Maciej Kupaj - prezydent, któremu nie pozwalają spokojnie rosnąć
LEGNICA. Maciej Kupaj wygrał Legnicę, ale od początku swojej prezydentury musi mierzyć się z sytuacją, w której jego pozycja jest podważana niemal na każdym kroku. Z jednej strony stoi za nim silne środowisko Roberta Kropiwnickiego, z którym przez lata budował swoją polityczną drogę, z drugiej - na jego plecach coraz mocniej wyrasta Aleksandra Krzeszewska, młoda i niezwykle aktywna samorządowiec, która sama staje się coraz bardziej rozpoznawalną twarzą legnickiej polityki.
A mimo to jedno trzeba Kupajowi oddać bez większej dyskusji - dokonał czegoś, czego wcześniej nie potrafili zrobić inni politycy Koalicji Obywatelskiej: odbił Legnicę z rąk wieloletniego prezydenta Tadeusza Krzakowskiego. W 2024 roku pokonał w drugiej turze Joannę Śliwińską-Łokaj, zdobywając 65,94 proc. głosów. Koalicja Obywatelska uzyskała również 14 z 23 mandatów w Radzie Miejskiej, co dało jej samodzielną większość.
Człowiek Kropiwnickiego
Nie sposób jednak opisywać Kupaja bez Roberta Kropiwnickiego. Ich polityczne drogi od lat są ze sobą związane, a obecny prezydent Legnicy jest jednym z najważniejszych ludzi, którzy wyrośli z jego lokalnego środowiska. To właśnie Kropiwnicki przez lata budował polityczne zaplecze, z którego wyszli nie tylko Kupaj, ale również Jarosław Rabczenko czy młodsze pokolenie samorządowców, do którego należy Aleksandra Krzeszewska. Kupaj jest jednak tym, który dostał najważniejsze zadanie - miał przejąć Legnicę. I to zadanie wykonał.
To istotne, bo przez lata Koalicja Obywatelska próbowała znaleźć sposób na przełamanie dominacji Krzakowskiego, ale kolejne podejścia kończyły się niepowodzeniem. Kupaj okazał się tym, któremu się udało. Dlatego niezależnie od tego, jak ocenia się jego dotychczasowe rządy, trudno odebrać mu polityczny sukces z 2024 roku.
Największy problem - cały czas musi coś udowadniać
Paradoksalnie zwycięstwo wyborcze nie dało Kupajowi politycznego spokoju. Prezydent Legnicy powinien być naturalnym liderem lokalnego obozu politycznego. Tymczasem Kupaj musi funkcjonować w cieniu człowieka, który pomógł zbudować jego polityczną pozycję, a jednocześnie obserwować, jak obok niego rosną kolejne nazwiska. Najbardziej widocznym jest właśnie Krzeszewska.
To sytuacja, która może być dla Kupaja zarówno szansą, jak i zagrożeniem. Z jednej strony ma wokół siebie młodych, aktywnych ludzi, którzy zwiększają dynamikę jego obozu. Z drugiej - jeżeli któryś z nich zacznie być bardziej rozpoznawalny niż sam prezydent, może pojawić się pytanie, kto właściwie jest twarzą nowej Legnicy. I takie pytanie coraz częściej można usłyszeć.
Krzeszewska rośnie mu na plecach
Aleksandra Krzeszewska jest tutaj szczególnym przypadkiem. Z jednej strony pozostaje częścią jego najbliższego politycznego otoczenia - Kupaj powierzył jej funkcję pierwszego zastępcy prezydenta. Z drugiej strony jej własna aktywność sprawia, że coraz trudniej postrzegać ją wyłącznie jako zastępczynię.
