Huras nie strącił Orła (FOTO)
KROTOSZYCE. Po dwóch obiecujących spotkaniach, Huras Krotoszyce miał nadzieję, że pójdzie za ciosem i przed własną publicznością urwie punkty wyżej notowanemu Orłowi Zagrodno. Gospodarze poza nadziejami nie mieli jednak niczego, czym mogliby przeciwstawić się rywalowi, a porażka 0:2 jest wyłącznie zasługą fatalnej skuteczności przyjezdnych, którzy jeszcze przed przerwą powinni prowadzić przynajmniej kilkoma golami. Ostatecznie Marcel Flejszer skapitulował dwukrotnie, w obu przypadkach dając się pokonać Kamilowi Kroczakowi.
Goście od pierwszych minut agresywnie ruszyli na zawodników Hurasa i błyskawicznie objęli prowadzenie. Mariusz Miklas popisał się wyśmienitym zagraniem na wolne pole, Kamil Kroczak minął golkipera, a następnie umieścił piłkę w siatce.
Jeśli ktoś liczył, że miejscowi błyskawicznie ruszą do odrabiania strat, był w sporym błędzie, ponieważ ich taktyka głównie ograniczała się do wykopów stoperów, którzy szukali ruchliwych napastników, jednak defensywa Orła nie miała problemów z odbiorami, napędzając kolejne akcje.
Ilością zmarnowanych przez gości okazji można obdzielić nawet kilka spotkań. Autor jedynego trafienia w pierwszej połowie powinien schodzić na przerwę przynajmniej z hat- trickiem, a jeśli dodamy do tego dwa groźne strzały Bartłomieja Bieleckiego z rzutów wolnych, próby Grzegorza Sokołowskiego, świetną szansę po główce Szymona Kaliciaka, kilka uderzeń Michała Kaliciaka czy szczęśliwą interwencję Flejszera, któremu piłka wpadła prosto do rąk po obiciu słupka, to dostrzeżemy obraz typowego meczu do jednej bramki.
Huras z rzadka potrafił się odgryźć, a nawet kiedy podchodził już pod pole karne Dawida Muchy, to oddawał strzały, które nie sprawiały golkiperowi większego problemu. Za jeden atak gospodarzy należy jednak pochwalić, ponieważ w najlepszej z ich akcji zawodnik Hurasa ładnie uderzył z powietrza, z pierwszej piłki, w dodatku będąc w pełnym biegu. Na jego nieszczęście, przymierzył w sam środek, więc Mucha miał ułatwione zadanie.
W drugiej połowie obraz gry właściwie się nie zmienił. Orzeł nadal nacierał, stwarzał kolejne okazje, a następnie koncertowo je marnował. Znów Flejszera uratował słupek, znów kilkukrotnie sam wychodził z opresji, aż wreszcie skapitulował. Daleki wykop Dawida Muchy przeleciał nad głowami obrońców, do piłki dopadł Kamil Kroczak i mając przed sobą tylko golkipera, pewnym strzałem ustalił wynik meczu.
Marnowane na potęgę okazje mogły się zemścić kilkanaście minut wcześniej, kiedy jedno z długich podań zaskoczyło defensywę Orła i Paweł Sobol stanął oko w oko z Muchą, jednak kiepskim przyjęciem mocno utrudnił sobie zadanie, uderzając prosto w ręce bramkarza.
Huras Krotoszyce – Orzeł Zagrodno 0:2 (0:1)
Kroczak 2
Huras: Flejszer – Wanielista, Szymaniuk, Tworek, Sobol, Szwedo, Malesza, Śnieżek, Krzymowski (60. Marczukiewicz), Malicki, Osmulski (65. Bojko)
Orzeł: Mucha – Jaz (46. Zielonka), Sokołowski, B. Bielecki, Graczyk (46. Hardy), Ł. Bielecki, Gut, Miklas (70. Markiewicz), Sz. Kaliciak, Kroczak, M. Kaliciak.
{gallery}galeria/sport/19-09-20-Huras-Krotoszyce-Orzel-Zagrodno-fot-dawid-graczyk{/gallery}