Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Nie żyje Andrzej Kowalski

ZŁOTORYJA. Złotoryja pogrążyła się w smutku i rozpaczy...  Dzisiaj zmarł Andrzej KOWALSKI. Był jedną z najbarwniejszych postaci w powojennej historii Złotoryi - górnikiem, młodzieżowym działaczem partyjnym, urzędnikiem państwowym i przedsiębiorcą z duszą społecznika. Zostawił po sobie m.in. Złotoryjskie Towarzystwo Tradycji Górniczych i Skansen Górniczo-Hutniczy w Leszczynie. Trudno wyobrazić sobie Złotoryję bez Niego...

Nie żyje Andrzej Kowalski

Kowalski to jedna z barwniejszych postaci w najnowszej historii złotego miasta.... Przyjechał do Złotoryi jako młody chłopak, z żoną Barbarą i córką Beatą. Zaczął od pracy z Zakładach Górniczych Lena, gdzie w latach 1973-76 był sztygarem. Z kopalnią wiązał swoją przyszłość, jednak życie napisało inny scenariusz.

– Wezwano mnie do komitetu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Chwalono za pracę w kopalni, za pomysły racjonalizatorskie itp. I nagle ktoś powiedział: wy, Kowalski, jesteście przyszłością Złotoryi. Od jutra zostajecie prezesem Spółdzielni Vitrum (obecny Vitbis – do. red.). Próbowałem oponować, że jestem za młody, nie mam doświadczenia itp. Usłyszałem tylko: w kopalni daliście sobie radę, to i w bombkach sobie poradzicie – często wspominał śp.Andrzej Kowalski.

Prezesem „bombek” był równe 10 lat. Potem został prezesem PSS Społem w Złotoryi. – To był trudny czas dla Polski, po odwilży stanu wojennego. Na naradach mówiono, że mamy gonić Zachód, a w sklepach nic nie było. Uczono się dopiero takich określeń jak promocja, marketing itp. – dodawał. 

O Kowalskim jako prezesie złotoryjskiego Społem zrobiło się głośno. W sercu miasta otworzył salon obuwniczy Balerina skrojony na wzór ekskluzywnych sklepów z obuwiem znanych z Francji czy Włoch. – Okazało się, że w Polsce robi się markowe obuwie, ale wszystko idzie na eksport. Jeździłem od producenta do producenta i załatwiałem, aby partie luksusowego obuwia szły do Społem – wspominał. Dziś w czasach galerii handlowych takie wspomnienia są niczym opowieści o dinozaurach....

Otwarcie było huczne. Sklep w złotoryjskim Rynku przeżył takie oblężenie, że VIP-ów uczestniczących w inauguracji trzeba było ponoć „ewakuować” tylnym wyjściem. Po tygodniu okazało się, że Balerina zarobiła tyle, co pozostałe sklepy Społem zarabiały przez kilka miesięcy. Kowalskiego nazwano gospodarczym cudotwórcą, bo na zakupy do Złotoryi przyjeżdżano nie tylko z Legnicy czy Lubina, ale i Wrocławia. Do tego sprzedaż markowych butów nie była reglamentowana.

W 1989 r. Kowalski awansował z prezesa spółdzielni na naczelnika miasta i gminy Złotoryi. Długo jednak nie piastował tego stanowiska – w czerwcu 1990 r. w urzędzie zastąpił go pierwszy burmistrz z wyboru rady miejskiej, Kazimierz Zwierzyński.

Pod koniec 1990 wraz z nastaniem nowej rzeczywistości społeczno-gospodarczej w Polsce Kowalski zajął się biznesem na własny rachunek. Na bazie stołówki pracowniczej Złotoryjskich Zakładów Obuwia stworzył kompleks gastronomiczno-hotelarski Przy Miłej. – Bywało ciężko, nawet bardzo ciężko – wspomina dzisiaj. – Był moment, kiedy na serio szukałem kupca na cały obiekt, bo zjadały nas odsetki kredytu. Był nawet kupiec z południa Włoch... Ale chyba dobrze, że wytrwałem, ku chwale głodnych i spragnionych, nie tylko złotoryjan.

W roku 2012 Andrzej Kowalski został Człowiekiem Ziemi Złotoryjskiej. Kapituła przyznała mu tytuł w nagrodę za stworzenie unikalnego miejsca na ziemi złotoryjskiej – skansenu górniczo-hutniczego w Leszczynie.

– W Polsce w latach 40. XX w. po odzyskaniu Dolnego Śląska ruszyły pierwsze kopalnie miedzi: Lena, Nowy Kościół, Konrad. Stąd pierwsi górnicy w latach 60. i 70. XX w. gremialnie zasilili kadrowo Nowe Zagłębie Miedziowe, które budowało ZG Lubin, ZG Polkowice czy ZG Rudna. Ich udział był tak znamienny, że powstało wówczas w KGHM słynne powiedzenie: „zamienię dyplom inżyniera na pochodzenie z Leny” – przypominał Andrzej Kowalski. – Ten skansen to mój i Złotoryjskiego Towarzystwa Tradycji Górniczych hołd dla braci górniczej Starego Zagłębia Miedziowego, a Dymarki Kaczawskie to pielęgnowanie tradycji i miedziowej tożsamości ziemi złotoryjskiej. Mam cichą nadzieję, że obecne władze KGHM, tak mocno życzliwe regionowi, zechcą łaskawym okiem spojrzeć na skansen i jego potrzeby – często wspominał Kowalski, ceniący sobie przyjaźń z byłymi prezesami KGHM: Stanisławem Siewierskim i Jerzym Sadeckim .

I został GENERAŁEM

W 2024 roku  Andrzej Kowalski dosłużył się stopnia generała górnictwa. Dystynkcje na mundurze otrzymał wczoraj podczas karczmy górniczej w Leszczynie, gdzie świętowano nie tylko barbórkę, ale również 25-lecie Złotoryjskiego Towarzystwa Tradycji Górniczych, organizacji, która jest „dzieckiem” Kowalskiego.

Stopień generalnego honorowego dyrektora górniczego to przede wszystkim prestiż. Andrzejowi Kowalskiemu nadał go minister przemysłu. To dowód uznania dla ogromnych zasług złotoryjanina w dziedzinie górnictwa, zwłaszcza na polu pielęgnowania tradycji starego zagłębia i propagowania historii polskiej miedzi.

Był człowiekiem pełnym życia, kochał rodzinę i miał głowę pełną pomysłów i marzeń( mocno postanowił się zaangażować w 2 ligowy zespół siatkarek Mine Master)... Opowiadał o nich niżej podpisanemu i red. Tomkowi Jóźwiakowi na kilka dni przed tragicznym zdarzeniem po którym trafił na OIOM legnickiego szpitala.

Już wiadomo, że powrót do lat świetności Skansenu Hutniczego w Leszczynie i powrót Dymarek pozostanie jedynie wspomnieniem po człowieku, który po sobie zostawił mocny ślad w Złotoryi...

Dodaj komentarz

Wyślij

Powiązane wpisy