Tysiące mieszkańców przeciw kamieniołomowi.Skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego !
ŚWIERZAWA. WSA we Wrocławiu zajmie się sprawą uchwały Rady Miejskiej w Świerzawie, która uchyliła wcześniejszą uchwałę obywatelską sprzeciwiającą się uruchomieniu kamieniołomu w Jurczycach. W sercu Dolnego Śląska, na obszarze wpisanym na listę Światowych Geoparków UNESCO, od marca ubiegłego roku trwa największy protest społeczny w tej części kraju. Mieszkańcy Krainy Wygasłych Wulkanów sprzeciwiają się planom budowy kamieniołomu „Jurczyce I” przez francuski koncern Colas...
- Bronimy dobra wspólnego, bezpieczeństwa dla wszystkich mieszkańców, natomiast władze Świerzawy dały wyraźny sygnał, że interes przedsiębiorcy górniczego oraz właścicieli terenu ze złożem metabazaltu, którzy zamierzają sprzedać go z przeznaczeniem na kamieniołom stawiają na pierwszym miejscu. Wszyscy oni liczą na zyski z tego przedsięwzięcia.
Dotąd w siedmiu miejscowościach podjęto uchwały wiejskie przeciw tej inwestycji. Swój sprzeciw wobec lokalizacji kamieniołomu i zakładu przeróbczego wyrazili też: Burmistrz Miasta Jawora, Burmistrz Złotoryi i Rada Miasta Wojcieszowa. Ponad 5000 osób podpisało petycję przeciwko inwestycji, jednak - choć zobowiązuje ona władze do zajęcia stanowiska - nie wymusza konkretnych działań. Dlatego mieszkańcy sięgnęli po silniejsze narzędzie i skorzystali z obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, zgłaszając projekt uchwały, który Rada Miejska była zobowiązana rozpatrzyć. Uchwała została przyjęta, lecz po kilku miesiącach uchylono ją, pod wpływem skarg inwestora i właścicieli gruntów ze złożem. Zdaniem mieszkańców doszło przy tym do rażącego naruszenia prawa ze strony przedstawicieli władz gminy. Sprawa trafiła do sądu.
Z dokumentów wynika, że w konflikt dotychczas rozgrywający się między społecznością lokalną a inwestorem włączyli się przedstawiciele gminy, którzy wykazali uległość wobec francuskiego koncernu, pomijając interes publiczny i sprzeciw tysięcy osób. To skłoniło przedstawicieli społeczności lokalnej do złożenia skargi do sądu. Podstawą jest zgromadzony obszerny materiał dowodowy, wskazujący na liczne naruszenia prawa w omawianej sprawie.
Kraina Wygasłych Wulkanów to obszar o unikatowych walorach przyrodniczych i dużym potencjale turystycznym. Dla mieszkańców gmin takich jak Świerzawa, Wojcieszów, Bolków, Złotoryja czy Męcinka - to bezpieczny i czysty dom. Turystyczne i przyrodnicze walory regionu mogą zostać zniszczone przez ciężki przemysł wydobywczy. Wydanie zgody na działalność kamieniołomu wiązałoby się z radykalnym pogorszeniem dobrostanu dziesiątek tysięcy osób mieszkających na tym obszarze.
W szerszym ujęciu jest to spór dotyczący przyszłości regionu i perspektywicznego kierunku rozwoju gminy. Jest to spór między mieszkańcami a władzami gminy i inwestorem; między turystyką a przemysłem wydobywczym, między agresywną inwestycją a długofalowym rozwojem regionu.
Jak zamknąć usta mieszkańcom - kronika blokowania uchwały
We wrześniu 2025 r. mieszkańcy Gminy Świerzawa w ramach obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej zebrali 1055 podpisów pod sprzeciwem wobec lokalizacji kopalni. Podpisów zebrano ponad pięciokrotnie więcej, niż wymaga prawo. Urząd Miejski robił jednak wszystko, by projekt uchwały nie trafił pod obrady: nie opublikowano go w terminie w biuletynie informacji publicznej, opóźniano wprowadzenie na sesję i wzywano inicjatorów do uzupełniania pozornych braków formalnych.
