„Politycy strzelili sobie w stopę”. Wójt Pielgrzymki o dwukadencyjności władz samorządowych
PIELGRZYMKA. Tomasz Sybis, wójt gminy Pielgrzymka, nie kryje rozczarowania brakiem zmian w sprawie ograniczenia kadencji samorządowców. Jego zdaniem przepisy mogą pozbawić mieszkańców możliwości ponownego wyboru sprawdzonych włodarzy, a w wielu gminach doprowadzić do sytuacji, w której władzę przejmą osoby przypadkowe. – Samorząd oznacza lokalne rządy, w których mieszkańcy decydują, kogo chcą mieć za swojego przedstawiciela – podkreśla.
Połowa obecnej kadencji samorządowej minie w październiku. Tymczasem zapowiadane zmiany dotyczące ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast utknęły na poziomie parlamentarnym. Dla wielu doświadczonych samorządowców może to oznaczać, że obecna kadencja będzie ich ostatnią.
– Rzeczywiście zapadła wielomiesięczna cisza. Wcześniej ludowcy zainicjowali chęć zniesienia kadencyjności w samorządzie, a teraz dochodzą do nas informacje, że w tej sprawie nie ma większości w rządzącej dzisiaj koalicji. Ponadto nie sądzę – nawet gdyby taka ustawa wyszła z parlamentu – że prezydent Karol Nawrocki podpisze akt prawny znoszący kadencyjność w samorządzie. Krótko mówiąc, uważam, że taka ustawa nie ma szans na wejście w życie – mówi Tomasz Sybis.
Zdaniem wójta problem nie dotyczy wyłącznie jego osobistej przyszłości. Chodzi przede wszystkim o prawo mieszkańców do decydowania, kto będzie zarządzał ich gminą.
– Samorząd – nawet z samej nazwy – oznacza lokalne rządy, w których mieszkańcy decydują, kogo chcą mieć za swojego przedstawiciela, kto ich zdaniem najlepiej będzie pracował na ich rzecz i kogo nie będą się wstydzić. Przecież w takich małych gminach jak nasza ludzie dobrze wiedzą, komu mogą zaufać – po prostu na kogo mogą liczyć. Niestety, politycy podjęli decyzję naruszającą nasze konstytucyjne bierne prawo wyborcze – podkreśla.
Sybis zwraca uwagę na jeszcze jeden paradoks. Politycy argumentowali ograniczenie kadencyjności potrzebą odświeżenia samorządów i walki z wieloletnim zasiedzeniem lokalnych władz. Tymczasem – jego zdaniem – wyborcy już sami potrafią dokonywać zmian.
– To pokazuje absurd tej sytuacji – że niby pogonimy królika, wskazując, że chcemy jakichś zmian w skostniałym samorządzie opanowanym przez rodzinno-towarzyskie kliki. Lecz to właśnie gminy najlepiej i najszybciej się rozwijają i dzięki nim Polska zmienia się na lepsze. Poza tym w ostatnich wyborach samorządowych wyborcy wymienili około 40 procent włodarzy gmin – to naprawdę sporo.
Wójt Pielgrzymki ostrzega, że jeśli obecne przepisy pozostaną bez zmian, część gmin może w kolejnych wyborach stanąć przed poważnym problemem.
– W najbliższych wyborach samorządowych w wielu gminach pojawi się po kilku kandydatów o różnym poziomie intelektualnym i te gminy mogą sporo stracić, bowiem nierzadko zarządzać będą nimi ludzie zupełnie przypadkowi.
Dodaj komentarz