Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

P.Janczyszyn: rozwój gminy i współpraca

ZAGRODNO.  Dwa lata temu mieszkańcy gminy Zagrodno postawili na zmianę. To jeszcze nie jest półmetek kadencji, ale już wystarczający okres, by dokonać pierwszych podsumowań i analiz. Zapraszamy na rozmowę z wójtem Piotrem Janczyszynem o codziennej pracy, samorządności i inwestycjach.

P.Janczyszyn: rozwój gminy i współpraca

REDAKCJA: W jakim miejscu dziś jest gmina Zagrodno? O kampanii wyborczej niektórzy już zapomnieli, ale zapewniał pan wówczas, że wie co zrobić, by gmina była zarządzana nowocześnie i efektywnie. Został pan wójtem uzyskując jednocześnie zdecydowaną większość w radzie gminy. Wspólnie z radnymi głosił pan hasła: rozwój, współpraca, szacunek.

PIOTR JANCZYSZYN: – To były dwa bardzo intensywne lata. Zmiana władzy rodzi czasem zaskakujące problemy, choć tych i wcześniej nie brakowało. Dziś sytuacja jest stabilna, urząd i podległe jednostki działają sprawnie, a my możemy skupić się na rozwoju, więc nadal dzieje się bardzo dużo. Budżet gminy znacząco wzrósł, z około 30 do blisko 50 milionów, realizujemy szereg znaczących i jeszcze więcej mniejszych, ale ważnych inwestycji. Pozyskaliśmy dużo zewnętrznych środków, planujemy nowe przedsięwzięcia. To pokazuje skalę zmian i naszych ambitnych zamierzeń.

Od początku mówił pan o odważnym rozwoju. Co dziś jest tego najlepszym przykładem?

 Przede wszystkim inwestycje. Realizujemy duże, kosztowne zadania. Budujemy m.in. oczyszczalnię ścieków w Modlikowicach. To jedna z najważniejszych inwestycji w historii gminy. Prace są zaawansowane, planujemy jej uruchomienie w okresie wakacyjnym. Równolegle powstaje kanalizacja w Modlikowicach, do sieci zostanie podłączonych kilkadziesiąt gospodarstw. Do tego dochodzą inwestycje w wodociągi, stacje uzdatniania wody, drogi czy oświetlenie. To wszystko dzieje się jednocześnie. Jak na gminę tej wielkości, to naprawdę dużo. Przyznam, że kiedy poleciłem przygotowanie specjalnej ulotki na temat wszystkich realizowanych inwestycji i pieniędzy pozyskanych z zewnętrznych źródeł, to te dane zebrane w jednym miejscu, w tak czytelny sposób, nawet na mnie zrobiły wrażenie.

Czytamy w tej ulotce, że gmina realizuje przedsięwzięcia na ponad 46 milionów złotych i zdobyła na nie ponad 28,5 miliona złotych z kilkunastu źródeł. Podkreśla w niej pan, że te pieniądze nie spadły z nieba.

 Podkreślam, bo skala jest ogromna i jest efektem naszej bardzo dobrej pracy oraz dużego zaangażowania. Jestem z pokolenia, które raczej nie chwali się, tylko czeka aż inni zauważą i docenią, ale moi współpracownicy przekonali mnie, że to ważne by głośno mówić o naszych wspólnych osiągnięciach i cieszyć się nimi. Szczególnie, że nasze inwestycje nie są skupione w jednym miejscu i często są niewidoczne na pierwszy rzut oka.

Część jednak widać i to od razu.

Ale nie dla wszystkich one mają takie samo znaczenie. Nowa droga, oświetlenie, poprawa jakości wody czy kawałek asfaltu, na który mieszkańcy czekali 20 czy 30 lat. Mamy na przykład drogę Radziechów – Okmiany, o której mówiło się od trzech dekad. Udało się ją w końcu dokończyć. Dla kogoś z zewnątrz to tylko kilkaset metrów, ale dla osób korzystających z tej drogi to ogromna zmiana w codziennym życiu.

Rzeczywiście trudno zestawić ze sobą przedsięwzięcia, których skala i zakres jest tak różny i dotyczą różnych grup mieszkańców. Oprócz podziemnej i niewidocznej infrastruktury, realizowana jest także m.in. modernizacja świetlic, budowa ścieżki rowerowej, czy też żłobka, którego nigdy w gminie nie było.

