Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Dolny Śląsk przed politycznym przesileniem. W Legnicy zacznie się walka o mandaty

LEGNICA. Dolny Śląsk wchodzi w okres politycznego przegrupowania, którego nie da się już opisać prostym pojedynkiem Koalicji Obywatelskiej z Prawem i Sprawiedliwością. Najnowsze badanie Point&Co. i IBRiS pokazuje wprawdzie wyraźną przewagę KO, ale znacznie ważniejsze od samego wyniku procentowego jest to, co dzieje się pod powierzchnią. PiS traci monopol na prawicowy elektorat, rośnie Konfederacja, powstaje Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, a po stronie centrum coraz większe znaczenie mogą mieć samorządowcy.

Dolny Śląsk przed politycznym przesileniem. W Legnicy zacznie się walka o mandaty

Na Dolnym Śląsku nie kończy się dominacja KO. Kończy się natomiast epoka, w której wynik KO można było mierzyć wyłącznie wobec PiS.

W badaniu Point&Co. i IBRiS KO ma 31,4 proc., PiS 19,8 proc., Konfederacja 14 proc., a Nowa Lewica 8,6 proc. Już ten rozkład pokazuje, że dawny dwubiegunowy system został zastąpiony znacznie bardziej skomplikowaną układanką.

Największym problemem PiS nie jest więc dziś sama KO. Jest nim konkurencja o ten sam prawicowy elektorat.

Rozwój Plus może przejąć część wyborców PiS, Konfederacja zabiera kolejną część młodszego i bardziej antysystemowego elektoratu, a lokalne środowiska samorządowe mogą odebrać prawicy wyborców, którzy nie chcą już głosować na partie centralne. Z punktu widzenia KO sytuacja jest paradoksalna. Rozdrobniona prawica może ułatwić jej zwycięstwo, ale jednocześnie coraz więcej mandatów będzie odpływać do mniejszych ugrupowań. KO może więc wygrać wybory zdecydowanie w głosach, a jednocześnie nie osiągnąć takiej przewagi mandatowej, jakiej oczekują jej działacze.

Najważniejszy będzie układ list

W następnych wyborach samo pytanie „kto ma ile procent?” będzie niewystarczające. Trzeba będzie zapytać: kto wystartuje z kim, z którego miejsca i w którym powiecie ma własny elektorat?

To szczególnie ważne na Dolnym Śląsku, gdzie lokalna polityka od dawna ma znacznie większe znaczenie niż w wielu innych regionach kraju. W wyborach do Sejmiku w 2024 roku KO zdobyła 33,52 proc. i 15 mandatów, PiS 27,48 proc. i 13 mandatów, Trzecia Droga 11,43 proc. i cztery mandaty, Bezpartyjni Samorządowcy 10,55 proc. i trzy mandaty, a Lewica 7,05 proc. i jeden mandat.

W samym okręgu legnickim PiS zdobył trzy mandaty, KO dwa, a Bezpartyjni jeden. Najlepszy indywidualny wynik ze wszystkich kandydatów osiągnął jednak Jarosław Rabczenko z KO – 21 480 głosów. Piotr Karwan zdobył 17 021, Paweł Kura 17 831, a Paweł Grabek 11 130.

Okręg legnicko-jeleniogórski będzie laboratorium nowej polityki

Jeżeli szukać miejsca, w którym nowa mapa polityczna Dolnego Śląska może ujawnić się najszybciej, trzeba patrzeć na szeroko rozumiany zachód i południowy zachód województwa – Legnicę, Lubin, Polkowice, Głogów, Jawor, Złotoryję, Jelenią Górę i okoliczne powiaty.

To teren wyjątkowo trudny dla partyjnych central. Mamy tu duże miasta, przemysł, KGHM, silne środowiska samorządowe, tradycyjnie mocną prawicę, ale również bardzo dobre wyniki KO w Legnicy i Jeleniej Górze. Dlatego właśnie tutaj nazwisko może być warte więcej niż partyjny szyld.

KO: cztery mandaty są realne 

Koalicja Obywatelska w tym okręgu pozostaje faworytem. Jej pierwszą lokomotywą powinien być Piotr Borys. To polityk posiadający własny elektorat i jednocześnie jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk KO w Zagłębiu Miedziowym. Obok niego naturalnymi kandydatami są Robert Kropiwnicki, Zofia Czernow i w niewielkim stopniu Łukasz Horbatowski.

Ale prawdziwa walka rozpocznie się przy kolejnym miejscu. I tutaj pojawia się Jarosław Rabczenko.

Rabczenko – „czarny koń” KO

Rabczenko jest przypadkiem szczególnym, ponieważ jego potencjał parlamentarny może być dziś niedoszacowany przez klasyczne sondaże. To nie jest polityk wyłącznie partyjny. Ma za sobą dziesięć lat pracy w legnickim samorządzie, był przewodniczącym Rady Miejskiej, a od 2024 roku jest członkiem zarządu województwa dolnośląskiego.

W wyborach do Sejmiku w 2024 roku zdobył 21 480 głosów – najlepszy wynik w całym legnickim okręgu. To właśnie dlatego Rabczenki nie można traktować jako zwykłego kandydata z listy KO. Jego problem jest jednocześnie jego szansą. Dotychczas budował pozycję przede wszystkim jako polityk samorządowy. Jeżeli KO zdecyduje się wykorzystać go w wyborach parlamentarnych, może okazać się kandydatem zdolnym do przeskoczenia części bardziej doświadczonych parlamentarzystów.

