Górnik Polkowice sięga piłkarskiego nieba...
POLKOWICE/ŁOMŻA. W minioną sobotę nie było cudu w Polkowicach. Górnik nie zdołał pokonać lidera Betclic 3 Ligi grupy trzeciej, Lechii Zielona Góra, różnicą sześciu goli i uzyskać bezpośredniego awansu. Nie oznacza to jednak końca walki o promocję na wyższy poziom rozgrywkowy. Podopieczni trenera Andrzeja Sawickiego nadal mają szansę poprzez dwustopniowe baraże, które zostaną rozegrane na przestrzeni najbliższych dni.
W I rundzie baraży, rozgrywanej w formule jednego meczu, na drodze „Zielono-Czarnych” stanie ŁKS Łomża. Zwycięzca tej pary zmierzy się następnie w dwumeczu z czternastą drużyną Betclic 2 Ligi – Sokołem Kleczew. Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, że drugą parę tworzą KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski (grupa IV) oraz Wikęd Luzino (grupa II). Lepszy z tego duetu zagra później z Resovią Rzeszów (13. miejsce w Betclic 2 Lidze).
ŁKS Łomża zajął drugą lokatę w grupie I Betclic 3 Ligi. Walkę o nią na finiszu sezonu stoczył z Wartą Sieradz. Po porażce Łomżan ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki w 31. kolejce to właśnie ich bezpośredni konkurenci byli wiceliderem z przewagą dwóch punktów. Jednak dzięki dobrej końcówce sezonu i serii trzech zwycięstw to ŁKS zakwalifikował się do baraży. Fakt ten przypieczętował w minioną sobotę, ogrywając przed własną publicznością Mławiankę Mława 2:1. Wcześniej pokonał także GKS Bełchatów 5:0 i KS CK Troszyn 2:0.
Klub z województwa podlaskiego w całym sezonie zasadniczym uzbierał 71 punktów. Złożyły się na to 22 zwycięstwa, 5 remisów i 7 porażek. Do pierwszej Legii II Warszawa, która zdominowała rozgrywki, stracił trzynaście „oczek”. Bilans bramkowy wyniósł 77 goli strzelonych i 31 straconych. Najskuteczniejszym zawodnikiem był Hubert Antkowiak, który aż 31 razy znajdował sposób na bramkarzy przeciwników. Dało mu to nie tylko tytuł najlepszego strzelca drużyny, ale również całej ligi.
W kończących się rozgrywkach ŁKS prowadziło trzech szkoleniowców. W lipcu 2025 roku posadę objął Marcin Sasal, który kilka tygodni wcześniej awansował z Pogonią Grodzisk Mazowiecki na zaplecze Ekstraklasy. Notował dobre wyniki, ale niespodziewanie 1 kwietnia 2026 roku został zwolniony. Jego obowiązki przejął tymczasowo Tomasz Staniórski, a docelowo misję prowadzenia zespołu powierzono Maciejowi Tarnogrodzkiemu.
Ostatni raz ŁKS występował na rzeczywistym trzecim szczeblu rozgrywkowym w Polsce w kampanii 2008/2009. Miało to miejsce w grupie wschodniej, w której zajął jednak ostatnie miejsce z dorobkiem zaledwie dwunastu punktów i z hukiem został zdegradowany. Pragnienie awansu w Łomży jest tym większe, że klub w tym roku obchodzi 100-lecie istnienia. Ewentualne przejście baraży byłoby dla jego kibiców i sympatyków pięknym zwieńczeniem jubileuszu.
Największym sukcesem w historii ŁKS-u jest awans na zaplecze Ekstraklasy w 2006 roku. W ówczesnej II lidze występował przez dwa sezony. W pierwszym z nich – 2006/2007 – miał okazję rywalizować właśnie z Górnikiem Polkowice. Jesienią na Dolnym Śląsku Łomżanie zwyciężyli 1:0 po golu Andrzeja Rybskiego. Wiosną w Łomży ten sam zawodnik również wpisał się na listę strzelców, ale już dla... Górnika Polkowice. Nie był to bynajmniej gol samobójczy, ponieważ zimą przeniósł się na Kopalnianą 4.