Jest młoda, bardzo aktywna w social mediach i dobrze odnajduje się w komunikacji bezpośredniej. Już podczas kampanii prezydenckiej Kupaja była jego szefową sztabu, a po wyborach znalazła się w ścisłym kierownictwie miasta. To oznacza, że Kupaj ma obok siebie człowieka, który może być jednym z jego największych politycznych atutów, ale jednocześnie może w przyszłości stać się kimś znacznie bardziej samodzielnym. Na razie Krzeszewska pomaga budować markę Kupaja. Z czasem może zacząć budować przede wszystkim własną.
Czy Kupaj ma własną markę?
To będzie prawdopodobnie jedno z najważniejszych pytań kolejnych lat. Kupaj ma niewątpliwie doświadczenie samorządowe - radnym Legnicy został już w 2014 roku. Ma również za sobą najważniejsze zwycięstwo swojej dotychczasowej kariery. Ale polityczna marka prezydenta miasta powstaje dopiero po wyborach. Trzeba pokazać, że nie jest się tylko kandydatem określonego środowiska, ale rzeczywistym liderem miasta. Trzeba mieć własne sukcesy, własny język, własne pomysły i przede wszystkim własną relację z mieszkańcami. Kupaj ma przed sobą kilka lat, żeby to udowodnić. I właśnie dlatego jego obecna sytuacja jest tak ciekawa.
W całej tej dyskusji łatwo zapomnieć o podstawowym fakcie. Kupaj zrobił coś, czego wcześniej nie udało się zrobić innym kandydatom KO - pokonał wieloletni układ rządzący Legnicą. Nie zrobił tego minimalną przewagą. W drugiej turze uzyskał ponad 65 proc. głosów, a jego ugrupowanie zdobyło większość w radzie miasta. To nie był przypadkowy wynik, lecz wyraźna zmiana lokalnego układu sił.
Dlatego dzisiaj można dyskutować o tym, jak radzi sobie jako prezydent, czy rzeczywiście buduje własną pozycję i czy potrafi uniezależnić się od politycznego środowiska Kropiwnickiego. Nie można jednak powiedzieć, że nie osiągnął najważniejszego celu. Legnica zmieniła polityczny układ, a człowiekiem, który dokonał tego przełomu, został właśnie Maciej Kupaj.
Maciej Kupaj mierzy wyżej?
Czy Maciej Kupaj zamierza na lata związać swoją polityczną przyszłość z legnickim ratuszem, czy też prezydentura jest dopiero pierwszym krokiem do znacznie większej kariery? To pytanie coraz częściej pojawia się w lokalnych politycznych kuluarach.
Kupaj ma przed sobą całą kadencję i na razie skupia się na rządzeniu miastem. Inwestycje, rozwój Legnicy, miejskie problemy i budowanie własnej pozycji jako gospodarza – to dziś jego podstawowe zadania. Ale trudno nie zauważyć, że 44-letni prezydent Legnicy jest jednym z przedstawicieli młodszego pokolenia polityków, którzy mogą w przyszłości odgrywać znacznie większą rolę niż tylko w swoim mieście.
Tym bardziej że Kupaj ma za sobą polityczne doświadczenie, zaplecze Koalicji Obywatelskiej i – co najważniejsze – mandat zdobyty bezpośrednio od mieszkańców.
Na razie sam zapewne powie, że najważniejsza jest Legnica. I rzeczywiście – sukces lub porażka jego prezydentury zdecyduje o wszystkim. Jeśli za kilka lat mieszkańcy zobaczą konkretne inwestycje, rozwój miasta i skuteczne zarządzanie, Kupaj może nie tylko powalczyć o drugą kadencję.
Może też stać się jednym z najważniejszych polityków Dolnego Śląska. Sejm? Administracja rządowa? A może kiedyś znacznie większa rola w samorządzie województwa?
Dziś to oczywiście tylko polityczne spekulacje. Jedno jest jednak pewne: Maciej Kupaj nie jest politykiem, który musi już myśleć o politycznej emeryturze. Wręcz przeciwnie – jego najważniejszy rozdział może dopiero się zaczynać.
Bo w polityce samorządowej Legnica może być celem. Ale może być też trampoliną.
Dodaj komentarz