COLAS zabiera głos w sprawie kopalni Jurczyce
ŚWIERZAWA. Nie słabnące zainteresowanie inwestycją koncernu COLAS na Pogórzu Kaczawskim, liczne arytkuły prasowe - także na naszych łamach : https://e-legnickie.pl/wiadomosci-z-regionu/zlotoryja/54398-tysiace-mieszkancow-przeciw-kamieniolomowi-skarge-do-wojewodzkiego-sadu-administracyjnego, - związane z falą protestów przeciwko planom budow kopalni JURCZYCE, skłoniły do zabrania głosu i wyjasnienia pewnych spornych kwestii przez Pawła Marka, Dyrektora Kopalń Colas Kruszywa Sp. z o. o..
Jego stanowisko publikujemy bez ingenrencji redakcji w treść stanowiska:
Procedury w ramach procesu administracyjnego
Chcemy stanowczo podkreślić, że zawarte w publikacjach sugestie, jakoby działania inwestora były „strategią na rzecz wyczerpania przeciwnika”, są wyłącznie swobodną interpretacją i nie mają żadnego związku z rzeczywistym przebiegiem procesu administracyjnego.
Równie nieuprawnione są spekulacje, że organy samorządowe działały w interesie inwestora lub wykazywały wobec niego jakąkolwiek „uległość”. Tego rodzaju twierdzenia są całkowicie nieprawdziwe i podważają wiarygodność instytucji publicznych prowadzących postępowanie.
Należy przypomnieć, że proces przygotowania i realizacji inwestycji wydobywczych ma charakter ściśle sformalizowany, opiera się na jasno określonych przepisach oraz procedurach administracyjnych i pozostaje w granicach ustawowo przypisanych kompetencji poszczególnych organów. Nie jest on uznaniowy ani zależny od woli inwestora.
Wniosek o zawieszenie postępowania został złożony zgodnie z przepisami, w odpowiedzi na kolejne wezwanie organu do przedstawienia uzupełnień i dodatkowych wyjaśnień. W trakcie procesu zarówno RDOŚ, jak i Burmistrz mają prawo prosić o dodatkowe uzupełnienia, których przygotowanie wymaga czasu. Dlatego uwzględnienie wniosku wynikającego bezpośrednio z tych oczekiwań, nie stanowi przejawu „przychylności”, lecz realizację standardowego mechanizmu przewidzianego w Kodeksie Postępowania Administracyjnego. Trzyletni termin wskazywany w publikacji nie jest uznaniowo przyznanym inwestorowi „dodatkowym czasem”, a maksymalnym okresem zawieszenia wynikającym wprost z przepisów.
Nieprawdziwe są również sugestie, jakoby istniała „negatywna opinia Rady Ochrony Przyrody”, która miała przesądzać o jakości opracowanej dokumentacji. Rada Ochrony Przyrody nie jest samodzielnym organem wydającym wiążące rozstrzygnięcia w tej sprawie, ale ciałem opiniodawczo-doradczym działającym wewnętrznie przy RDOŚ. Inwestor nie otrzymał żadnej formalnej informacji od tego organu, ponieważ taka nie funkcjonuje w obrocie administracyjnym. Wiążące znaczenie w postępowaniu ma stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, które stanowi podstawę dalszego procedowania przez organ prowadzący.
W odniesieniu do skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wskazujemy, że również została ona złożona w ramach przewidzianych prawem środków proceduralnych. Ocena jej zasadności należy wyłącznie do właściwego sądu. Korzystanie z dostępnych narzędzi prawnych nie może być interpretowane jako działanie wymierzone przeciwko jakiejkolwiek grupie społecznej.
Fakt, że radni, przygotowując uzasadnienie swojej uchwały, uwzględnili w znaczącej części argumenty inwestora, wynika wyłącznie z jednego powodu – miały one mocne uzasadnienie w obowiązującym prawodawstwie. Nie były to sugestie, ale konkretne przepisy, do których stosowania włodarze są zobligowani.
Lokalizacja inwestycji i status obszarów chronionych
Zapewniamy, że planowana inwestycja nie będzie realizowana na obszarze Natura 2000 ani w granicach Parku Krajobrazowego. Projekt zlokalizowany jest na terenie Geoparku, który nie stanowi formy ochrony wykluczającej działalność gospodarczą, ale obszar, na którym tego rodzaju przedsięwzięcia mogą być prowadzone na ściśle określonych zasadach i pod nadzorem właściwych organów. Potwierdzają to również inne tego typu obszary w Polsce i Europie. Dobrym przykładem jest Geopark Łuk Mużakowa, objęty patronatem UNESCO, gdzie dziedzictwo geologiczne współistnieje z historią wydobycia węgla brunatnego, a w jego otoczeniu do dziś funkcjonują aktywności gospodarcze związane z eksploatacją surowców. Podobnie w Geoparku Kraina Wygasłych Wulkanów wiele najcenniejszych odsłonięć geologicznych i atrakcji turystycznych zawdzięcza swoje istnienie właśnie dawnej działalności górniczej.