Do kolejnej próby zablokowania uchwały doszło w listopadzie 2025 r. bezpośrednio przed głosowaniem nad projektem obywatelskim. Opinię prawną bezpodstawnie kwestionującą projekt - której inicjatorzy domagali się przez tygodnie - odczytano radnym w ostatniej chwili, bez możliwości merytorycznego odniesienia się do niej, czy konsultacji z prawnikiem przez stronę społeczną. Działanie takie miało na celu skłonić całą Radę Miejską do głosowania przeciwko uchwale. Radni poparli jednak głos społeczności i przyjęli uchwałę. Wojewoda Dolnośląski nie zakwestionował jej legalności.
Prawna ustawka pod inwestora i “kopiuj-wklej” z dokumentacji koncernu
W marcu 2026 r. doszło do zwrotu akcji, który można nazwać parodią demokracji. Inwestor (Colas Kruszywa) i właściciele działek (obszaru planowanej inwestycji) złożyli skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego za pośrednictwem Rady Miejskiej w Świerzawie na podjętą, prawomocną uchwałę obywatelską. Praktyka w takiej sytuacji jest prosta: Urząd Miejski powinien przekazać odpowiedź na skargę wraz z aktami do WSA, bo ocena legalności takiej skargi należy do sądu.
W Gminie Świerzawa zrobiono inaczej. Przewodnicząca Rady Miejskiej zorganizowała w trybie pilnym posiedzenie wszystkich komisji. Posiedzenie zwołano z tak krótkim wyprzedzeniem, że część radnych nie mogła wziąć w nim udziału. Z kolei mieszkańcy o nadzwyczajnym posiedzeniu komisji dowiedzieli się przypadkiem, ponieważ - jak można domniemywać - wszystko miało odbyć się za zamkniętymi drzwiami. Przedstawiono projekt uchwały przewidujący podtrzymanie stanowiska Rady i wniesienie o oddalenie skarg - była to manipulacja proceduralna: czyli ponowne głosowanie w tej samej sprawie, ale w innym składzie. Projekt nie został przegłosowany. Natychmiast przystąpiono do przygotowania projektu odwrotnego - uchylającego wcześniejszy sprzeciw Rady wobec planowanej kopalni.
W konsekwencji, podczas nadzwyczajnej sesji radni przewagą jednego głosu zdecydowali o uchyleniu wcześniejszej uchwały i nie przekazali skarg do właściwego organu, czyli do WSA. W ten sposób radni przychylnie ustosunkowali się do roszczeń francuskiej firmy i właścicieli gruntu, jednocześnie lekceważąc interes publiczny. Mieszkańcom, którzy wyrażają sprzeciw wobec kopalni, próbowano systematycznie ucinać czas wypowiedzi na sesji, a nawet nie dopuścić do głosu.
W ramach opisywanej sytuacji skarżący argumentują, że doszło do szeregu skandalicznych uchybień:
● Złamania statutu gminy: Projekt uchwały uchylającej złożył jeden radny. Zgodnie ze statutem gminy, inicjatywa przysługuje komisji po przeprowadzeniu kolegialnego głosowania. Projekt złożony przez nieuprawniony podmiot w ogóle nie powinien trafić pod obrady.
● Bezkrytyczna kopia: Uzasadnienie uchwały uchylającej głos tysiąca obywateli to dosłowna kopia argumentów z pisma prawników firmy Colas - włącznie z nieaktualną podstawą prawną.
● Pozorna autokontrola: Rada tłumaczyła uchylenie chęcią „naprawy błędów”, których nikt wcześniej - nawet Wojewoda - nie stwierdził.
Uchwała była, uchwały nie ma, czyli zamach na demokrację w Świerzawie
To, co wydarzyło się podczas sesji Rady Miejskiej, trudno nazwać inaczej niż karykaturą samorządu. Głos ponad tysiąca mieszkańców został zignorowany, a język wyjaśnienia decyzji radnych przypominał dialogi z filmów Barei - komentują mieszkańcy.