Rabczenko może być dla KO tym, czym w wielu okręgach są prezydenci miast – nazwiskiem, które samo generuje dodatkowe głosy.

Dlatego w mojej symulacji nie stawiam go na granicy listy.

Osobiście stawiam go w grze o mandat. I jest jeszcze jeden czynnik: jego obecna funkcja w zarządzie województwa daje mu możliwość budowania politycznej marki wokół konkretnych inwestycji. Lokalne media już odnotowują jego aktywność m.in. w obszarze ochrony zdrowia, transportu, dróg i inwestycji regionalnych. Jeżeli do 2027 roku będzie mógł pokazać kilka dużych projektów zrealizowanych w subregionie, jego kampania może przestać być kampanią „kolejnego działacza KO”. Może stać się kampanią samorządowca, który chce przenieść się do Warszawy.

PiS ma Karwana, ale ma również problem

Po stronie PiS sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Partia straciła część parlamentarnego zaplecza na rzecz Rozwoju Plus. To oznacza, że dawny elektorat PiS zostanie podzielony pomiędzy kilka list. Ale PiS ma własne nazwiska. Jednym z nich jest Piotr Karwan. I również jego można dziś uznać za potencjalnego „czarnego konia”. Karwan jest politykiem zakorzenionym w regionie. W wyborach do Sejmiku w 2024 roku zdobył 17 021 głosów i został jednym z trzech radnych PiS wybranych z legnickiego okręgu.

To ważny wynik. Karwan nie musi być kandydatem pierwszego planu ogólnopolskiej polityki, aby zdobyć mandat parlamentarny. W okręgu, w którym głosy będą rozproszone pomiędzy PiS, Rozwój Plus i Konfederację, lokalne nazwisko może okazać się ważniejsze od pozycji partii w Warszawie. I właśnie dlatego Karwana nie można dziś skreślać.

Jeżeli PiS utrzyma w tym regionie około 15–20 proc. poparcia, a Karwan zostanie odpowiednio ustawiony na liście, może walczyć o mandat w sytuacji, w której bardziej medialni kandydaci partii będą mieli problem z przebiciem się.

Rozwój Plus zabiera PiS ludzi, nie tylko głosy

Największą zmianą jest jednak pojawienie się Rozwoju Plus. To nie jest klasyczna nowa partia startująca od zera. Jej przewaga polega na tym, że ma ludzi, którzy już zdobywali mandaty.

W okręgu legnicko-jeleniogórskim szczególnie istotne będą nazwiska związane z dawnym PiS, a więc przede wszystkim Krzysztof Kubów i w zdecydowanie mniejszym stopniu Wojciech Zubowski i Marzena Machałek.

Jeżeli Rozwój Plus pójdzie samodzielnie, będzie próbował zrobić coś bardzo trudnego: przenieść osobiste elektoraty swoich polityków na nowy szyld. eżeli się to uda, PiS może zostać największym przegranym całej operacji.

Bo problemem nie będzie odpływ dwóch czy trzech punktów procentowych. Problemem będzie odpływ konkretnych ludzi, którzy wcześniej potrafili zdobywać po kilkanaście tysięcy głosów.

Największa wojna rozegra się o ostatnie mandaty

Mój obecny model dla szeroko rozumianego okręgu legnicko-jeleniogórskiego zakłada, że KO pozostaje największym ugrupowaniem, ale nie będzie już w stanie powtórzyć klasycznego układu zdominowanego przez dwa największe szyldy.

W wariancie sześciu konkurujących list widzę dziś mniej więcej taki układ:

KO – 4 mandaty ( BORYS,KROPIWNICKI, CZERNOW I RABCZENKO)

Rozwój Plus – 2–3 ( KUBÓW, ZUBOWSKI ?)

PiS – 2 ( WITEK, KARWAN)

Konfederacja – 1 ( GRZECHNIK albo PIOTROWSKI)

PSL/Bezpartyjni – 1 ( SAMBORSKI lub MYRDA)

Lewica – 1( 100 %  SIKORA)

Ostatni mandat będzie jednak najbardziej podatny na zmianę.

Może przejść do KO, Rozwoju Plus albo Konfederacji w zależności od tego, jak zostaną skonstruowane listy.

Największy paradoks

W tym wszystkim jest jeden paradoks. KO może wygrać Dolny Śląsk, a jednocześnie stracić mandaty. PiS może przegrać wybory, ale utrzymać swoich najmocniejszych ludzi. Rozwój Plus może uzyskać mniej głosów niż dawne PiS, a mimo to zdobyć kilka mandatów. Konfederacja może mieć świetny wynik procentowy, ale przegrać z silnymi lokalnymi listami.

Dlatego najbliższe miesiące będą mniej ważne od samego sondażu.W Okręgu nr 1 o wyniku może zdecydować nie partyjne logo, lecz nazwisko i miejsce na liście. Jarosław Rabczenko ma za sobą bardzo mocny wynik do sejmiku, Piotr Karwan zbudował własną pozycję po prawej stronie. Obaj mogą wejść do gry jako kandydaci, którzy wyraźnie podniosą wynik swoich ugrupowań.

To właśnie dlatego Dolny Śląsk może być jednym z najciekawszych pól wyborczej rywalizacji. Starego podziału KO–PiS już nie wystarczy, by opisać układ sił. Coraz większe znaczenie mają lokalne struktury, rozpoznawalne nazwiska i zdolność do budowania własnego elektoratu. W Legnicy i Jeleniej Górze ta walka może być szczególnie wyrównana.

Dodaj komentarz

Wyślij