Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Trudna misja M. Zielenia w Chojnowiance. Uda się odbudowa zespołu?

CHOJNÓW. Dwa lata przerwy wystarczyły Mirosławowi Zieleniowi by zatęsknić za lokalnym futbolem. Doświadczony szkoleniowiec wrócił z długiego trenerskiego urlopu i podjął się ciężkiego zadania postawienia na nogi Chojnowianki Chojnów, która od dłuższego czasu ma problemy kadrowe. Po spadku do A-klasy z zespołu odszedł dotychczasowy opiekun, a misję odbudowy powierzono doskonale znającemu klimat tutejszej piłki Zieleniowi. W przeszłości święcił on już z Chojnowianką triumfy, jednak jak pokazują ostatnie sezony, największą bolączką klubu nie są trenerzy tylko kłopoty ze składem, które nowy szkoleniowiec będzie musiał zażegnać.

Trudna misja M. Zielenia w Chojnowiance. Uda się odbudowa zespołu?

Skąd pomysł na powrót? Ciągnęło wilka do lasu czy zadziałał sentyment do Chojnowianki?
MIROSŁAW ZIELEŃ:  Przez dwa lata byłem poza tą karuzelą trenerską i zaczynało już brakować adrenaliny związanej z meczami. Kiedy pojawiło się zapytanie z Chojnowianki, usiadłem z działaczami, porozmawialiśmy i podjęliśmy decyzję by wspólnie odbudowywać klub.

W trakcie tego długiego urlopu miał Pan jakieś oferty?
Pojawiały się jakieś luźne zapytania, otrzymałem też ofertę z Orli Wąsosz, ale tutaj największym problemem był dystans jaki musiałbym pokonywać na treningi i mecze, więc podziękowałem. W międzyczasie były również jakieś telefony z klubów A czy B-klasy, jednak ostatecznie wróciłem dopiero teraz.

Taki dwuletni rozbrat traktuje Pan jako swój atut czy przeszkodę przy powrocie do trenerki?
Ciężko powiedzieć, piłka zweryfikuje. Ja z natury jestem optymistą i mam nadzieję, że czysta głowa pomoże mi podczas pracy w Chojnowiance.

Była już okazja do spotkania z zespołem?
Na pierwszym treningu widzimy się 28 lipca, czyli jutro, a pierwszym sprawdzianem będzie dla nas niedzielny mecz Pucharu Polski z Bazaltem Piotrowice.

Sytuacja kadrowa Chojnowianki nie jest godna pozazdroszczenia. Wie Pan na ilu zawodników może liczyć?
Aktualnie prowadzimy rozmowy z wieloma zawodnikami, ale w niektórych przypadkach naprawdę ciężko dojść do porozumienia, bo wielu graczy jest zmanierowanych, oczekują pieniędzy, nierzadko dużych i to komplikuje sprawę. Jesteśmy w trakcie negocjacji, ale na środowym treningu ma się pojawić pięciu graczy zainteresowanych dołączeniem do Chojnowianki. Liczę też, że kadra nie zostanie osłabiona.

Nie było obaw by nadstawiać głowę w tak niepewnej sytuacji?
Nie będę ukrywał, że trochę się obawiałem, bo wyniki zostaną przypisane do mojego nazwiska, natomiast mam umowę z działaczami i jestem dobrej myśli. Obiecano mi, że zarząd zrobi, co w jego mocy by wzmocnić skład, poszerzyć kadrę i zapewnić spokojne warunki do pracy. Brak transferów z pewnością byłby sporym problemem, a w takim przypadku musielibyśmy pomyśleć, co dalej?

Czyli nowa Chojnowianka zostanie oparta na zawodnikach z zewnątrz?
Chcemy zrobić transfery, ale zależy nam na sprowadzeniu wychowanków tego klubu, grających w ościennych zespołach. Plan na pewno jest ambitny i ciekawy, bo tacy gracze najczęściej zostawiają na boisku serce, jednak obecnie trudno ferować wyroki, zobaczymy, co wyjdzie z naszych założeń.

Patrząc po okolicy macie sporą konkurencję. Chojnowianka sportowo nie może być magnesem dla zawodników z najbliższego regionu.
Owszem, ale z drugiej strony chcemy zbudować fajne struktury, mamy swoje argumenty, swoje pomysły i mam nadzieję, że tym trafimy do niezdecydowanych zawodników. W tej chwili nie jesteśmy najwyżej sklasyfikowanym zespołem w okolicy, jednak liczy się również to, co może mieć miejsce w przyszłości.

Stawia Pan przed sobą i zespołem jakiś konkretny cel?
Na razie celem jest zbudowanie drużyny, a jakieś ewentualne założenia dotyczące miejsc czy wyników postawimy sobie po pierwszych tygodniach lub w zimie. Teraz priorytet to utworzenie fundamentów, na których będzie mógł się opierać zespół.

Dziękuje za rozmowę.

Powiązane wpisy