Tak, świetlice przechodzą gruntowne termomodernizacje, linię naszej ścieżki rowerowej już widać po wycince drzew, a żłobek został wybudowany od podstaw i już funkcjonuje. To ważna inwestycja dla młodych rodzin. Zachęcam wszystkich mieszkańców do przejrzenia tej ulotki o inwestycjach, niech będzie też okazją do rozmów na ten temat. I w ten sposób wróciliśmy do pana haseł przewodnich.

Rozwój omówiliśmy, wejdźmy teraz w temat współpracy i szacunku. Jak one wyglądają na linii wójt – rada gminy i wójt – mieszkańcy?

 Oceniam ze swojej perspektywy i jestem przekonany, że bardzo dobrze. Ja i radni jesteśmy stąd. Wszystkim nam zależy na rozwoju gminy. Czasem się różnimy, ale razem pracujemy na rzecz naszych mieszkańców.

W czym się ostatnio różniliście?

Na przykład w podejściu do zaciągnięcia kredytu. Ja uważam, że jeśli jest związany z rozwojem i inwestycjami, a nie codziennym funkcjonowaniem, to jest po prostu jednym ze źródeł finansowania. Nie ma w nim nic złego, w ten sposób rozwijają się zarówno gospodarstwa domowe, samorządy, jak i nasz kraj. Zdecydowana większość radnych popiera moją strategię i podejście do zarządzania gminą.

A jak wygląda możliwość rozmowy z panem z pozycji mieszkańca? Stawiał pan wcześniej na bezpośredni dialog, jak jest teraz?

Nic się nie zmieniło i się nie zmieni. Jestem dostępny dla mieszkańców praktycznie codziennie. Nie ma sztywnych dni i godzin przyjęć. Jeśli ktoś przychodzi nieumówiony i jestem w urzędzie to każdego wysłucham, jeśli mnie nie ma to można się do mnie umówić. To dla mnie podstawa. Nie każdy problem da się rozwiązać, ale staram się pomóc każdemu i znaleźć jak najlepsze rozwiązanie.

Ale za podejmowanie decyzji trzeba brać samodzielnie odpowiedzialność. Często to trudne decyzje.

 Dokładnie tak. I wtedy najważniejsze jest ustalanie priorytetów. Każdy ma swoje potrzeby i one są ważne. Dla jednych kluczowa jest kanalizacja, dla innych droga pod domem. Trzeba to wszystko wyważyć. Czasem coś zrobić od razu, a coś odłożyć. Najgorsze, co można zrobić, to wydać pieniądze w złym momencie i później płacić dwa razy. Dlatego patrzę na wszystko z bardzo wielu perspektyw.

Mieszkaniec gminy, członek rady sołeckiej, sołtys, radny gminy, radny powiatowy, prezes gminnej spółki, teraz wójt – to tylko część pana perspektyw zawodowych i społecznych, ale rzeczywiście bardzo odmiennych i szerokich. Podkreśla pan przy tym, że samorząd to służba.

Bo tak jest. Mieszkaniec jest najważniejszy. Urzędnik czy wójt nie są tu dla siebie, tylko dla ludzi. Naszą rolą jest pomagać i rozwiązywać problemy. Zależy mi na tym, żeby urząd był miejscem

otwartym i przyjaznym. Mieszkaniec ma tu przyjść i poczuć, że jest u siebie. Chcę też, żeby wszyscy wiedzieli nad czym obecnie pracujemy, jakie mamy plany.

Widać dużą otwartość i aktywność w sposobie komunikacji gminy.

To było konieczne. Nie da się fizycznie dotrzeć do wszystkich mieszkańców i porozmawiać. Dlatego korzystamy z różnych form informacji, ulotek, strony internetowej, Facebooka. Zależy mi by informacje wychodzące z urzędu były proste i zrozumiałe. Taka będzie też nasza nowa strona internetowa. Ma być łatwym narzędziem dla mieszkańców oraz oczywiście dobrą wizytówką urzędu.

I ostatnie pytanie. Tak właśnie przed dwoma laty wyobrażał pan sobie tę pracę ?

 Wiedziałem, że będzie trudno, ale dziś jest już stabilnie. To duża zmiana w porównaniu z początkiem kadencji. Mam już dobry zespół. Są jeszcze pojedyncze braki kadrowe, ale nie wpływają one na jakość obsługi mieszkańców. Tak jak w życiu, tak i w pracy nie wszystko da się przewidzieć, pojawiają się różne problemy. Ale jedno się nie zmieniło, dalej chcę pracować na rzecz mieszkańców i zmieniać naszą gminę na lepsze. Bo to ma sens.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Wyślij