Ściema pożyczkowa R.Raczyńskiego
LUBIN/GMINA LUBIN. Od kilku dni po Internecie krąży list wystosowany przez Roberta Raczyńskiego do wójta Gminy Lubin Norberta Grabowskiego. List zawiera propozycję „wsparcia finansowego w postaci pożyczki w wysokości 100 mln złotych”. Ta wielkoduszna propozycja okraszona jest obiegowymi frazesami typu „równomierny rozwój”, „dbałość o jakość życia mieszkańców”, „duch partnerstwa i solidarności międzygminnej” czy „zacieśnianie współpracy”. Kiedy to czytałem nie wierzyłem własnym oczom, że pod tymi słowami podpisał się ten sam człowiek, który jeszcze kilka lat temu w brutalny sposób próbował oderwać znaczną część gminy i przyłączyć ją do miasta przez siebie zarządzanego.
Przypomnijmy, ze chodziło o osiem sołectw wyróżniających się liczba mieszkańców i tym, że na ich terenie prowadzona jest działalność KGHM – co oczywiście przekłada się na podatki odprowadzane dla gminy. Gdyby ta operacja się udała to pozostała część gminy zostałaby praktycznie bez środków na rozwój. Jakikolwiek rozwój – nie mówiąc o „równomiernym rozwoju”. Czy w taki sposób lubiński władyka wyrażał „dbałość o jakość życia mieszkańców”? A może to był przejaw „ducha partnerstwa i solidarności międzygminnej” lub „zacieśnianie współpracy”? Pytania sarkastyczne ale jednak zmuszające do zastanowienia się co spowodowało zmianę nastawienia Raczyńskiego do Gminy Lubin. Skąd pomysł na tą, nieproszoną propozycję?
Po pierwsze składając ją Raczyński udaje dobrego wujka – chce sprawić, żeby mieszkańcy zmienili zdanie o nim i o jego ugrupowaniu. Żeby pomyśleli, że to w gruncie rzeczy niezły polityk – chce pomóc wszystkim mieszkańcom gminy.
Po drugie, składając ją niczym nie ryzykuje – wie, że do sfinalizowania tej pożyczki nigdy nie dojdzie. Abstrahując już od tego, że takich pieniędzy, wolnych pieniędzy, nie ma w lubińskim budżecie, to nawet, jeśli nie zostanie ona odrzucona bez żadnych rozmów umowa na jej udzielenie nie zostanie nigdy podpisana. Na przeszkodzie coś stanie: może zbyt wysokie oprocentowanie, może harmonogram spłaty, może warunki zabezpieczenia – coś sprawi, że Gmina Lubin nie będzie przyjąć tych pieniędzy. I to jest właśnie cel Raczyńskiego: gmina ma ODMÓWIĆ przyjęcia pożyczki. Co wtedy się stanie? Otóż rozpęta się kampania „obrzydzania” Norberta Grabowskiego. Zarówno on, jak i wspierający go radni, zostaną zalani fala hej tu. Będzie się im zarzucać niekompetencję w zarządzaniu gminą. Nieudolność w pozyskiwaniu pieniędzy. Działanie na szkodę gminy i jej mieszkańców – słowem będą to próby wmówienia mieszkańcom gminy ( a przez swoją masowość sprawią wrażenie, że jest to opinia większości mieszkańców), że obecny wójt nie nadaje się na swoje stanowisko. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, pojawi się ON/ONA.
Człowiek opatrznościowy, który powie, że jeśli tylko zostanie wybrany wójtem to w ciągu pierwszych 30 dni swojej kadencji załatwi te 100 milionów na korzystnych warunkach ( bo umie i chce to zrobić w odróżnieniu od obecnego wójta). Mało tego, ON/ONA ma już kolejne pomysły jak usprawnić/ wzbogacić/ unowocześnić wszystko w Gminie Lubin. I takie pomysły będzie rozwijał wraz ze zbliżającą się data wyborów. Tak, wyborów, bo ta cała propozycja pożyczki to nic innego jak początek kampanii wyborczej środowiska Raczyńskiego rozpoczętej w Gminie Lubin. Kim będzie ten kandydat – nie mi o tym spekulować, ale, że się pojawi to pewne jak pewne jest to, że Raczyński nie zapałał nagle miłością do Gminy Lubin i nie porzucił planów na jej przyłączenie do miasta.
Dodaj komentarz