M.Piotrowski: w lidze Górnik będzie koszmarem wszystkich rywali...
ZŁOTORYJA. Już w najbliższy weekend Górnik Złotoryja rozpocznie kolejny sezon w IV lidze dolnośląskiej. Po piątym miejscu w poprzednich rozgrywkach złotoryjski czwartoligowiec przeszedł latem prawdziwą rewolucję kadrową oraz zmianę na stanowisku trenera. O minionej kampanii, letnich przygotowaniach, celach na sezon 2026/2027 i inauguracji z Chrobrym II Głogów porozmawialiśmy z jednym z najbardziej doświadczonych zawodników Górnika – bramkarzem Michałem PIOTROWSKIM.
Marcin Juszczyk: Poprzednie rozgrywki zakończyliście na 5. miejscu. Była to najlepsza pozycja Górnika Złotoryja w historii występów w jednogrupowej IV lidze. Jak z perspektywy kilku tygodni oceniasz tamten sezon?
Michał Piotrowski: Poprzedni sezon uważam za bardzo udany i to nie tylko przez pryzmat tabeli, bo mógłbym wymienić jeszcze kilka innych jego plusów. Najkrócej rzecz ujmując – po prostu było czuć prawdziwy „team”, zarówno na boisku, jak i poza nim. Mieliśmy fajną mieszankę ludzi z różnych środowisk, którym przyświecał ten sam cel. Myślę, że właśnie stąd wziął się ten bardzo dobry wynik na koniec sezonu.
Kampania 2025/2026 była dla Ciebie udana nie tylko z powodów klubowych, ale również reprezentacyjnych. Z kadrą Dolnego Śląska sięgnąłeś po kolejne mistrzostwo Polski.
Pomijając już dobry wynik samego Górnika, dla mnie również był to kolejny bardzo dobry okres w piłkarskiej przygodzie. W 2024 roku sięgnąłem po pierwsze mistrzostwo Polski UEFA Regions' Cup, zdobywając przy tym indywidualne wyróżnienie. Dosłownie chwilę później zagrałem z orzełkiem na piersi w eliminacjach w Kazachstanie, a teraz, w 2026 roku, ponownie wywalczyłem z reprezentacją Dolnego Śląska mistrzostwo Polski. Krótko mówiąc, jestem bardzo wdzięczny, że to wszystko mnie spotkało i nadal spotyka. Mocno wierzę, że to jeszcze nie koniec mojej przygody z tą reprezentacją.
Przed Tobą już dziewiąty sezon w barwach Górnika Złotoryja. Jak z perspektywy czasu oceniasz swoją drogę w tym klubie i z jakim nastawieniem wchodzisz w nowe rozgrywki?
Osiem lat minęło mi tutaj bardzo szybko, a właśnie rozpocząłem dziewiąty rok. Dla chłopaka, który cały czas dojeżdża do Złotoryi i nie jest stąd, to naprawdę szmat czasu. Nie będę nikomu mydlił oczu – kiedy tutaj przychodziłem, myślałem, że zostanę na chwilę. Pół roku, maksymalnie jeden sezon i mnie tutaj nie będzie. Tymczasem mam wrażenie, że życie napisało mi w Górniku piękną historię, o której wcześniej nawet bym nie pomyślał. Złotoryja stała się dla mnie drugim domem, bo już od wielu lat czuję się tutaj traktowany jak swój. Bez względu na to, co wydarzy się w przyszłości, wiem, że ten klub i to miasto zawsze będą gościły w moim sercu.
Latem w zespole doszło do wielu zmian kadrowych. Klub opuściło kilku czołowych zawodników, trwają również poszukiwania ich następców. Odszedł także trener Krzysztof Kaliciak, którego zastąpił Jacek Kanas. To spore zmiany, biorąc pod uwagę krótki okres przygotowawczy. Jak drużyna odnajduje się w tej nowej rzeczywistości?