W uzasadnieniu uchylenia uchwały obywatelskiej czytamy, że Rada „przywraca praworządność” - uchylając uchwałę, której legalności nie zakwestionował wcześniej organ nadzorczy; „działa w interesie społecznym” - całkowicie lekceważąc wolę tysiąca osób, które projekt poparły; „chroni prawa obywateli” - ograniczając im możliwość zabrania głosu na sali i forsując kluczowe rozstrzygnięcia w pośpiechu; „szanuje własność” - mimo że zaskarżona uchwała w żaden sposób nie wprowadza żadnych zakazów w tym względzie, co więcej respektuje prawa społeczności lokalnej; „respektuje kompetencje organów” - przyjmując arbitralną postawę w sprawie, która należy wyłącznie do sądu.
Celowe usuwanie dowodów ? Sprawa trafia do sądu
Uchylenie uchwały to tylko wierzchołek góry lodowej. Burmistrz, który prowadzi postępowanie środowiskowe w sprawie planowanego kamieniołomu “Jurczyce I”, wcześniej dwukrotnie odmawiał włączenia dokumentacji inicjatywy obywatelskiej oraz samej uchwały jako dowodów w sprawie. Jednocześnie zapowiedział przeprowadzenie otwartej rozprawy administracyjnej. Nagłe uchylenie uchwały to celowy zabieg - mówią mieszkańcy - żeby przed rozprawą wyczyścić materiał dowodowy z niewygodnego stanowiska wspólnoty samorządowej. To sprawa wykraczająca daleko poza lokalny spór administracyjny - argumentują protestujący - bowiem dotyka fundamentów państwa prawa. W związku z tym, 13 kwietnia 2026 r. zdeterminowani mieszkańcy złożyli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu kilkudziesięciostronicową skargę, żądając stwierdzenia nieważności skandalicznej decyzji Rady Miejskiej.
Na jakim etapie jest sprawa kamieniołomu Jurczyce?
Po negatywnej opinii Rady Ochrony Przyrody wskazującej na braki w dokumentacji inwestora, Colas wniósł o zawieszenie postępowania. Burmistrz zamiast odrzucić ten wniosek oraz poczekać na opinię RDOŚ i zakończyć postępowanie wydaniem decyzji środowiskowej, natychmiast wyraził zgodę na zawieszenie, dając koncernowi dodatkowe trzy lata na poprawę raportu środowiskowego. Firma dostała przez nieuzasadnioną przychylność burmistrza kolejną szansę na uzupełnienie dokumentacji i to już po raz szósty!
Autorzy skargi do WSA mówią, że opisane działania inwestora i sprzyjających mu przedstawicieli jednostek samorządowych wskazują na stosowanie strategii wyczerpania przeciwnika, czyli protestujących mieszkańców regionu. Nie takich działań oczekują od swoich władz mieszkańcy gminy Świerzawa, nie takich działań oczekują mieszkańcy i włodarze sąsiednich gmin głośno wyrażający sprzeciw wobec planów uruchomienia kamieniołomu „Jurczyce I”.
Jest o co walczyć ! 248 ciężarówek dziennie pod oknami mieszkańców...
Arogancję urzędników widać również na drogach - dodają protestujący. Przy planowanej kopalni nie ma bocznicy kolejowej, transport urobku miałby odbywać się wyłącznie kołowo przez wsie i miasta Gminy Świerzawa oraz gmin ościennych. Wzdłuż planowanych tras wywozu urobku stoją stare budynki, często w nie najlepszym stanie technicznym. Drogi te nie posiadają chodników ani poboczy. Planowana intensywność transportu to 40-tonowy pojazd co 3,5 minuty 11 godzin dziennie 6 dni w tygodniu przez 28 lat.
Na wniosek spółki Colas Kruszywa, Dolnośląska Służba Dróg i Kolei dopuściła ciężki transport na drodze wojewódzkiej nr 365, co doprowadziło do jej zniszczenia na odcinku Jurczyce - Stara Kraśnica. Jest to droga dojazdu do planowanej inwestycji, w związku z tym należy się spodziewać, że francuska spółka będzie starać się o uzyskanie przychylności wojewódzkich władz samorządowych, w celu gruntownego remontu drogi (z głębokim korytowaniem) co może kosztować 20 milionów złotych, wydanych z publicznych pieniędzy.
Mieszkańcy zadają proste pytanie: dlaczego publiczne pieniądze mają finansować szeroką arterię na potrzeby prywatnej spółki górniczej, której właścicielami są francuscy miliarderzy, podczas gdy mieszkańcom wystarczyłaby zwykła tańsza droga? Wygląda to na wielki “deal” francuskich przedsiębiorców za pieniądze polskich podatników.
