Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Dwukadencyjność wyborczym pretekstem? Morawiecki puszcza oko do PSL...

REGION.  Na spotkaniach Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego z dolnośląskimi samorządowcami coraz częściej pojawia się temat zniesienia dwukadencyjności. Lokalni włodarze słuchają tego z zainteresowaniem, a nawet entuzjazmem. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak polityczna walka o samorządowe wpływy. Ale być może stawka jest znacznie większa. Czy Morawiecki, mówiąc o dwukadencyjności, wysyła jednocześnie polityczny sygnał do PSL? Wydaje się, że wstępna gra przed powyborczym sojuszem...

Dwukadencyjność wyborczym pretekstem? Morawiecki puszcza oko do PSL...

Dwukadencyjność może być jednym z najbardziej niedocenianych tematów polskiej polityki. Dla przeciętnego wyborcy to skomplikowany zapis w Kodeksie wyborczym. Dla setek wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – kwestia politycznej przyszłości.

Dlatego nie dziwi, że gdy na spotkaniach środowiska Rozwoju Plus pojawia się sugestia, iż przyszła prawicowa większość mogłaby wrócić do sprawy zniesienia limitu dwóch kadencji, lokalni samorządowcy słuchają wyjątkowo uważnie.

Zwłaszcza na Dolnym Śląsku, gdzie tam, gdzie pojawia się Krzysztof Kubów, wyrastający na prawicowego lidera w regionie, coraz częściej można dostrzec zainteresowanie nową inicjatywą Mateusza Morawieckiego.

Tylko czy naprawdę chodzi wyłącznie o zdobywanie samorządowców?

PSL już ma gotowy projekt Zniesienie dwukadencyjności od dawna jest jednym z ważnych postulatów PSL. Ludowcy złożyli projekt ustawy znoszący ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Projekt przeszedł już część parlamentarnej procedury, ale utknął, ponieważ dla jego uchwalenia brakuje stabilnej większości.

Argumentacja PSL i potencjalnych zwolenników Rozwoju Plus jest niemal identyczna. O tym, kto rządzi gminą, powinni decydować mieszkańcy, a nie ustawowy licznik kadencji.

Jeżeli więc Mateusz Morawiecki zaczyna podnosić ten sam temat, można oczywiście uznać, że chce przeciągnąć samorządowców na swoją stronę.

Ale można spojrzeć na to inaczej. Wspólny interes może stworzyć polityczny most Co, jeśli dwukadencyjność jest pierwszym punktem, w którym Rozwój Plus i PSL mogą znaleźć wspólny język?

Polityka nie zawsze zaczyna się od wielkich deklaracji o koalicji. Często zaczyna się od jednego konkretnego interesu.

A tutaj interes jest wyjątkowo czytelny.

PSL chce zniesienia dwukadencyjności. Rozwój Plus może poprzeć ten postulat. Oba środowiska mają silne ambicje samorządowe. Oba mogą walczyć o poparcie lokalnych liderów.

I oba mogą dojść do podobnego wniosku: zamiast rywalizować o tych samych samorządowców, być może warto w pewnym momencie wspólnie zagrać w jednej sprawie.

To oczywiście na razie wyłącznie polityczny scenariusz. Ale trudno nie zauważyć, że właśnie takie pojedyncze sprawy często stają się początkiem znacznie większych układanek.

Morawiecki nie musi zabierać PSL ludzi

To być może najciekawszy element tej historii. Dotychczas można było patrzeć na aktywność ludzi Morawieckiego wśród samorządowców jak na próbę zbudowania konkurencji dla PSL. Nowe środowisko, nowe struktury, nowi lokalni liderzy. Ale równie dobrze może to być demonstracja politycznej siły.

Rozwój Plus może mówić PSL: mamy dostęp do środowisk samorządowych, które są dla was naturalnym elektoratem. W sprawie dwukadencyjności myślimy podobnie. Możemy być konkurentami, ale możemy też być partnerami. Ostatnie spotkanie Mateusza Morawieckiego w Lubinie z samorządowcami było magnesem dla kilkudziesięciu samorządowców. Bez większej pomyłki można stawiac, że na Morawieckim i rzecz jasna Kubowem pójdą samorządy powiatu polkowickiego, lubińskiego i tzw. obwarzanka głogowskiego. 

Prawda dla Koalicji Obywatelskiej jest brutalna: samorządy pamiętają rozwój swoich terenów kiedy premier Morawiecki wprowadzał w życie kolejne programy rzadowej,  w realizacji, których od gmin wymagało się zaledwie 2-procentowego własnego wsparcia. 

Koalicja obśmiała propagandowo tzw. kartoniki PiS-u a obecnie przywozi program rozwoju w relacji: 50 procent rządowego wsparcia  a gminy muszą wysupłać własne 50 procent  inwestycji. A gmin po prostu na to nie stać...

Obrazują to słowa doświadczonego samorzadowca z Powiatu Jaworskiego, wójta Mecinki Mirosława BRZOZOWSKIEGO: - Z programów rządowych za rządów PiS otrzymaliśmy ponad 50 mln złotych. Bdujemy drogi, świetlice we wszystkich wioskaach, Centrum Medyczne itp. To jest.Tego nam nikt nie zabierze bo obecnie po 3 latach dostaliśmy zaledwie 100 tysięcy na remont Orlika...

Dwukadencyjność jako test przyszłego sojuszu?

Jeżeli kiedyś miałby powstać nowy układ polityczny, łączący część centroprawicy, środowiska samorządowe i konserwatywnych polityków, to właśnie samorząd może być jednym z fundamentów takiego porozumienia.

PSL ma ogromne doświadczenie i struktury. Środowisko Mateusza Morawieckiego ma ambicję budowania nowego projektu politycznego. A samorządowcy mają bardzo konkretny interes: chcą odzyskać możliwość ubiegania się o kolejne kadencje. Trzy elementy, które – przynajmniej teoretycznie – mogą się ze sobą połączyć. I nagle entuzjazm lokalnych włodarzy wobec spotkań Rozwoju Plus nabiera innego znaczenia. Może nie chodzi tylko o to, kto będzie kandydował z czyjej listy. Może chodzi o przygotowanie gruntu pod przyszłe porozumienie.

PSL ma projekt, Rozwój Plus może dać głosy

To może być najbardziej pragmatyczna polityczna kalkulacja. PSL ma gotowy postulat i od miesięcy próbuje doprowadzić do jego realizacji. Problem polega na tym, że w obecnym układzie parlamentarnym znalezienie większości nie jest proste.

Jeżeli jednak w przyszłości polityczne układy się zmienią, dodatkowe głosy środowiska Morawieckiego mogą okazać się bezcenne. Wtedy sprawa dwukadencyjności przestaje być tylko tematem dla samorządowców. Staje się potencjalnym politycznym spoiwem. Czy właśnie dlatego ludzie Rozwoju Plus tak chętnie podejmują ten temat na spotkaniach z lokalnymi włodarzami?

Bo być może Krzysztof Kubów, rozmawiając na Dolnym Śląsku z samorządowcami o ich politycznej przyszłości, robi coś więcej niż tylko budowanie struktur nowego ugrupowania.

Być może to element znacznie większej układanki. Najpierw wspólna sprawa. Potem wspólne głosowanie. A później... wspólny polityczny interes?

Dwukadencyjność może więc okazać się nie tylko magnesem na samorządowców. Może być pierwszym mostem między Rozwojem Plus Mateusza Morawieckiego a PSL.

 

 

Dodaj komentarz

Wyślij

Powiązane wpisy