W rewanżu „Zielono-Czarni” triumfowali w Łomży 5:2. Oprócz Andrzeja Rybskiego na listę strzelców wpisali się Wojciech Górski, Krzysztof Kaliciak oraz dwukrotnie Marek Gancarczyk. Dla bohatera transferu pomiędzy klubami przenosiny miały jednak gorzki finał. Choć zajął z Górnikiem siódme miejsce w tabeli, klub po sezonie został zdegradowany za przewinienia z przeszłości, a on sam przeszedł do Lechii Gdańsk. ŁKS ukończył rozgrywki na trzynastej pozycji i gdyby nie zawirowania związane z karami za korupcję, musiałby walczyć w barażach o utrzymanie. Rok później Łomżanie nie uniknęli już degradacji. Zajęli przedostatnie miejsce, tracąc do bezpiecznej strefy zaledwie jeden punkt.
Przed Górnikiem Polkowice bardzo trudne zadanie, gdyż przyjdzie mu się zmierzyć – w wyniku losowania – na boisku rywala. Ponadto ligowy finisz nie był w jego wykonaniu najlepszy, co z drugiej strony może stanowić dodatkową motywację przed decydującymi meczami. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Sawickiego będzie chciała zrehabilitować się przede wszystkim za wysoką porażkę w Zabrzu z rezerwami Górnika (0:6), gdyż minimalna przegrana z liderem, Lechią Zielona Góra, mimo wszystko ujmy nie przynosi.
Z pewnością atutem, który Polkowiczanie niejednokrotnie pokazywali w tym sezonie, jest gra do końca. Wielokrotnie potrafili przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę w końcówkach spotkań, wytrzymując presję i nerwy. Miejmy nadzieję, że w środę będą wracać z Łomży w równie dobrych nastrojach jak niemal dokładnie dziewiętnaście lat temu, ponieważ poprzednio obie drużyny rywalizowały ze sobą 26 maja 2007 roku.
Dla Górnika będzie to trzeci barażowy bój w XXI wieku. W Polkowicach nie mają jednak ze spotkaniami fazy play-off najlepszych wspomnień. W 2001 roku, gdy „Zielono-Czarni” po raz pierwszy zapukali do drzwi Ekstraklasy, lepszy po serii rzutów karnych okazał się Stomil Olsztyn. Warto przypomnieć, że w obu meczach oraz dogrywce, czyli przez ponad 210 minut gry, nie padł ani jeden gol.
W 2004 roku Polkowiczanie walczyli już o utrzymanie w krajowej elicie, czyli ówczesnej I lidze. Wówczas trzeci zespół II ligi – Cracovia Kraków – okazał się zdecydowanie lepszy. W Krakowie „Pasy” wygrały 4:0, a w Polkowicach przypieczętowały powrót do Ekstraklasy po wielu latach za sprawą zwycięstwa 4:1.
Ostatni raz Górnik był zmuszony rozgrywać dodatkowe spotkania po zakończeniu sezonu zasadniczego w kampanii 2015/2016. W III lidze dolnośląsko-lubuskiej zakończył rozgrywki z takim samym dorobkiem punktowym jak Górnik Wałbrzych. W rozegranym w Trzebnicy dodatkowym meczu Wałbrzyszanie triumfowali 2:1. Liczymy więc również na przełamanie barażowej niemocy.
Mecz I rundy baraży o awans do Betclic 2 Ligi pomiędzy ŁKS-em Łomża a Górnikiem Polkowice odbędzie się w środę 3 czerwca na stadionie w Łomży. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 19:26. Gospodarze przeprowadzą bezpłatną transmisję na swoim kanale YouTube.
Dodaj komentarz