzi. Nie wyobrażam sobie pięciu lat w tej roli jako bierny obserwator. Zależy mi na tym, aby mieć wpływ i przekładać działania na realne efekty. Chcę, aby nasze miasto było miejscem, które naprawdę tętni życiem – żeby mieszkańcy chcieli tu być, spędzać czas i czuli, że to jest ich miejsce. Szczególnie zależy mi na działaniach skierowanych do młodzieży, dzieci oraz rodzin. Wspólnie z burmistrzem oraz Centrum Kultury w Polkowicach chcę pracować nad ożywieniem miasta, tworzeniem przestrzeni aktywności oraz rozwijaniem wydarzeń, które będą budować tę energię. W tym kierunku zamierzam konsekwentnie działać – podkreśla Bartosz Muszyński.
A komunikacja?
-Komunikacja z sąsiednimi miejscowościami jest warunkiem normalnego funkcjonowania. Mieszkańcy muszą mieć możliwość dotarcia do szkoły czy pracy. W ostatnich miesiącach zwiększona została liczba połączeń do Lubina, uruchomiono i utrzymano połączenia do Głogowa, dzięki współpracy ze Starostwem Powiatowym i sąsiadami. Tylko tak, opierając się na współpracy możemy rozwijać sieć połączeń – pokazuje Mariusz Zybaczyński.
– Tego nie załatwia się jednym wpisem w mediach społecznościowych, czy jedną interpelacją złożoną wtedy, kiedy wszystko już załatwiono. To wymaga planowania, pieniędzy i stabilnej współpracy na poziomie regionalnym – przypomina Wiesław Wabik.
– Ludzie nie oceniają funkcjonowania samorządu po wielkich deklaracjach, tylko po tym, jak się im mieszka – żyje. Tutaj nie ma ideologii czy zależności partyjnej. Tu jest służba dla mieszkańców w postaci rozwiązywania życiowych problemów – dodaje Paweł Kowalski.
Mariola Kośmider: Dla mnie ważne jest, żeby Polkowice i wszystkie miejscowości w naszej gminie tworzyły naprawdę jeden wspólny organizm. I to się udaje, dzięki aktualizowanej na bieżąco siatce połączeń naszej komunikacji publicznej.
Ale takie skrupulatne załatwianie codziennych spraw mieszkańców bywa mało widoczne. Może Polkowiczanie oczekują gorących sporów politycznych?
– Wracając do ratusza mówiłem, że moją partią są mieszkańcy Polkowic. I to oni decydują o naszej gminie, a nie ktoś w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu. Wszystkim nam – partnerom w naszym klubie – zależy na poprawie jakości życia mieszkańców. Dlatego stawiamy na inwestycje drogowe, inwestycje w modernizację sieci i oświetlenia, w rozwój oświaty, w politykę zdrowotną czy społeczną. Mieszkańcy chcą po prostu dobrego komfortu życia. Żeby było wygodne, uporządkowane i przyjazne – podkreśla Wiesław Wabik.
– To prawda. Dla mieszkańca jego ulica, osiedle czy droga do pracy są często ważniejsze niż wielkie spory polityczne. Dlatego stawiamy na skuteczne załatwienie ważnych dla mieszkańców codziennych spraw, co bywa także czasochłonne – dodaje Paweł Kowalski.
Mariusz Zybaczyński: Dobra infrastruktura to klucz do dalszego rozwoju poprzez przyciąganie nowych inwestorów czy zwiększanie liczby osób chcących zamieszkać w naszej gminie. Nie da się tego zrobić w kilka czy kilkanaście miesięcy. Do tego potrzebny jest plan. Cieszy mnie to, że powstał harmonogram realizacji inwestycji drogowych. Wnioskowałem o to już w poprzedniej kadencji. To dobry krok do przodu.
Zdrowie. Co jest realne?
A szpital? Temat wraca regularnie…
– Jeszcze parę lat temu byłam przekonana, że powiat polkowicki stać na szpital. Ale sytuacja w Polsce drastycznie się zmieniła. NFZ ma bardzo trudną sytuację finansową, która przekłada się na już funkcjonujące szpitale. Zamykane są kolejne oddziały, placówki się łączą, żeby przetrwać. Dzisiaj trzeba dążyć do tego, co realne i możliwe – czyli do doskonalenia diagnostyki i jak najwcześniejszego rozpoznawania problemów zdrowotnych mieszkańców tu, na miejscu. To jest kierunek odpowiedzialny, uczciwy i naprawdę potrzebny – mówi Mariola Kośmider.
– Dlatego będziemy rozwijać diagnostykę i zainicjowane przeze mnie przed wielu laty programy profilaktyczne. To ewenement na skalę krajową. Żaden inny samorząd w Polsce nie finansuje tylu programów – dodaje burmistrz Wabik.
