Nowa Nadzieja = stara wojna? Wrze w legnickiej partii...
LEGNICA. Do wyborów parlamentarnych ponad rok, a w legnickiej Konfederacji od kilku dni mocno wrze. – W pień wycinają zwolenników eurodeputowanej Ewy Zajączkowskiej-Hernik – mówi nasz informator i obserwator legnickiego życia politycznego. – I zamiast atakować lokalną Koalicję Obywatelską, to atakują Prawo i Sprawiedliwość. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kolejność na liście wyborczej Nowej Nadziei w okręgu wyborczym nr 1. Kto bliżej Sławka Mentzena, ten ma szansę na wysoką lokatę, ale zaciekły bój idzie o pozycję nr 1. Przy obecnych sondażach Nowej Nadziei „jedynka” zdobędzie mandat poselski na bank...
W skrócie zarys legnickiej wojenki w Nowej Nadziei wygląda tak: Karol Czarny – prezes Nowej Nadziei w okręgu legnickim – w marcu zdecydował, że szefem struktur legnickich partii do czasu wyborów partyjnych będzie... Marcin Matyja, młody wilk Nowej Nadziei, pracownik Urzędu Gminy w Legnickim Polu, a kilka lat wcześniej – z namaszczenia ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego – komisarz w gminie Malczyce, a potem kandydat na wójta tej gminy. Niestety Matyja przegrał bój o fotel wójta, co jedynie na dobre wyszło Urzędowi Gminy w Legnickim Polu, gdzie Matyja zajmuje się inwestycjami. I robi to dobrze...
Ale decyzja Karola Czarnego nie spodobała się szeregowym członkom Nowej Nadziei w Legnicy. Wbrew decyzjom szefa, podczas zebrania na szefa struktur w Legnicy wybrano... Tomasza Szopińskiego, który na koalicyjne władze Legnicy działa niczym płachta na byka...
W listopadzie ubiegłego roku Tomasz Szopiński nie krył, że przyjazd do Legnicy Ewy Zajączkowskiej-Hernik to ogromne wsparcie dla struktur Konfederacji i Nowej Nadziei w Legnicy.
– Rozwijamy nasze struktury, jesteśmy już w 10 powiatach, pełną parą idą prace przed wyborami parlamentarnymi za dwa lata. To będzie dla nas test przed wyborami samorządowymi. Tak, potwierdzę – za 4 lata chcemy zdobyć legnicki ratusz, by przegnać stamtąd ludzi, którzy są szkodnikami naszego miasta.
Widocznie w kręgach kierowniczych Nowej Nadziei uznano, że ta wypowiedź jest nadto wojownicza, mało dyplomatyczna... A Szopiński, człowiek z drużyny Ewy Zajączkowskiej-Hernik, stał się solą w oku części działaczy Nowej Nadziei...
Wybory na szefa legnickich struktur Nowej Nadziei przypominały spacerowanie po... polu minowym. Czarny na szefa struktur zgłosił wspomnianego Marcina Matyję. Z kolei Tomasz Szopiński, który – nie chcąc lokalnej wojenki – wcześniej zrezygnował z funkcji szefa w Legnicy, zaproponował kandydaturę Dariusza Droździka, a zebrani na sali zgłosili kandydaturę Tomasza Szopińskiego. I ten ostatni wygrał w cuglach, co – wg regulaminu Nowej Nadziei – oznacza, że będzie szefował legnickim strukturom Nowej Nadziei przez rok. Szefem struktur w powiecie legnickim został z kolei Piotr Bułdak.
Jak się wydaje, Karol Czarny i jego zwolennicy nie do końca zaakceptowali wynik wyborów w Wielki Czwartek. Jak donoszą nam informatorzy, strategia Nowej Nadziei sprowadza się do pomijania Szopińskiego we wszystkich akcjach na terenie Legnicy (np. pod biurem poselskim R. Kropiwnickiego). Co ciekawe, działacze Ruchu Narodowego usiłowali rozwiązać zagadkę przywództwa w Nowej Nadziei, ale nawet Krystian Wójcik, sekretarz okręgu, niezbyt precyzyjnie potrafił określić, kto jest szefem Nowej Nadziei w Legnicy.
Nieoficjalnie wiemy, że sprawie personalnego przywództwa Nowej Nadziei w Legnicy ma przyjrzeć się osobiście Sławomir Mentzen. My także będziemy trzymać rękę na pulsie Nowej Nadziei...
Dodaj komentarz