Mieszkańcy nie dają się nabrać na obietnice inwestora: to czysta iluzja - mówią - nowe miejsca pracy to jedynie transfer załogi z zamykanej kopalni Winna Góra, a rzekomy milion złotych wpływu do budżetu to ułamek kosztów, jakie spadną na gminę oraz budżety powiatu i województwa. Samorząd i mieszkańcy zapłacą fortunę za remonty rozjechanych dróg i budowę chodników (ok. 1,5 mln zł za 1 km). Mityczny „rozwój” oznacza w praktyce trwałą degradację gminy: paraliż komunikacyjny na wąskich drogach oraz hałas od świtu do nocy. Wydobycie co najmniej miliona ton kruszywa rocznie w sercu Geoparku UNESCO to wyrok śmierci dla turystyki, czystej wody i dobrostanu społeczności lokalnej. To też spadek wartości nieruchomości. Skutków środowiskowych, zdrowotnych spowodowanych zapyleniem oraz ofiar śmiertelnych wypadków na wąskich drogach pozbawionych poboczy nie da się wycenić.
Wyschnięte krany i zniszczona natura
Lokalizacja kopalni to tykająca bomba ekologiczna. Projektowany obszar górniczy (13 ha) graniczy bezpośrednio z obszarem Natura 2000 i Parkiem Krajobrazowym “Chełmy”. Z kolei przewidywany teren górniczy (263 ha) swoim zasięgiem obejmuje obszar Natura 2000 i liczne chronione siedliska i gatunki na powierzchni około 100 ha – pochłaniając jedną z najcenniejszych przyrodniczo enklaw Dolnego Śląska. Wyrobisko kopalni projektowane jest na 100 metrów głębokości - może się to przyczynić do powstania wielokilometrowego leja depresyjnego, grożącego całkowitym zaburzeniem stosunków wodnych i utratą wody pitnej dla pięciu okolicznych miejscowości. To także zagrożenie dla uzależnionych od wód powierzchniowych i gruntowych niezwykle cennych siedlisk przyrodniczych, w tym konietlicowych łąk zmiennowilgotnych w Muchowie.
Zagrożone są chronione gatunki, a tymczasem prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zniszczeń siedlisk na terenie planowanej inwestycji powstałych w wyniku prowadzonych przez inwestora odwiertów badawczych. Co więcej, gmina ze swoich środków sfinansowała
ekspertyzę dotyczącą uciążliwości transportu kruszywa na jakość życia mieszkańców. Zgodnie z ustawą o ochronie środowiska to inwestor jest zobowiązany do ponoszenia kosztów sporządzenia wszelkich opracowań, analiz i ekspertyz niezbędnych do uzyskania decyzji środowiskowych i innych uzgodnień wymaganych dla realizacji przedsięwzięcia. Mieszkańcy pytają: dlaczego gmina za to płaci z naszych pieniędzy? Co więcej, według niezależnych obserwatorów szacunkowe dane dotyczące oddziaływania planowanej inwestycji na otoczenie, przedstawione w ekspertyzie są drastycznie zaniżone.
Jest inna droga - Mirsk daje przykład !
Na tle Świerzawy pozytywnie wyróżnia się samorząd Mirska, który odrzucił wizję kopalni odkrywkowej, stawiając na zrównoważony rozwój. Udowodnił, że zaufanie mieszkańców to waluta cenniejsza niż urobek z kamieniołomu.
Tysiące mieszkańców nie chce inwestycji w Jurczycach, widząc w niej zagrożenie nie tylko dla środowiska, lecz także dla podstawowych zasad państwa prawa i zaufania do samorządu. Dla mieszkańców regionu stawką jest coś więcej niż inwestycja – to przyszłość ich miejsca do życia i przekonanie, że wspólna przestrzeń, woda i środowisko naturalne powinny pozostać dobrem wspólnym nas wszystkich. Spór o kamieniołom w Jurczycach stał się symbolem szerszego konfliktu – między interesem lokalnych społeczności a presją dużego kapitału, między długofalowym, zrównoważonym rozwojem a krótkoterminowym zyskiem.
Dodaj komentarz