Dług, pieniądze i odpowiedzialność
W poprzedniej kadencji zadłużenie wzrosło do niemal 200 mln złotych. Równocześnie nie ratowano pieniędzy z podatku CIT. Po dwóch latach upartych starań udało się burmistrzowi Wabikowi odzyskać należne gminie Polkowice 43,5 miliona złotych z tego podatku. Jak idzie oddłużanie gminy?
W roku 2018 w listopadzie, kiedy władzę w Polkowicach objęła nowa ekipa, realne, a nie papierowe zadłużenie gminy wynosiło 39 milionów złotych. W Wieloletniej Prognozie Finansowej, po zbudowaniu Aquaparku, Alei Jana Pawła II i wielu innych inwestycji, dopuszczałem wzrost tego długu do 110 mln, jednak na koniec 2024 roku zadłużenie miało wynosić 68 mln złotych. Mimo tych liczb byłem za to wówczas ostro atakowany. A co zastałem po pięciu latach? Zaplanowany dług na koniec 2024 roku przekraczał nie 68 mln, a 211 mln zł. Czyli o 143 mln przekraczał mój pozostawiony w 20218 roku plan. To samo dotyczyło dramatycznego wzrostu kosztów bieżącego utrzymania gminy. W 2018 roku zaplanowano na te wydatki 235 mln złotych. Tymczasem w 2024 roku plan mojego poprzednika – na te same zadania – opiewał już na 312 mln złotych i na dodatek był niedoszacowany. Utrzymanie bieżące gminy wzrosło o 77 mln zł. Dlatego zapowiedziałem zarówno wyhamowanie spirali zadłużenia oraz odpowiedzialną – ale bez obniżania poziomu życia mieszkańców – politykę wychodzenia z tych koszmarnych długów. W przeciwieństwie do nieodpowiedzialnych procesów z poprzednich pięciu lat, dług został wyhamowany i jest pod moją pełna kontrolą – informuje burmistrz Wabik.
– Dodajmy jeszcze podatek CIT, w sprawie którego poprzedni burmistrz nie kiwnął palcem. Dopiero po wyborach Wiesław Wabik razem ze swoimi służbami finansowymi oraz innymi samorządowcami z naszego regionu zaczął ostrą walkę w Warszawie o te należne mieszkańcom pieniądze. I udało się! Do gminy wróciło ponad 43,5 mln złotych. Co więcej, Ministerstwo Finansów, zmieniło błędną interpretację i w przyszłości taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ważne, aby teraz te pieniądze mądrze zagospodarować. Jest ich na tyle dużo, aby częściowo spłacić zadłużenie i częściowo przeznaczyć na inwestycje – dodaje Paweł Kowalski.
Mariusz Zybaczyński: Nie da się realizować postulatów mieszkańców bez pieniędzy. Nie można wzywać do cięcia wydatków na realizację postulatów mieszkańców, a jednocześnie składać wnioski na kolejne wydatki. Jest to niespójne.
Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic: Podczas kampanii mówiłem: stop dalszemu zadłużaniu naszej gminy. I tego słowa dotrzymuję. Ale od razu zapowiadam wyjątek. Uruchamiamy program budowy kilkuset gminnych mieszkań. Będziemy starać się o dofinansowanie zewnętrzne. Ale przy takiej skali planowanych inwestycji gmina musi mieć finansowy wkład własny. Wtedy zapytamy mieszkańców: czy mamy zwiększyć nasze zadłużenie i zbudować trzysta albo czterysta mieszkań – czy nie zwiększamy zadłużenia i nie budujemy mieszkań?
Przez ostatnie dwa lata pracowaliście razem porządkując sprawy gminy. Dlaczego teraz postanowiliście tak mocno zabrać głos?
– Bo nasza współpraca, wyhamowanie spirali zadłużenia, wspólne opracowanie harmonogramów i rozpoczęcie inwestycji, dobry kierunek rozwoju gminy czy otwarty dialog z mieszkańcami niektórym osobom, z poprzedniego układu władzy, są bardzo nie na rękę. Nie mogą się oni pogodzić, że można prowadzić sprawy gminy bez konfliktów i w uporządkowany sposób, opierając się na wiedzy i doświadczeniu nas wszystkich. Po prostu mądrze – mówi Wiesław Wabik.
– Zdecydowaliśmy się na współpracę dla dobra mieszkańców. Naszym celem jest skuteczne realizowania pomysłów zgodnie z potrzebami mieszkańców, a nie obrażanie kogokolwiek. Współpraca ponad różnicami to skuteczność działania – podkreśla Mariusz Zybaczyński.
– A tym, którzy chcą walczyć z mieszkańcami Polkowic przy pomocy oszczerstw, pomówień i fejkowych kont, przypomnę jedno: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – mówi na koniec burmistrz Wiesław Wabik.
Dodaj komentarz