LEGNICA. Sytuacja Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w legnickim szpitalu jest od wielu miesięcy dramatyczna. I winni nie są lekarze szpitala. Winni są prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski i radni, którzy wbrew głosom rozsądku przegłosowali likwidację Izby Wytrzeźwień w Legnicy. Efekt? - Niestety ogromna liczba pacjentów jest przywożona na SOR z wszelkich możliwych miejsc wbrew ich woli tylko dlatego, że są pod wpływem alkoholu – bez żadnych obrażeń i oznak ostrego stanu zachorowania – podkreśla dr Grzegorz Waligóra, lekarz kierujący SOR-em. - A na SORze traktujemy ich jak normalnych pacjentów. Przechodzą pełną diagnostykę, zajmują stanowiska w pełni wyposażone do ratowania życia od kilku do nawet kilkunastu godzin i absorbują przy tym czas personelu.
Dyrektor Anna Płotnicka-Mieloch dodaje: - Nie trzeba dodawać, że wielu z przywożonych jest agresywnych, atakuje lekarzy, pielęgniarzy. Wbitych zębów i urazów nie brakuje. Wielokrotnie potrzebna się interwencja ochrony. Przejęcie przez SOR funkcji izby wytrzeźwień było niczym innym jak wsadzeniem tego ratunkowego oddziału na pole minowe. Cierpią setki pacjentów czekających na przyjęcie na SOR-ze.