LZS Komorniki utrzymał się rzutem na taśmę
POLKOWICE. LZS Komorniki rzutem na taśmę utrzymał się w legnickiej Klasie Okręgowej w sezonie 2025/2026. Cel ten udało się zrealizować beniaminkowi w ostatniej kolejce w Bieniowicach, choć jego położenie przed pierwszym gwizdkiem było bardzo trudne i nie miał on swojego losu wyłącznie we własnych rękach.
LZS zanotował słabą rundę jesienną, często płacąc frycowe. Świadczy o tym dorobek zaledwie siedmiu punktów w pierwszych piętnastu występach. Jednak po solidnie przepracowanej zimie i kilku transferach, na początku rundy rewanżowej popularne „Komory” były rewelacją rozgrywek. W pierwszych sześciu wiosennych seriach gier wywalczyły 13 z 18 możliwych punktów.
Jednak po 21. kolejce i zwycięstwie nad Konfeksem Legnica coś się zacięło. Co prawda porażka z liderującą Iskrą Kochlice 0:1 na jej terenie nie była powodem do wstydu, ale fakty były takie, że później – aż do 29. kolejki – LZS powiększył swój dorobek o zaledwie dwa punkty. Zdobył je dzięki remisom z KS-em Męcinka i Stalą Chocianów.
Przed ostatnią serią gier LZS plasował się na piętnastej pozycji. Byłby czternasty, gdyby nie fakt, że w 28. kolejce Kaczawa Bieniowice, mimo porażki z Górnikiem II Złotoryja 0:1, otrzymała trzy punkty za walkower. Dzięki temu Bieniowiczanie (23 pkt.) wyprzedzili beniaminka (22 pkt.) i znaleźli się teoretycznie w lepszym położeniu.
Paradoksalnie jednak decyzja Wydziału Gier Podokręgu Legnica o ukaraniu Złotoryjan, którzy również byli zamieszani w walkę o utrzymanie, w dalszej perspektywie okazała się korzystna dla drużyny z Komornik. Gdyby nie ona, rezerwy Górnika zakończyłyby sezon na dwunastym miejscu, a klub z gminy Polkowice byłby czternasty i zostałby zdegradowany.
Aby zachować ligowy byt w legnickiej Klasie Okręgowej, LZS musiał przede wszystkim wygrać z Kaczawą Bieniowice na wyjeździe. Drugim warunkiem był brak zwycięstwa Górnika II Złotoryja w spotkaniu ze Spartą Grębocice. Jak wyglądał ostatni tydzień w Komornikach przed decydującym finiszem?– Nastroje były bardzo bojowe. Wszyscy żyli tym meczem, a grupa na Facebooku dosłownie płonęła od dyskusji i mobilizacji. W środę dla rozluźnienia zagraliśmy grę z zawodnikami drugiej drużyny, ale sam przez cały tydzień analizowałem skład i ustawienie na ten mecz – mówi trener LZS-u, Kamil Wisłocki.
Oba warunki zostały spełnione. Sparta Grębocice rozbiła rezerwy Górnika aż 7:1, ale przede wszystkim drużyna z Komornik wygrała w Bieniowicach z Kaczawą 3:0. Wszystkie gole padły w drugiej połowie – dwa razy na listę strzelców wpisał się Jarosław Tkaczyk, a raz Kacper Osiadły.
– Od pierwszej minuty było widać, że Kaczawa jest bardzo zmotywowana. To był mecz walki i dużych emocji, ale zachowaliśmy spokój, realizowaliśmy założenia i ostatecznie wygraliśmy zasłużenie. Uważam, że tego dnia „Komory” były po prostu lepszym zespołem – relacjonuje szkoleniowiec.
Dzięki temu zwycięstwu LZS przesunął się na trzynaste miejsce, wyprzedzając Kaczawę Bieniowice i Górnik II Złotoryja, które zakończyły sezon odpowiednio na piętnastej i czternastej pozycji. Dla Bieniowiczan oznaczało to natychmiastowy spadek, natomiast los Złotoryjan był uzależniony od walczącej w barażach o IV ligę Iskry Kochlice. W środowe popołudnie Kochliczanie przegrali jednak z WKS-em Wierzbice i nie wybawili z opresji rezerw czwartoligowca, które po roku wróciły do Klasy A.
Dzięki zdecydowanie lepszej rundzie wiosennej LZS sprawił, że jego pobyt w Klasie Okręgowej nie zakończył się po jednym sezonie. Z czego wynikał ten renesans formy po zimowej przerwie? – Przede wszystkim z doświadczenia. Jesienią liga nas zweryfikowała, bo Klasa Okręgowa to zupełnie inna intensywność i jakość. Wyciągnęliśmy wnioski, ciężko pracowaliśmy i wiosną byliśmy już znacznie dojrzalszym zespołem – ocenia trener.
– Chciałbym podziękować zawodnikom za ogromne zaangażowanie oraz kibicom za wsparcie przez cały sezon. Ten zespół zrobił duży krok do przodu i jestem dumny z tego, co wspólnie osiągnęliśmy – dodaje Kamil Wisłocki.

Dodaj komentarz