– Przeszliśmy prawdziwą rewolucję kadrową i w zasadzie nadal ją przechodzimy. Myślę, że dla chłopaków, którzy byli tutaj ze mną wcześniej i zostali w klubie, jest to niemały szok, bo jeszcze na początku czerwca trudno było wyobrazić sobie taki scenariusz. Jedni zawodnicy po prostu poszli do większych klubów, a inni doszli do wniosku, że to odpowiedni moment na zmianę barw. Osobiście szkoda mi odejścia Krzyśka Kaliciaka, ale uważam, że wspólnie z prezesem nie mogli znaleźć lepszego następcy. Trener Jacek Kanas jest po prostu fachowcem w swojej dziedzinie. Drużyna cały czas się kształtuje, mimo że za kilka dni gramy już pierwszy mecz ligowy. Nie chcę zdradzać nazwisk zawodników, którzy mogą jeszcze do nas dołączyć, bo zapewne i tak wszyscy zobaczą je na naszych mediach społecznościowych.
Jak przebiegał okres przygotowawczy? Wyniki sparingów nie zawsze są wyznacznikiem formy, choć liczba straconych bramek może budzić pewne obawy. Nad czym, Twoim zdaniem, zespół musi jeszcze najmocniej popracować przed startem ligi?
Okres przygotowawczy był krótki, ale bardzo intensywny. W pierwszym tygodniu odbyliśmy cztery jednostki treningowe, a w kolejnych po trzy, zakończone meczami sparingowymi rozgrywanymi w weekendy. Jeśli chodzi o wyniki, to może nie napawają wielkim optymizmem, ale wynika to przede wszystkim z faktu, że testowaliśmy bardzo wielu zawodników, którzy wcześniej nigdy ze sobą nie grali. Wierzę, że w meczach ligowych o stawkę będzie już tylko lepiej, a czas będzie działał wyłącznie na naszą korzyść.
Jakie cele stawiacie sobie przed startem sezonu IV ligi po tak licznych roszadach kadrowych?
Przede wszystkim chcemy stworzyć drużynę z ludzi, którzy będą się wspierać, szanować i pójdą za sobą w przysłowiowy ogień. To zawsze charakteryzowało Górnika Złotoryja i mocno wierzę, że mimo tylu odejść oraz zmian kadrowych to klubowe DNA pozostało i będzie widoczne na boisku. Osobiście będę zadowolony, jeśli zakończymy sezon gdzieś w środku tabeli IV ligi dolnośląskiej.
Na inaugurację czeka Was wymagający rywal – Chrobry II Głogów. Rok temu udało Wam się wygrać na jego terenie już w drugiej kolejce. Z jakim nastawieniem przystępujecie do tego spotkania?
Mecze Górnika z Chrobrym zawsze były bardzo widowiskowe i emocjonujące. Przyciągały również wielu kibiców, zwłaszcza spotkania rozgrywane w Złotoryi. To dodatkowo motywuje nas do tego, aby pokazać się z jak najlepszej strony już w weekend w Głogowie. Jedziemy po trzy punkty. Nie raz już pokazaliśmy, że potrafimy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w szatni. Czujesz, że po tylu zmianach kadrowych spoczywa na Tobie jeszcze większa odpowiedzialność za młodszych kolegów?
Odpowiedzialność zawsze była tutaj duża, a w tym sezonie faktycznie może być jeszcze większa z racji wszystkich zawirowań, które miały miejsce w ostatnim miesiącu. Mogę jednak obiecać przede wszystkim ludziom związanym z Górnikiem oraz naszym kibicom, że tak jak w poprzednich latach będę walczył za ten zespół najlepiej, jak tylko potrafię. Mam też nadzieję, że swoją charyzmą i charakterem przysłowiowo „zarażę” nowych zawodników, którzy do nas dołączyli, aby oni również zostawiali serce na boisku i walczyli o jak najlepsze wyniki.
Na zakończenie – czego można życzyć Górnikowi Złotoryja przed sezonem 2026/2027?
Przede wszystkim wielu pięknych chwil, takich jak w poprzednich latach, oraz uśmiechów na twarzach kibiców i zawodników po końcowym gwizdku. Górnik wielokrotnie pokazał, że zasługuje na to, aby w Złotoryi była piłka na dobrym poziomie, tym bardziej że mamy tak liczne grono kibiców. Nie ukrywajmy – nie gramy tylko dla siebie, gramy również dla nich.
Dziękuję za rozmowę
Dodaj komentarz