W przestrzeni publicznej regularnie pojawia się również liczba „263 ha terenu górniczego”, przedstawiana jako rzekomy obszar planowanej eksploatacji. To uproszczenie prowadzące do błędnych wniosków. Teren górniczy nie jest bowiem tożsamy z obszarem faktycznej działalności wydobywczej. To pojęcie ustawowe, które oznacza znacznie szerszą strefę wyznaczaną administracyjnie wyłącznie na potrzeby oceny i monitorowania potencjalnych oddziaływań związanych z ruchem zakładu górniczego. W praktyce oznacza to, że teren górniczy obejmuje obszar, w którym – w skrajnych przypadkach – mogą być analizowane potencjalne, incydentalne i ograniczone oddziaływania towarzyszące eksploatacji, np. fala akustyczna lub drgania związane z pracami strzałowymi. Nie oznacza to jednak, że cały ten obszar będzie objęty wydobyciem, przekształcony przemysłowo czy wyłączony z dotychczasowego użytkowania. Nie powstanie tam „strefa przemysłowa”, nie dojdzie do degradacji całego terenu ani trwałego przekształcenia krajobrazu w tej skali.
Rzeczywisty obszar planowanej działalności jest wielokrotnie mniejszy. Zgodnie z raportem środowiskowym powierzchnia działki, na której może być prowadzona działalność, wynosi maksymalnie 13,85 ha, z czego samo wyrobisko obejmie tylko 12,86 ha. To właśnie ten obszar należy utożsamiać z faktycznym zakresem planowanej eksploatacji.
Wpływ inwestycji na zasoby wodne
Nie ma też podstaw, aby twierdzić, że planowana inwestycja jakkolwiek wpłynie na zasoby wody pitnej, studnie czy lokalne ujęcia. Dokumentacja geologiczna potwierdza, że złoże znajduje się powyżej zwierciadła wód podziemnych, poza Głównymi Zbiornikami Wód Podziemnych, a w trakcie wierceń nie stwierdzono dopływów wód gruntowych. Oznacza to, że nie ma warunków do powstania tzw. leja depresyjnego, o którym mówi się publicznie. Te tezy wynikają z błędnego utożsamiania szeroko wyznaczonego terenu górniczego z rzeczywistym obszarem, który będzie zajmować ta inwestycja, czyli wspomnianymi 12,86 ha. W praktyce woda mogąca pojawić się w wyrobisku będzie pochodzić wyłącznie z opadów atmosferycznych i pozostanie pod pełną kontrolą zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Transport kruszywa i wpływ na infrastrukturę i ruch drogowy
Sugestie, jakoby planowana inwestycja już dziś odpowiadała za zniszczenie drogi wojewódzkiej nr 365, są nieprawdziwe. Nigdy nie odbywał się tam i nie odbywa obecnie żaden transport urobku, ponieważ kopalnia nie funkcjonuje i pozostaje na etapie procedury administracyjnej. Przesunięcie oznakowania tonażowego na fragmencie drogi miało charakter techniczny, incydentalny i umożliwiało dojazd do terenu inwestycji m.in. na potrzeby legalnie prowadzonych prac geologicznych. Nie miało ono związku z eksploatacją złoża ani ruchem ciężkiego transportu z kopalni.
Stan techniczny drogi wojewódzkiej nr 365 był przedmiotem zastrzeżeń od lat i nie pozostaje w związku z planowaną inwestycją. To odcinek, który od dłuższego czasu wymaga modernizacji, nie spełnia wymaganych standardów drogi wojewódzkiej i jest etapowo remontowany przez zarządcę drogi w ramach jego własnych obowiązków utrzymaniowych. Prowadzone obecnie prace wynikają ze stanu technicznego tej infrastruktury, a nie z potrzeb inwestora.
Jednocześnie już dziś przygotowujemy docelowy model transportowy i prowadzimy w tym zakresie konkretne działania. Dysponujemy bocznicą kolejową w Wojcieszowie, ponosimy koszty jej dzierżawy i pracujemy nad uruchomieniem kolejnej, bliżej planowanej inwestycji – w Starej Kraśnicy. Równolegle prowadzimy rozmowy dotyczące wykorzystania i dalszego dostosowania infrastruktury kolejowej, w tym linii 312, tak aby docelowo to transport kolejowy przejął większość przewozów – podobnie jak ma to miejsce w innych naszych lokalizacjach. To proces, który wymaga czasu, uzgodnień i formalnych decyzji. Trudno oczekiwać, aby pełna infrastruktura transportowa powstała przed zakończeniem procedur administracyjnych i uruchomieniem samej inwestycji, natomiast przygotowania do tego modelu prowadzimy już teraz.
W ramach planowanego transportu kolejowego Colas będzie ponosić coroczne opłaty za dostęp do infrastruktury zarządzanej przez DSDiK i PKP, których orientacyjny poziom szacowany jest na 5,5-8,5 mln zł rocznie. Już dziś spółka ponosi także koszty dzierżawy bocznicy kolejowej, co pokazuje, że przygotowanie docelowego modelu logistycznego wiąże się z realnym zaangażowaniem finansowym po stronie inwestora. Z perspektywy regionu oznacza to również szersze korzyści infrastrukturalne – poprawę dostępności komunikacyjnej, ograniczenie wykluczenia transportowego i wzmocnienie potencjału gospodarczego całej gminy.
Dodaj komentarz