Historyczny sezon Albatrosa. I ambitny plan na nowe granie!
JAŚKOWICE LEGNICKIE. W niektórych zespołach miejsce w środku stawki traktowane jest jako porażka, jednak nie Jaśkowicach, bo dla tamtejszego Albatrosa to najlepszy wynik w siedemnastoletniej historii. Poza ósmym miejscem, drużyna Jacka Terpiłowskiego zapisała się w annałach rozgrywek innym wyczynem – jako jedyna nie przegrała w tym sezonie żadnego domowego meczu, budując istną twierdzę, a dodatkowo w sześciu kolejnych spotkaniach zachowywała czyste konto, co również jest dla tego klubu nowością.

Albatros jest stosunkowo młodym, jeszcze niepełnoletnim, klubem, jednak powoli buduje swoją pozycję na szczeblu A-klasy. W tegorocznych zmaganiach zajął ósme miejsce, choć w przerwie zimowej Jacek Terpiłowski mówił o odrobinę wyższych celach. Wówczas jego marzeniem było TOP5, lecz ostatecznie wraz z podopiecznymi wylądował w samym środku stawki.
- W pierwszej części sezonu szło nam naprawdę nieźle, zimowaliśmy na szóstym miejscu w tabeli i liczyliśmy, że wiosną zaatakujemy pierwszą piątkę. Niestety, to się nie udało, bo finiszowaliśmy w połowie stawki, ale patrząc na okoliczności, jesteśmy umiarkowanie zadowoleni, zwłaszcza, że to najwyższa lokata Albatrosa w historii jego A-klasowych gier. Ten sezon był dość specyficzny, a przygotowania do niego zaburzone, co skutkowało kontuzjami w wielu drużynach. Nas to fatum również dosięgło i wiosną były spotkania, na które jeździliśmy w mocno okrojonym składzie – podsumował zakończone niedawno rozgrywki trener Albatrosa.
Do najwyższego miejsca w historii klubu, aktualny zespół dorzucił kilka mniejszych, ale równie ciekawych osiągnięć. Po raz pierwszy zespół z Jaśkowic zakończył rozgrywki z dodatnim bilansem bramkowym (83:61), zgromadził najwięcej punktów podczas swoich A-klasowych występów (49), bijąc rekord z sezonu 2017/2018 o dziewięć „oczek”.
Kibiców dodatkowo może cieszyć to, że w Jaśkowicach zbudowaną istną twierdzę, ponieważ ich pupile byli w tym sezonie jedynym zespołem, który ani razu nie zaznał smaku porażki przed własną publicznością! Albatros w piętnastu domowych grach zanotował dziesięć wygranych i pięć remisów, a by wspomnieć ostatnią przegraną na swoim terenie, trzeba się cofnąć do września 2019 roku, kiedy to pełną pulę z Jaśkowic wywiózł Dąb Siedliska! Jakby tego było mało, w sezonie 2020/2021 zespół trenera Terpiłowskiego miał passę sześciu spotkań bez straconej bramki.
W newralgicznym momencie sezonu, gdy kadrę przetrzebiły kontuzje, do drużyny dołączył Maksymilian Terpiłowski, wychowanek drużyn młodzieżowych Miedzi Legnica, a prywatnie… syn szkoleniowca.
- Powiem szczerze, że spełniłem jedno ze swoich marzeń związanych z futbolem i wystąpiłem w jednym meczu ze swoim synem. Każdy ojciec kochający piłkę nożną chciałby pewnie przeżyć coś takiego, a mi się udało. Radość jest tym większa, że Maksymilian po występach w juniorach Miedzi całkowicie zrezygnował z gry i wrócił dopiero po kilku latach, w barwach Albatrosa – z dumą w głosie cieszył się trener Jacek Terpiłowski .
Radość grającego trenera musiała być podwójna w meczu z Tęczą Kwietno, bo nie dość, że sam skompletował hat- tricka, to przy ostatnim z trzech trafień asystował mu syn!
Albatros przygotowania do kolejnych rozgrywek rozpocznie w drugiej połowie lipca, jednak będzie musiał nieco zmienić plan gier sparingowych. Wstępnie zespół z Jaśkowic miał skonfrontować się z Kaczawą Bieniowice i Orłem Zagrodno, lecz wiadomo, że pierwsza z gier kontrolnych nie dojdzie do skutku, bo Albatrosa czeka mecz I rundy okręgowego Pucharu Polski z Orłem Pichorowice. Jeśli podopieczni Jacka Terpiłowskiego pokonają niżej notowanego rywala, termin spotkania II rundy pokryje się z planowaną grą przeciwko drużynie z Zagrodna.
W międzyczasie prawdopodobnie dojdą jeszcze zmagania w turnieju o Puchar Wójta Gminy Kunice, więc w Jaśkowicach na nudę narzekać nie powinni.
Prawdopodobnie nie będą również narzekać na transfery, bo klub jest po słowie z czterema ciekawymi zawodnikami, których personaliów nie chce jednak zdradzać. Jak udało nam się dowiedzieć, dwaj zawodnicy w zakończonym niedawno sezonie reprezentowali kluby odpowiednio z IV ligi i klasy Okręgowej, więc dla Jacka Terpiłowskiego powinny to być konkretne wzmocnienia kadry, a nie tylko jej uzupełnienia.
W Jaśkowicach bardziej niż na nowe twarze, czekają na powrót tych dobrze już znanych, bo z powodu kontuzji kolana pauzuje najlepszy strzelec Albatrosa – Grzegorz Busse, a po operacji ma wrócić Tomasz Drozdowski.
Chociaż przyszły sezon, pod względem kadrowym, powinien wyglądać dużo lepiej niż runda wiosenna, to nikt w klubie nie zamierza pompować balonu oczekiwań. Pomniejsze sukcesy mogły rozbudzić apetyty, jednak Jacek Terpiłowski studzi zapędy, stawiając przed sobą i drużyną cel, który zdaje się być skrojony na miarę Albatrosa.
- W nowym sezonie chcielibyśmy wskoczyć do tego upragnionego TOP5, ale liga wszystko zweryfikuje. Na pewno będziemy mądrzejsi po pierwszej rundzie, jednak nie ma u nas parcia na awans, bo do tego droga jest bardzo daleka i z pewnością takie deklaracje z mojej strony nie padną. Jeszcze nie teraz. Ostatnie rozgrywki wyszły nam całkiem nieźle, więc mamy jakąś bazę do dalszej pracy i jesteśmy pełni optymizmu przed najbliższym sezonem – zakończył szkoleniowiec.